Chemia i Biznes

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce prywatności Cookies"

Rozumiem i zgadzam się

Konfiguracja makiety

Dobry klaster to szansa dla firm chemicznych - Jacek Drożdżal

2016-03-17

O tym, czym są klastry i jakie korzyści są w stanie zaoferować rozmawiamy z Jackiem Drożdżalem, prezesem zarządu Zachodniopomorskiego Klastra Chemicznego „Zielona Chemia”.

Firmy chemiczne zrzeszone są w rozmaitego rodzaju organizacjach branżowych. Czym zatem różni się przynależność do klastra od przynależności do stowarzyszenia?

Pierwszym elementem różnicującym jest fakt, iż w klastrze nie chodzi o liczbę firmdo niego przynależących. W organizacjach branżowych skupionych jest kilkadziesiąt – kilkaset firm, gdyż celem jest reprezentowanie całego sektora przemysłu

Firmy się do nas zgłaszają, gdyż chcą np. aktywnie uczestniczyć w misjach gospodarczych, wkraczać na rynki zagraniczne, współpracować z konkretnymi instytucjami badawczymi. Klaster po pierwsze odpowiada zatem na to zapotrzebowanie, a po drugie zaprasza firmy do tworzenia bardzo elitarnej grupy przedsiębiorstw.

Ponadto staramy się wskazywać istnienie wielu korzyści dla przedsiębiorstw wynikających z przynależności do klastra. Wskazujemy choćby na istnienie specjalnych ścieżek, w oparciu o które można pozyskać poszukiwane informacje rynkowe; wsparcie poprzez uczestnictwo w specjalistycznych szkoleniach, czy też wejść na drogę zewnętrznego finansowania własnych przedsięwzięć.

Inną naszą zaletą jest fakt, iż staramy się podpowiadać, w jaki sposób umożliwić ekspansję na rynki zagraniczne. To my informujemy członków klastra, gdzie warto pojechać z misją gospodarczą, z jaką spółką międzynarodową współpracować. Jesteśmy dla swoich firm swoistym doradcą, który ma na celu wskazać wiarygodnego kontrahenta, partnera biznesowego lub też instytut badawczo-rozwojowy, w którym można wykonać niezbędne prace.

Firmy zrzeszone w Zachodniopomorskim Klastrze Chemicznym „Zielona Chemia” to raczej podmioty współpracujące ze sobą, czy także konkurencja wobec siebie? I czy w ogóle łatwo jest tę rynkową konkurencję przerobić we współpracę?

Oczywiście, że nie jest to łatwe. Myślę, że najbardziej spektakularnym przykładem pokazującym taki stan rzeczy jest współpraca firm w projektach łączących naukę i przemysł. Dla nas takim potwierdzeniem, że kooperacja jest możliwa są działania różnych podmiotów realizowane w ramach inicjatywy CORNET i współfinansowane przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Jesteśmy jedyną instytucją w Polsce, która wykonała dla NCBiR sześć projektów w ramach tej inicjatywy. Zaangażowane były w nie firmy, które na rynku zewnętrznym są dla siebie konkurentami, jednak my, zapraszając je do wspólnego działania, nałożyliśmy na nie obowiązek bycia partnerem wobec siebie. Podmioty te otrzymały do zrealizowania indywidualnie dobrane zadania badawcze i musiały je wykonać własnymi siłami. Potem te konkretne zadania złożyły się we wspólną całość dającą produkt, który można sprzedawać na rynku.

Jak na razie firmy z naszego klastra zrealizowały dwa projekty, których owocem jest gotowy produkt. W 2016 r. będziemy mogli ogłosić wdrożenie i pełną komercjalizację takiego nowo opracowanego produktu powstającego na zlecenie NCBiR. Dodatkowo, choć w klastrze zrzeszonych jest ponad 50 firm, to kilka lat temu uszeregowaliśmy je w tzw. platformy. I kiedy na Zachodzie idea smart specialization zaczęła się dopiero rodzić, my już wcześniej staraliśmy się zaszczepić ją na rodzimy grunt, właśnie poprzez przyporządkowanie firm do konkretnych mikro działań zgodnych z ich profilem. Dzisiaj taka strategia procentuje.

Czym są te dwie inicjatywy, o których Pan wspomniał?

Chodzi tu o opracowanie specjalnych produktów opakowaniowych przedłużających okres trwałości świeżych wyrobów spożywczych. W Polsce takie opakowania wciąż jeszcze nie są zbyt popularne, w przeciwieństwie do Europy Zachodniej. Liczymy jednak, że niebawem także u nas stworzy się duży rynek dla tego rodzaju opakowań dla przemysłu spożywczego. Byłby to efekt działalności firm skupionych w klastrze. Drugi produkt to specjalne opakowania do transportu kwiatów, które przedłużają ich żywotność oraz powodują wydłużenie ich witalności. To w pewien sposób „mała rewolucja” na tym rynku.

Klaster „Zielona Chemia” został uznany jesienią 2015 r. przez Ministerstwo Gospodarki za jeden z siedmiu Krajowych Klastrów Kluczowych. Jakie znaczenie ma to dla Państwa?

Może nie tyle ma to znaczenie dla nas, bo nie chodzi o to, by to klaster otrzymywał wyróżnienia – choć to zawsze bardzo miłe – co jest to istotne dla naszych członków. Zależy nam bowiem na wsparciu firm skupionych w klastrze i tworzeniu dla nich przestrzeni do działania. Taki też jest cel stojący przed każdym z siedmiu klastrów kluczowych.

Z faktu bycia klastrem kluczowym wynikają zaś konkretnie efekty dla firm.

Po pierwsze, mogą one otrzymywać z racji przynależności do klastra dodatkowe punkty w każdym konkursie do jakiego przystępują, chcąc uzyskać finansowanie dla swoich projektów. Kilka naszych firm wystartowało w rozmaitych konkursach i otrzymało dodatkowe punkty, dzięki czemu okazało się, że ich projekty uzyskały wsparcie finansowe.

Drugi element wiążący się z otrzymaniem statusu klastra kluczowego polega na tym, iż dla takich właśnie klastrów uruchomiony został specjalny program ich internacjonalizacji. Sprawa dotyczy pomocy udzielanej firmom, które chciałyby wejść na rynki międzynarodowe i zacząć tam promować i sprzedawać swoje produkty. Tylko dla siedmiu kluczowych klastrów powstał program, w oparciu o który można to robić. Dotychczas bowiem firmy, chcąc wejść na obcy rynek, musiały wyłożyć własne środki, co nie zawsze było możliwe w przypadku małych i średnich przedsiębiorstw. Teraz natomiast, za sprawą bycia w klastrze kluczowym, mogą być wsparte pewną kwotą dofinansowania. W grę wchodzi tutaj wsparcie z tytułu wystaw, targów, misji gospodarczych, przygotowywania analiz rynkowych czy promocji produktów. Przyznanie nam statusu klastra kluczowego sprawiło, że już teraz mamy bardzo wiele zapytań od firm, które chciałyby zasilić naszą strukturę.

Informujecie Państwo, że priorytetowymi kierunkami rozwoju, jeśli chodzi o umacnianie pozycji międzynarodowej firm zrzeszonych w klastrze, są obecnie Szwecja, Niemcy i Holandia, a jednocześnie obserwujecie sytuację na Ukrainie. Skąd taki wybór?

Decyzja o tym nie wynika z naszego arbitralnego postanowienia, ale jest wynikiem odpowiedzi naszych członków. To oni wskazali rynki zagraniczne, na których chcieliby funkcjonować. Oto bowiem każda firma przystępująca do klastra wypełnia ankietę. Umieszcza w niej kierunek własnej międzynarodowej ekspansji. W taki zatem sposób powstała lista wymienionych państw.

Szwecja jest istotnym rynkiem ze względu na swoje położenie względem województwa zachodniopomorskiego. W tym kraju tworzony jest obecnie bardzo mocny rynek energii odnawialnej, pozyskiwania surowców z odpadów. Jednocześnie też jest to segment działalności mocno promowanej w naszym klastrze. Wokół tego tematu powstała jedna z platform specjalistycznych wchodzących w skład klastra. Niemcy to z kolei główny partner handlowy Polski, więc firmy siłą rzeczy szukają tam swoich odbiorców.

Jeśli chodzi natomiast o Ukrainę, to do tej pory mieliśmy bardzo dobre relacje z partnerami z Kijowa i Dniepropietrowska. Dla klastra są to miasta partnerskie, mamy podpisane z nimi umowy bilateralne. Niestety w tej chwili wstrzymaliśmy część wzajemnych kontaktów i będzie tak do momentu unormowania sytuacji w tym państwie.

Klaster podpisał umowę z kancelarią prawną działającą w Nowym Jorku, w wyniku której z usług prawniczych na preferencyjnych warunkach cenowych korzystać mogą zrzeszone firmy. Czy istnieje realne zapotrzebowanie na tego typu usługi?

Stany Zjednoczone rządzą się innym podejściem biznesowym niż ma to miejsce w Europie. Aby zaistnieć na tamtejszym rynku, najpierw należy posiadać, jako partnera, kancelarię prawną, a dopiero potem przygotowywać się do sprzedaży produktów.

Wszystkie obwarowania dotyczące działalności gospodarczej rozpoczynają się bowiem w Ameryce od dobrze skonstruowanych umów prawnych. Dopiero gdy ten etap przygotowań jest ukończony, prezesi przystępują do typowej gry rynkowej.

Jak do tej pory cztery firmy z naszego klastra wyraziły chęć ekspansji na amerykański rynek chemiczny, który jak wiadomo bardzo szybko się rozwija. Mając to na uwadze, podpisaliśmy umowę o współpracy z kancelarią prawną z Nowego Jorku. Dzięki temu dwie pierwsze firmy, które zainaugurowały w USA działalność, mają już zagwarantowaną obsługę prawną.

Dodatkowo udało nam się nawiązać bliską współpracę z Wydziałem Promocji i Handlu Ambasady RP w Nowym Jorku, który również wspiera nas w działaniach pomagających naszym członkom zaistnieć w Stanach Zjednoczonych.

Aktywność klastra realizuje się w ramach czterech obszarów: nawozy, opakowania, efektywność energetyczna oraz odzysk surowców. Gdzie istnieje największe pole do działania i przyszłego sukcesu?

Jednoznaczna odpowiedź na to pytanie jest bardzo trudna i prawie niemożliwa. W tej chwili notujemy dobry czas dla rynku opakowaniowego i sektora recyklingu, ale jednocześnie spodziewamy się, że już wkrótce może nadejść wyraźna poprawa koniunktury w segmencie nawozowym i odzysku materiałów. Wszystko jest uzależnione od ogólnej kondycji ekonomicznej, a także tego, jaki kierunek działań przyjmie w danym momencie Komisja Europejska. Równie mocno trzeba patrzeć na tzw. unijne programy horyzontalne oraz tzw. wytyczne perspektywiczne w nich zapisane.

Odpowiedź na pytanie, która z naszych platform ma przed sobą najlepszą perspektywę wzrostu jest zatem wielowątkowa i nie do końca od nas zależna.

W literaturze przyjęło się uważać, że klaster to skoncentrowana przestrzennie grupa przedsiębiorstw pochodzących z tego samego lub pokrewnych sektorów. Patrząc na listę członków zachodniopomorskiego klastra, znaleźć na niej można m.in. spółkę Synthos z Oświęcimia lub Nitro-Chem z Bydgoszczy. To świadomy wybór?

Owszem, jest to przemyślana decyzja. Firmy spoza województwa zachodniopomorskiego dlatego są zrzeszone w klastrze, gdyż uczestniczą w realizowanych przez nas projektach o akronimie CORNET i tym samym wchodzą w skład platformy opakowaniowej. O takim fakcie zdecydowała również postawa Centrum Bioimmobilizacji i Innowacyjnych Materiałów, które jest jednostką o charakterze badawczo-wdrożeniowym działającą w ramach Wydziału Nauk o Żywności i Rybactwa Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie. Centrum nalegało, by gromadzić również firmy spoza regionu i w ten sposób wspólnie realizować projekty międzynarodowe oraz prowadzić prace badawczo-rozwojowe nad materiałami opakowaniowymi. To właśnie przykład działań przynoszących wartość dodaną: konkurencja na rynku polskim połączyła siły, by wspólnie osiągnąć sukces eksportowy.

Przyznanie nam statusu klastra kluczowego nakłada na nas jednak wymóg, którego już nie możemy omijać i tej regionalizacji musimy ściśle przestrzegać. Naszym obowiązkiem stało się pilnowanie parytetu 50% + 1, który oznacza, iż nie możemy przyjmować do klastra firm spoza regionu w większej liczbie niż tych z regionu. W efekcie obecnie jesteśmy zmuszeni, by odmawiać przedsiębiorstwom spoza województwa zachodniopomorskiego wstępu w nasze szeregi.

Myśląc o przemyśle chemicznym na Zachodnim Pomorzu, od razu kierujemy się w stronę Zakładów Chemicznych w Policach. Co klaster jest w stanie dać tak dużej firmie, jak Grupa Azoty Zakłady Chemiczne Police? Czy są obszary biznesowe, w których Police mogą kooperować z innymi, często znacznie mniejszymi członkami klastra?

Ponieważ zakłady w Policach wchodzą w skład dużej grupy kapitałowej, to my dla nich jesteśmy partnerem pośrednim. Wiele decyzji odnoszących się do funkcjonowania i strategii Grupy Azoty Zakłady Chemiczne Police zapada na poziomie Grupy w centrali. Niemniej dajemy spółce dokładnie to samo, co wszystkim innym firmom zrzeszonym w klastrze.

Grupa Azoty ZCh Police także przecież stara się o uczestnictwo w różnych projektach i zabiega o zdobycie finansowania na nie. Mając w tym względzie doświadczenie, możemy być zatem pośrednim partnerem także dla takiej firmy.

Z zarządem Grupy Azoty w Policach jesteśmy w dobrych relacjach. Istnieje między nami wzajemne zrozumienie swoich interesów, więc współpraca z tak dużym podmiotem odbywa się pomyślnie. Warto podkreślić, że w dokumencie strategicznym zakładów w Policach Klaster „Zielona Chemia” jest wpisany jako instytucja wspierająca i lobbująca na rzecz firmy i stale z nią współpracująca.


CAŁY WYWIAD ZNAJDĄ PAŃSTWO W NR 1/2016 "CHEMII I BIZNESU". ZAPRASZAMY.



przemysł chemicznyklastryZachodniopomorski Klaster Chemiczny „Zielona Chemia”

Podoba Ci się ten artykuł? Udostępnij!

Oddaj swój głos  

Ten artykuł nie został jeszcze oceniony.

Dodaj komentarz

Redakcja Portalu Chemia i Biznes zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy obraźliwych dla innych osób, zawierających słowa wulgarne lub nie odnoszących się merytorycznie do tematu. Twój komentarz wyświetli się zaraz po tym, jak zostanie zatwierdzony przez moderatora. Dziękujemy i zapraszamy do dyskusji!


WięcejNajnowsze

Więcej aktualności





WięcejNajpopularniejsze

Więcej aktualności (192)



WięcejPolecane

Więcej aktualności (97)





WięcejSonda

Czy korzystasz ze wsparcia publicznego (dofinansowywanie projektów) w działalności biznesowej?

Zobacz wyniki

WięcejW obiektywie