Peptydy o standardzie farmaceutycznym w kosmetykach. Między wysoką czystością a skinimalizmem - Yang Cheng
2026-05-15
Naszym rozmówcą jest Yang Cheng, General Manager w firmie Dingke Pharma.
Dingke Pharma została założona dopiero w 2022 roku, a już pozycjonujecie się jako jeden z wiodących producentów peptydów kosmetycznych w południowo-zachodnich Chinach. Co było kluczowym impulsem do wejścia w ten segment i jak szybko udało Wam zbudować moce produkcyjne?
- Dziękujemy za życzliwą obserwację. Sami jesteśmy nieco zaskoczeni tempem naszego rozwoju. Główny impuls wynikał z prostej wiary: branża beauty w południowo-zachodnich Chinach zasługuje na lokalnych, wysokiej jakości dostawców peptydów, którzy potrafią reagować szybko i niezawodnie. Zauważyliśmy również, że wiele regionalnych marek poszukuje składników farmaceutycznej jakości, lecz ma do nich ograniczony dostęp.
Jeśli chodzi o moce produkcyjne, to mieliśmy szczęście posiadać solidne farmaceutyczne fundamenty. Dzięki modernizacji istniejącego zakładu i skoncentrowaniu się na efektywnych procesach udało nam się osiągnąć znaczące poziomy produkcji w ciągu około 18 miesięcy. To była praca całego zespołu i nadal rozwijamy się krok po kroku.
Waszym flagowym produktem jest Blue Copper Peptide (GHK-Cu). Czym aktualnie wyróżnia się Wasza wersja Copper Tripeptide-1 na tle konkurencji z Europy, Korei i innych chińskich producentów?
- Głęboko szanujemy dorobek naszych europejskich, koreańskich i chińskich kolegów z branży. Nasze GHK-Cu nie ma za zadanie „pokonać” kogokolwiek - staramy się raczej oferować coś nieco innego. Na przykład kładziemy szczególny nacisk na powtarzalność partii i pełną identyfikowalność, co wynika z naszych farmaceutycznych procesów. Staramy się również utrzymywać uczciwe ceny, aby mniejsze marki mogły mieć dostęp do niezawodnie wysokiej czystości peptydu miedzi bez kompromisów. Ostatecznie chcemy być zaufanym partnerem, a niekoniecznie „rewolucjonistą”.
Jakie jest podejście firmy do stabilności i biodostępności peptydów w gotowych formułach kosmetycznych? Czy oferujecie specjalne formy enkapsulowane lub stabilizowane?
- Tak, oferujemy. Zdajemy sobie sprawę, że stabilność jest prawdziwym wyzwaniem dla formulatorów. Dlatego opracowaliśmy kilka rozwiązań wspierających, które pomagają peptydom lepiej sprawdzać się w produktach końcowych. Zawsze chętnie dzielimy się danymi dotyczącymi stabilności i współpracujemy z markami, aby znaleźć najlepsze rozwiązanie dla ich konkretnej formuły.
Dingke Pharma rozwija również linię ceramidów oraz składników do ochrony przeciwsłonecznej. Które trendy w ochronie przeciwsłonecznej, np. nowe filtry, fotostabilność, działanie biodegradowalne najbardziej Was interesują w perspektywie najbliższych dwóch - trzech lat?
- Szczególnie interesują nas trendy, które przynoszą korzyści zarówno konsumentom, jak i środowisku. Na przykład bardziej fotostabilne filtry UV wymagające niższych stężeń, a także opcje biodegradowalne i bezpieczne dla raf koralowych. Intryguje nas również koncepcja „aktywnej ochrony przeciwsłonecznej” - składników, które nie tylko blokują UV, lecz także wspierają naprawę skóry. Jesteśmy jeszcze na wczesnym etapie, ale są to kierunki, które uważamy za bardzo wartościowe.
W 2026 roku konsumenci coraz częściej poszukują w kosmetykach składników „farmaceutycznej jakości”. W jaki sposób certyfikaty i know-how farmaceutyczne Dingke pomagają budować zaufanie wśród marek premium i luksusowych?
- Uważamy, że zaufanie buduje się poprzez transparentność i konsekwencję. Nasze farmaceutyczne korzenie oznaczają, że przestrzegamy rygorystycznych protokołów GMP, utrzymujemy pełną identyfikowalność i dostarczamy szczegółowe certyfikaty analizy dla każdej partii. Nie twierdzimy, że jesteśmy doskonali, ale staramy się być maksymalnie otwarci - marki premium są mile widziane podczas audytu naszych zakładów i wglądu w dokumentację. Mamy nadzieję, że ten poziom otwartości przemawia głośniej niż jakikolwiek pojedynczy certyfikat.
Chiny są obecnie największym na świecie rynkiem peptydów kosmetycznych. Jak ocenia Pan konkurencję na rynku wewnętrznym i co daje Wam przewagę konkurencyjną we własnym podwórku?
- Rynek krajowy jest bardzo dynamiczny i pełen utalentowanych graczy - darzymy naszych konkurentów dużym szacunkiem. Naszą skromną przewagą, o ile w ogóle można tak powiedzieć, jest połączenie farmaceutycznej dyscypliny z lokalną zwinnością. Lokalizacja w południowo-zachodnich Chinach pozwala nam szybciej komunikować się i dostarczać produkty wielu regionalnym markom. Jednocześnie utrzymujemy standardy jakości wyniesione z backgroundu farmaceutycznego. Nie chodzi o to, by być „lepszym” od innych, lecz o oferowanie innego rodzaju niezawodności.
Wiele marek zmierza obecnie w kierunku „czystych peptydów” i „zrównoważonego pozyskiwania surowców”. Jak Dingke Pharma odpowiada na te oczekiwania? Czy macie plany certyfikacji zrównoważonej produkcji lub zielonej chemii?
- Zdecydowanie tak - i uważamy, że te oczekiwania są jak najbardziej uzasadnione. Uruchomiliśmy inicjatywę „Green Peptide Initiative”, która koncentruje się na redukcji zużycia rozpuszczalników, pozyskiwaniu aminokwasów non-GMO oraz poprawie efektywności energetycznej. Aktualnie pracujemy nad odpowiednimi certyfikacjami i mamy nadzieję uzyskać je do końca 2026 roku.
W kontekście boomu na „skinimalizm”, „naprawę bariery skórnej” i „neurokosmetykę” – które z Waszych składników najlepiej wpisują się w te trendy i jak marki mogą je łączyć w minimalistycznych formułach?
- Dla nas naturalną odpowiedzią na wszystkie trzy trendy jest Copper Peptide (GHK-Cu). To wyjątkowo wielofunkcyjny składnik - wspiera naprawę bariery, łagodzi skórę i pobudza syntezę kolagenu - wszystko w jednym. Pozwala to markom tworzyć wysoce skuteczne, minimalistyczne formuły z bardzo krótkimi składami. Przykładowo prosty serum regenerujący może zawierać zaledwie 0,5–1% GHK-Cu, humektant taki jak gliceryna i wodę. Chociaż GHK-Cu nie jest klasycznym neuropeptydem, jego właściwości przeciwzapalne i uspokajające czynią go delikatną bazą dla formuł neurokosmetycznych. Krótko mówiąc, wierzymy, że Copper Peptide (GHK-Cu) jest bohaterem wśród składników, który pomaga markom dostarczać widoczne efekty bez nadmiernego komplikowania receptur.
Jakie cele stawiała sobie Dingke Pharma na PCHi 2026? Jakiego rodzaju partnerstw najbardziej poszukiwaliście podczas targów?
- Na PCHi 2026 naszym głównym celem było słuchanie i uczenie się. Zaprezentowaliśmy składniki oparte na peptydach, które nie są jeszcze dostępne na rynku. Ale co ważniejsze - usłyszeliśmy, czego naprawdę potrzebują formulatorzy i marki. Najbardziej szukamy partnerskich współprac w zakresie B+R, szczególnie z markami, które cenią transparentność i jakość farmaceutyczną. Jesteśmy również bardzo zadowoleni ze spotkania potencjalnych partnerów dystrybucyjnych z całego świata. Przede wszystkim chcemy budować długoterminowe relacje oparte na zaufaniu.
Dingke Pharmaprzemysł kosmetycznytechnologiabadania i rozwójinnowacyjność
Podoba Ci się ten artykuł? Udostępnij!

Oddaj swój głos
Ten artykuł nie został jeszcze oceniony.