Chemia i Biznes

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce prywatności Cookies"

Rozumiem i zgadzam się

Konfiguracja makiety

Rynek OZE, czyli jeszcze dużo do zrobienia - Jacek Mszyca, Multiconsult Polska

2023-07-03

Naszym rozmówcą jest Jacek Mszyca, ekspert energetyczny, współautor raportu Multiconsult Polska „Transformacja energetyczna – szanse i wyzwania w kontekście rezygnacji z surowców rosyjskich”. Rozmawiamy o rynku odnawialnych źródeł energii.

Czy można powiedzieć, że jeśli chodzi o konieczność rozwoju w Polsce energetyki wiatrowej, to panuje w tym względzie powszechna zgoda: polityczna, ekspercka, społeczna, czy wciąż jest to temat poddawany pod wątpliwość?

Wydaje się, że obecnie w Polsce zgoda na rozwój energetyki wiatrowej panuje jedynie wśród ekspertów. Moim zdaniem nie wynika to z jakiegoś szczególnego zamiłowania do tej technologii, ale z czysto pragmatycznych przyczyn. Przykładowo, wiatrak o mocy 1 MW może w naszych warunkach wytworzyć ok. 3000-4000 MWh rocznie, a podobnej mocy instalacja fotowoltaiczna mniej niż 1000 MWh rocznie. To daje obraz potencjału tej technologii.

To, co się dzieje wokół tzw. ustawy wiatrakowej wyraźnie pokazuje, że środowisko polityczne jest w tej kwestii podzielone. Ponadto nie ma społecznego konsensusu w tej sprawie. Wiele zarzutów stawianych w publicznej debacie energetyce wiatrowej formułowanych jest jednak w oparciu o wadliwe merytorycznie przesłanki. Tymczasem Międzynarodowa Agencja Energetyczna szacuje, że do 2035 r. popyt na energię wzrośnie na świece o ok. 40%. Trzeba będzie ją gdzieś wyprodukować, a wiatraki są jednym z najczystszych i najbardziej wydajnych źródeł energii odnawialnej. Były wykorzystywane przez człowieka do napędu różnych urządzeń już w starożytności.

Czy przez ostatnie 10 lat udało się w Polsce zrobić więcej dobrego, jeśli chodzi o rozwój rynku OZE, czy jednak jest to rozwój wstrzymywany?

Ostatnie 10 lat to przede wszystkim ciągłe zmiany prawa związanego ze wsparciem energetyki odnawialnej. Nie jestem przeciwnikiem zmian, jako takich, ale duża liczba częstych zmian i brak przewidywalności zasad w sferze inwestycji energetycznych bardzo zniechęcają potencjalnych inwestorów. Przykładem są tu biogazownie.

Oczywiście część zmian była konieczna, jak np. te dotyczące systemu zielonych certyfikatów. Te instrumenty finansowe okazały się bardzo niestabilne. Skutkiem tego część inwestycji OZE znalazła się w bardzo niekorzystnej sytuacji ekonomicznej.

Trudno zatem o jednoznaczną ocenę tych zmian – z jednej strony w ostatnich latach bardzo rozwinęła się fotowoltaika, z drugiej praktycznie całkowicie wyhamowano inwestycje w wiatraki.

Obecnie w Polsce za główne bariery związane z rozwojem energetyki odnawialnej można wskazać ograniczone możliwości finansowania inwestycji przez przedsiębiorców, prawne regulacje wsparcia, trudności administracyjno-proceduralne, a także problemy z funkcjonowaniem sieci przesyłowych. Które z tych wyzwań wydają się najistotniejsze, najbardziej pilne do wyeliminowania, a jednocześnie faktycznie najbardziej ograniczające rozwój OZE?

Jako największą przeszkodę w rozwoju OZE należy wskazać niewydolność infrastruktury przesyłowej. Jak się okazuje, technicznie stanowi to problem zarówno dla dużych instalacji OZE, o mocy kilku, kilkunastu megawatów, jak i mikroinstalacji. W przypadku tych pierwszych operatorzy systemów dystrybucyjnych odmawiają przyłączenia nowych źródeł do sieci. W przypadku mikroinstalacji następują wyłączenia źródeł z powodu lokalnego wzrostu napięcia spowodowanego brakiem odpowiedniej automatyki w lokalnych transformatorach.

Zachęty w postaci możliwości finansowania inwestycji ze źródeł preferencyjnych to z pewnością może być dodatkowy argument do angażowania się w takie przedsięwzięcia, jednak decydujące będą perspektywy długoletnich przychodów ze sprzedaży energii. Zaś bariery takie, jak regulacje prawne czy kwestie administracyjno-proceduralne wymagają decyzji politycznych.

Na ile przykładowo giełdowy rynek energii jest szansą dla rozwoju branży OZE?

Już dzisiaj widać jak OZE działa na rynku energii. Można to zaobserwować, śledząc ceny energii w dniach, kiedy wieje wiatr lub świeci intensywnie słońce. W takich okresach energia z OZE jest kupowana w pierwszej kolejności, a jej ceny są kilkukrotnie niższe niż tzw. czarnej energii. To pozytywne zjawisko nie tylko dla branży OZE, ale i dla konsumentów.

Jeśli mowa o rozwoju rynku OZE, to bardziej winien być to rynek nakierunkowany na odbiorców indywidualnych czy odbiorców przemysłowych?

Rozwój rynku OZE powinien równolegle obejmować odbiorców indywidualnych oraz przemysłowych. Pierwsza grupa odpowiada za niemal połowę zużycia energii elektrycznej w Polsce. Zatem wpływ OZE na obniżenie emisji szkodliwych substancji do powietrza może być ogromny. W obu przypadkach chodzi również o wzrost efektywności energetycznej i ekologię.

W jak dużym stopniu dzisiaj OZE stanowią realną konkurencję cenową dla energii pozyskiwanej ze źródeł konwencjonalnych? I jak bardzo znaczenie OZE może rosnąć, szczególnie w kontekście uniezależnienia się od rosyjskich dostaw paliw kopalnych?

O wpływie produkcji z OZE wspomniałem już wcześniej. Znaczenie OZE w kontekście uniezależniania się od rosyjskich paliw kopalnych jest nie do przecenienia. W najbliższych latach będzie ono znacząco rosło, ponieważ daje realną możliwość zastąpienia przynajmniej dużej części paliw pochodzących od dostawców zewnętrznych.

Portal EnergyInEU.com regularnie publikuje zestawienia cen energii w Europie. Okazuje się, że najniższa cena energii jest w Polsce. Jest ona znacznie tańsza niż choćby w Niemczech, które jak wiadomo w rozwoju OZE są znacznie bardziej zaawansowane niż my. Jak to zatem wytłumaczyć?

Jest kilka przyczyn takiego stanu rzeczy. Przykładowo, koszty pracy, koszty pośrednie w Polsce są nadal znacząco niższe niż np. w Niemczech. Decydujące są tu jednak ceny paliwa węglowego, szczególnie węgla brunatnego, znacznie tańszego niż np. gaz ziemny, głównego paliwa wykorzystywanego do produkcji energii w krajach zachodnich. Znaczący wpływ mają tu również kwestie działań legislacyjnych w poszczególnych państwach.

OZE mają swoich krytyków. Swego czasu szerokim echem odbił się tekst Józefa Sobolewskiego, dyrektora Departamentu Energii Jądrowej Ministerstwa Energii, który zarzucił OZE brak efektywności w redukcji emisji CO2 , w szczególności odnosiło się to do energetyki wiatrowej. Na przykładzie takich krajów, jak Niemcy i Francja, które zdecydowały się na radykalną transformację energetyczną pokazywał, że rozwój technologii OZE pomimo poniesionych ogromnych kosztów sięgających dziesiątków miliardów euro, nie przełożył się na znaczący spadek redukcji emisji CO2 . Jak można się odnieść do tych zarzutów?

Faktem jest, że na rozwój OZE przeznaczono znaczące kwoty, ale czy to można przedstawiać jako zarzut? Dzięki temu technologie, do niedawna jeszcze kosmiczne, możemy oglądać dzisiaj na wielu dachach i cieszyć się czystą i relatywnie tanią energią. Dzięki wcześniejszym inwestycjom, aktualne technologie OZE są znacznie tańsze i bardziej dostępne. Moim zdaniem, każda kilowatogodzina, która nie powoduje spalania paliwa kopalnego, jest warta poczynionych nakładów. Patrzę na to szeroko, bo jako koszt uwzględniam także skutki społeczne, jak choroby spowodowane smogiem. Gdybyśmy je doliczyli do kosztów, jakie ponosimy z tytułu spalania węgla w tzw. kopciuchach, to przewaga OZE okazuje się znacząca.

Wiadomo, że OZE charakteryzują się dużą niestabilnością produkcji, wymagają wsparcia, gwarantującego ciągłość dostaw energii. Potrzebujemy więc w naszym miksie energetycznym wysokosprawnych bloków gazowo-parowych i zmodernizowanych bloków węglowych przygotowanych do elastycznej pracy w systemie energetycznym. W Niemczech, pomimo istnienia OZE, około 2/3 energii pochodzi ze źródeł konwencjonalnych. Czy zatem OZE w istocie może być w ogóle narzędziem zmiany miksu energetycznego z uwagi na tę swoją niestabilność? I jakie proporcje między energią wytworzoną ze źródeł konwencjonalnych a OZE wydają się być najbardziej rozsądne i możliwe do uzyskania w Polsce?

W najbliższych latach trudno oczekiwać całkowitego odejścia od wytwarzania energii elektrycznej z paliw kopalnych właśnie ze względów technicznych. W miksie energetycznym muszą funkcjonować jednostki bilansujące wytwarzanie energii. Przy obecnej skali wykorzystania energii elektrycznej – moc rzędu 50 GW – całkowite zastąpienie węgla OZE wydaje się wciąż odległą perspektywą.

OZE w większości kojarzy się z energią słońca, wiatru lub wody. Należy również pamiętać o biogazie, czy rozwijających się technologiach wodorowych, które nie mają wad wiatraków, ani instalacji PV. Nie jest to może wprost OZE, ponieważ do produkcji wodoru potrzebna jest energia z zewnątrz. Jeżeli jednak energia ta będzie pochodziła wyłącznie ze źródeł odnawialnych, to możemy taki wodór również traktować jako OZE. Albo, jak kto woli, jako formę przetwarzania energii odnawialnej w użyteczny nośnik energii. Do tego dochodzą unijne przymiarki związane z technologiami jądrowymi. To w jaki sposób Polska dziś ułoży te proporcje, wpłynie na rozkład technologii OZE w naszym kraju za kilka lat. A to już pozostaje w zakresie strategii energetycznej państwa.

Rzecz jasna w kontekście rozwoju OZE potrzebujemy efektywnych magazynów energii, które przyjmowałyby nadwyżki energii odnawialnej wytwarzane w najbardziej sprzyjających warunkach pogodowych. Nie ma jednak dziś dostępnych technologii, które to zadanie byłyby w stanie zrealizować i po prostu magazynować energię. Jest to jednak w ogóle możliwe, że takie magazyny powstaną, a skoro ich nie ma, to jak ten problem niemożności magazynowania energii pokonywać?

Mogę wskazać kilka innych sposobów niż akumulatory. Oczywiście mówimy tu o przypadkach, gdy mamy nadwyżki energii, które by się „zmarnowały”. Nadmiar energii elektrycznej można wykorzystać, zamieniając ją w inną postać energii, np. do wytwarzania wspomnianego wcześniej wodoru, ale na to jeszcze musimy poczekać. Najłatwiejsze jest zamienianie energii z OZE w ciepło, które również można magazynować, choć niestety nie za długo. Można również wykorzystać nadmiar energii do sprężania wybranych gazów. W przypadku braku energii zastosowanie znalazłby proces odwrotny, czyli rozprężenie, w wyniku którego uzyskalibyśmy energię elektryczną.

To oczywiście nie wyczerpuje tematu, ale jak widać techniczne możliwości wykorzystania nadprodukcji energii elektrycznej są i może zaczną być stosowane.


OZEenergetykaMulticonsult Polska

Podoba Ci się ten artykuł? Udostępnij!

Oddaj swój głos  

Ten artykuł nie został jeszcze oceniony.

Dodaj komentarz

Redakcja Portalu Chemia i Biznes zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy obraźliwych dla innych osób, zawierających słowa wulgarne lub nie odnoszących się merytorycznie do tematu. Twój komentarz wyświetli się zaraz po tym, jak zostanie zatwierdzony przez moderatora. Dziękujemy i zapraszamy do dyskusji!


WięcejSklep

Książka: Surfaktanty i ich zastosowanie w produktach kosmetycznych

95.00 zł

“Chemia i Biznes” nr 1/2024

Nowość!Dostęp online

20.00 zł

“Chemia i Biznes” nr 6/2023

Dostęp online

20.00 zł

"Kosmetyki i Detergenty" nr 4/2023

Nowość!

25.00 zł

Bilety - XIII Międzynarodowa Konferencja Przemysłu Chemii Gospodarczej

Nowość!

553.50 zł

Wpis zaawansowany w Katalogu Firm

Dostęp online

861.00 zł

Książka: Zagęstniki (modyfikatory reologii) w produktach kosmetycznych

78.00 zł

WięcejNajnowsze

Więcej aktualności



WięcejNajpopularniejsze

Więcej aktualności (192)



WięcejPolecane

Więcej aktualności (97)



WięcejSonda

Czy sztuczna inteligencja to?

Zobacz wyniki

WięcejW obiektywie