Chemia i Biznes

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce prywatności Cookies"

Rozumiem i zgadzam się

Konfiguracja makiety
REKLAMA
REKLAMA

Skuteczne rozwiązywanie sporów budowlanych jest możliwe - Szymon Baran, specjalista ds. realizacji kontraktów w B-Act

2023-11-09

Odpowiednio prowadzona procedura roszczeniowa daje możliwość rozstrzygania sporu na gruncie kontraktu, co pozwala ograniczyć lub wyeliminować kosztowne i długotrwałe procesy sądowe.

Od 2017 r. nasza spółka B-Act zarządza roszczeniami dotyczącymi kontraktów o łącznej wartości blisko 2,3 mld zł, związanymi z realizacją inwestycji drogowych, kolejowych, obiektów kubaturowych i przemysłowych oraz gospodarki wodno-ściekowej. Większość spraw wymagała długotrwałych mediacji oraz szukania kompromisu w skomplikowanych relacjach i oczekiwaniach zbudowanych na niejednoznacznych zapisach umownych.

Konflikty pojawiające się podczas realizacji inwestycji budowlanych wiążą się ze wzrostem kosztów realizacji umowy i przedłużeniem terminu ukończenia zlecenia. Niechęć zamawiających do rekompensowania wykonawcom strat z tytułu wystąpienia zdarzeń stanowiących działanie tzw. siły wyższej, takich jak pandemia i wybuch wojny w Ukrainie, są przyczyną uzasadnionych roszczeń o sfinansowanie dodatkowego kosztu i zmianę terminów. Czynnikiem wywołującym spór niejednokrotnie okazują się również błędy lub pominięcia w dokumentacji w formule „wybuduj” oraz zwrot „inaczej to sobie wyobrażałem”, czyli zastanie na placu budowy odmiennych warunków.

Oczywiście zawsze należy mieć na uwadze to, że zamawiający stosują różne metody definiowania siły wyższej w opracowywanych przez siebie warunkach kontraktowych. Sformułowanie ewentualnego roszczenia ze względu na siłę wyższą powinno zostać poprzedzone kompleksową analizą zapisów kontraktu przez wykonawcę, umowa może bowiem nakładać dodatkowe zobowiązania dotyczące metodyki dowodzenia zasadności takiego roszczenia. Możemy się także spotkać z sytuacjami, gdy spory powstają na tle niedokładnych lub powierzchownych opisów wymagań zamawiającego, zwłaszcza w formule „zaprojektuj i wybuduj”.

Już tylko z pobieżnej lektury różnych opracowań wynika, że w Polsce strony sporu chętniej niż na innych rynkach powołują się na okoliczności zewnętrzne i rzadziej przypisują swojemu kontrahentowi – drugiej stronie umowy – przyczyny powstania konfliktu.

Takie podejście, w mojej ocenie, dotyczy przede wszystkim inwestycji finansowanych ze środków publicznych. Zamawiający obawiają się, że konieczność zapłaty dodatkowego wynagrodzenia związanego z wprowadzeniem zmiany, która wynika np. ze sformułowania nieprecyzyjnego opisu przedmiotu zamówienia, skutkować może konsekwencjami personalnymi. Zatem jeżeli mamy do czynienia z wpływem niedokładnego opisu przedmiotu zamówienia na czas ukończenia inwestycji i – równolegle – inną zewnętrzną okolicznością, to zamawiający dążą do wprowadzenia zmiany opartej na przesłance zewnętrznej.

Spory budowlane dotyczą każdej inwestycji, nawet najmniejszej. Znakomitym tego przykładem jest chociażby budowa domu. Zazwyczaj są to obiekty proste (pod kątem technicznym), których dokumentacja budowlana jest opracowana szczegółowo i wielokrotnie wykorzystywana – mowa o projektach dostępnych poglądowo na stronach internetowych. Większość sporów związanych z tego rodzaju przypadkami rozwiązywana jest przez wykonawcę i inwestora w sposób konsensualny, również ze względu na ich wartość.

Spory prowadzone przy inwestycjach rzędu od kilku do kilkuset milionów złotych, najczęściej wiążą się z potrzebą zaangażowania wykwalifikowanej kadry, mającej umiejętność analizowania przypisywanych wykonawcy zobowiązań, sytuacji z terenu budowy, wpływu okoliczności zewnętrznych, np. siły wyższej,  czy zmian powszechnie obowiązującego prawa etc. oraz powiązania tych zdarzeń z założeniami zawartymi w ofercie wykonawcy. Również sama wartość sporów prowadzonych przez „dużych graczy” powoduje, że niejednokrotnie informacje na ten temat, będąc komentowanymi w mediach, przedostają się na zewnątrz, do szerszego grona odbiorców. Nie zmienia to jednak faktu, że w obu przypadkach warto zasięgnąć opinii eksperta, co może pozwolić na rozwiązanie sporu w drodze wzajemnych negocjacji lub wzmocnić argumentację jednej ze stron przed wprowadzeniem go na drogę sądową.

Jedna z pracowni badawczych napisała, że aż 66% uczestników sporu rozstrzygnięcie swojej sprawy upatrywało w strategii „poczekamy, zobaczymy”.

Takie podejście nie prowadzi do rozwiązania sporu w sposób zrównoważony i sprawiedliwy dla obydwu stron. Zaniechanie gromadzenia materiału dowodowego od momentu wystąpienia okoliczności stanowiącej podstawę konfliktu może jedynie skomplikować odpowiednie zbadanie sprawy i stanowić przeszkodę w próbie zawarcia kompromisu. Nadto, jeżeli kompromis ten byłby niemożliwy do osiągnięcia na podstawie procedur kontraktowych, to nieodpowiednie prowadzenie procedury roszczeniowej utrudni również uzyskanie sprawiedliwego wyroku sądowego. Sam sąd będzie także badał, czy strony wypełniły przypisane im zobowiązania umowne, wyrażały wolę współpracy i czy ich postępowanie nie przyczyniło się do zwiększenia przedmiotu sporu lub jego wartości. Jeżeli przedmiotem sporu byłaby zapłata kar umownych, to sąd miałby możliwość dokonania miarkowania wysokości tej kary (na żądanie dłużnika), co uzależnione jest od tego, czy zobowiązanie zostało w znacznej części wykonane – art. 484 § 2 k.c. Zatem taktyka „poczekamy, zobaczymy”, polegająca na uporczywym trwaniu przy własnej pozycji bez wykonywania jakichkolwiek działań zaradczych, może skutkować osiągnięciem celu odwrotnego do zamierzonego.

Znakomita większość umów zawiera zobowiązanie nakazujące rozwiązywanie sporów przez strony w sposób polubowny. Nierzadkie są również sytuacje, w których umowa każe skierować spór do mediacji lub koncyliacji, a dopiero w ostateczności – na drogę postępowania sądowego. W takim przypadku obowiązkiem stron jest postępowanie zgodnie z dotyczącymi ich zapisami, a nie wybór metody zażegnania konfliktu.

Nie zapominajmy, że konsekwencją trwania jednego sporu może być pojawienie się kolejnych przeszkód i opóźnień w realizacji harmonogramu, których efektem będą następne roszczenia. Dobrze poprowadzona mediacja pozwala nie tylko rozwiązać istniejący problem, ale również wypracować metodę radzenia sobie z trudnymi tematami, zwłaszcza w kwestii wzajemnych rozliczeń, która pozwoli stronom na zakończenie inwestycji bez wszczynania kolejnego sporu.

Podoba Ci się ten artykuł? Udostępnij!

Oddaj swój głos  

Ten artykuł nie został jeszcze oceniony.

Dodaj komentarz

Redakcja Portalu Chemia i Biznes zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy obraźliwych dla innych osób, zawierających słowa wulgarne lub nie odnoszących się merytorycznie do tematu. Twój komentarz wyświetli się zaraz po tym, jak zostanie zatwierdzony przez moderatora. Dziękujemy i zapraszamy do dyskusji!


REKLAMA

WięcejNajnowsze

Więcej aktualności

REKLAMA


WięcejNajpopularniejsze

Więcej aktualności (192)

REKLAMA


WięcejPolecane

Więcej aktualności (97)

REKLAMA


WięcejSonda

Jak oceniasz Manifest Polskiej Chemii?

Zobacz wyniki

REKLAMA
REKLAMA

WięcejW obiektywie