Chemia i Biznes

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce prywatności Cookies"

Rozumiem i zgadzam się

Konfiguracja makiety

Targi w dobie koronawirusa

Data publikacji: 2020-08-05 / Autor: Dominik Wójcicki

Branża targowa jest jedną z tych, które bardzo mocno odczuły i z pewnością jeszcze odczują skutki pandemii koronawirusa.

Dla przemysłu targowego powrót do normalności może zająć jeszcze dużo czasu. Organizatorzy zapewniają jednak, że są przygotowani na wracających wystawców i zwiedzających.

– Od prawie czterech miesięcy nie odbyła się w Europie żadna impreza targowa. Polska do niedawna odgrywała wiodącą rolę na rynku targowym Europy Środkowej: ponad 200 wydarzeń w roku, 20 tys. firm oferujących produkty, usługi i współpracę ponad półtora miliona klientom rocznie. Obiekty targowe w Polsce, organizatorzy, szereg firm świadczących usługi – wszyscy oni jakby przestali istnieć. Pół tysiąca firm z naszej branży, 50 tysięcy pracowników i współpracowników, którzy do niedawna aktywnie działali, zarabiając na siebie i budując polską gospodarkę, z powodu epidemii straciło rację bytu i bez dotacji rządowych oraz różnego rodzaju ulg nie przeżyją. Polska Izba Przemysłu Targowego szacuje straty branży na 150 mln zł miesięcznie. W naszym EXPO Kraków od dawna nie odbywają się targi, konferencje, eventy. Nasz przychód, jak każdej firmy targowej, jest w tym czasie zerowy, a koszty stałe musimy ponosić. Robimy wszystko, aby utrzymać każdego pracownika, regularnie wypłacamy pensje. Ten stan hibernacji jednak nie może trwać wiecznie, dlatego cieszymy się, że już niebawem będziemy mogli zrealizować planowane wydarzenia. 29 maja br. branża spotkań otrzymała zielone światło od rządu. Ukazało się rozporządzenie Rady Ministrów, zgodnie z którym od 6 czerwca br. możliwa jest organizacja m.in. targów, kongresów, konferencji. Warunkiem jest spełnienie konkretnych wytycznych wymienionych w Dzienniku Ustaw – opowiada Grażyna Grabowska, prezes zarządu spółki Targi w Krakowie.

Jej wypowiedź to niejako raport z pogorzeliska, w jakie w wyniku pandemii zamienił się krajowy przemysł targowy. Gdzie indziej jest naturalnie tak samo. W dalszej części artykułu postaramy się przyjrzeć najbardziej istotnym wyzwaniom, które od końca pierwszego kwartału tego roku stały się jego udziałem.

Mało fortunne początki

Branża targowa w okres pandemii związanej z koronawirusem weszła w średnim stylu. Gdy w marcu br. kraj praktycznie stawał i każdego dnia – jeszcze przed ogłoszeniem przez rząd stanu zagrożenia epidemicznego (od 14 marca br.) i stanu epidemii (od 20  marca br.) – odwoływano kolejne społeczne aktywności, przez chwilę branża targowa stała na stanowisku, że wystawy odbywać się mogą.

Polska Izba Przemysłu Targowego powołała się na zapis ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych, w której to ustawie faktycznie targi i wystawy nie są uznawane za „imprezę masową”. 9 marca br. spółka MT Targi Polska, organizator m.in. targów laboratoryjnych EuroLab w Warszawie, opublikowała stanowisko następującej treści: „W związku z Państwa zapytaniami oraz komunikatem Głównego Inspektora Sanitarnego z dnia 8  marca  br. w sprawie odwołania imprez masowych powyżej 1000 osób chcielibyśmy poinformować, że targi i wystawy nie są imprezą masową w rozumieniu Art. 3 ustawy z dnia 20 marca 2009 r. o bezpieczeństwie imprez masowych. Mając na względzie bezpieczeństwo wystawców i odwiedzających, zwróciliśmy się do Wojewody Mazowieckiego o stanowisko w sprawie odbywania 22. Międzynarodowych Targów Analityki i Technik Pomiarowych EuroLab 2020 oraz 9. Targów Techniki Kryminalistycznej CrimeLab 2020”.

W ślad za tym poszedł komunikat organizatora, iż zaplanowane w terminie 17-19 marca 2020 r. wydarzenie ma się odbyć, choć przy zwiększonym reżimie sanitarnym. Organizator zapowiedział, że w obiekcie będzie działał punkt medyczny.

Komentarze na FB: „Czyli będziecie szukać kruczków prawnych żeby zorganizować imprezę? Mam nadzieję, że wojewoda do tego nie dopuści”; „Rozumiem, że koronawirus został poinformowany o tym, że to nie jest impreza masowa w rozumienia prawa i obiecał, że się na niej nie pojawi”.

 

Dzień później MT Targi Polska zmieniły zdanie i imprezę przełożyły. Wyjaśniły, że „wzięto pod uwagę także wypowiedzi wystawców i gości”. Ostatecznie targi EuroLab w 2020 r. już się nie odbędą.

Argument, iż targów nie można porównywać do imprez masowych wraca w wypowiedziach przedstawicieli branży. Jego istota brzmi w ten sposób, iż różnią się targi od festiwali, koncertów, czy meczów sportowych tym, że są skoncentrowane na biznesie, a nie na rozrywce, gastronomii i kulturze biesiadnej, gdzie bycie blisko siebie jest częścią tego typu wydarzeń. Jak utrzymuje branża, targi odbywają się w dużych, strzeżonych i łatwych do dostosowania przestrzeniach, stąd powinno się je raczej porównywać do sklepów wielkopowierzchniowych, a te zostały otwarte znacząco szybciej.

Ogromna utrata dochodów

Pominąwszy wizerunkowe niezgrabności trudno rzecz jasna nie zgodzić się z obawami, które w odniesieniu do swej przyszłości mają przedstawiciele biznesu targowego – to nie tylko organizatorzy wydarzeń, ale także firmy budujące stoiska, dostawcy jedzenia itd.

Z przywołanych na początku tekstu danych Polskiej Izby Przemysłu Targowego dowiedzieliśmy się, że poniesione straty w związku z pandemią to ok. 150 mln zł miesięcznie. A liczyć trzeba marzec, kwiecień, maj, czerwiec, lipiec, a pewnie i sierpień. W tym przypadku o dywersyfikacji przychodów trudno mówić.

Aktualna wartość polskiej branży targowej i wystawienniczej sięga ok. 3 mld zł. Na rynku operuje ponad 500 firm, a zatrudnienie w sektorze znajduje 20 tys. osób. PIPT przeprowadziła ankietę, z której wynika, że konsekwencje rozprzestrzeniania się koronawirusa dla branży targowej są dramatyczne. 38% respondentów straciło 71-90% swoich imprez. W przypadku 46% firm odwołano lub przesunięto na jesień tego roku wszystkie imprezy zaplanowane na okres luty-czerwiec. Oznacza to, że 84% firm z branży targowej straciło w drugim kwartale tego roku jedyne źródło przychodu. Tymczasem zobowiązania są stałe. Jakie to pieniądze? Dla ponad 60% firm miesięczne koszty stałe mieszczą się w 100 tys. zł. Dla prawie 20% to kwoty dochodzące do 250 tys. zł miesięcznie. 10,5% firm wskazało na sumę do 500  tys. zł, zaś 4,6% ankietowanych, czyli najwięksi organizatorzy targów, ocenili swoje miesięczne koszty stałe na więcej niż 1 mln zł.

– Kłopoty są. Od marca nie odbywają się przecież w Polsce żadne imprezy targowe. To generuje duże straty i dla firm organizujących targi, i dla tych, które z nimi współpracują, np. budując stoiska. Grupa MTP notuje straty na poziomie 6-7 mln zł miesięcznie. Targi, które nie mogły odbyć się wiosną przełożyliśmy na jesień. Odwołać musieliśmy tylko Poznań Motor Show, co ma też związek ze złą sytuacją, w jakiej znalazła się branża motoryzacyjna. Jesień w naszym kalendarzu zapowiada się jednak bardzo intensywnie, w zasadzie w każdym tygodniu będą się odbywać jakieś targi. Wykorzystaliśmy czas przestoju na udoskonalenie ich programów, tak by nasze wydarzenia były jeszcze bardziej atrakcyjne. Oczywiście dużą uwagę skupiamy na zapewnieniu bezpieczeństwa wystawcom i gościom, ponieważ jest ono dla nas zawsze najważniejsze – przekonuje Filip Bittner, wiceprezes zarządu Grupy MTP w Poznaniu.

 

– Straty w naszej branży są niestety nieuniknione. Pracujemy jednak nad tym, aby zminimalizować negatywne skutki wpływu pandemii na naszą firmę. Przez cały czas przygotowujemy się do organizacji wydarzeń targowych jesienią. Już w marcu wyznaczyliśmy nowe terminy dla targów, które nie mogły się odbyć wiosną i dokładamy starań, aby być w pełni przygotowanym na nadchodzący sezon. Pamiętajmy, że przemysł targowy jest kluczowy dla rozwoju poszczególnych branż i regionów, a więc dla odbudowy gospodarki. Targi przyspieszają rozwój przemysłu i innych dziedzin, pozwalają na budowanie kontaktów biznesowych, a także ułatwiają dostęp do wiedzy i nowości z rynku. Kluczowym czynnikiem będzie zatem przywrócenie pełnej działalności obiektów targowych. Mamy nadzieję, że liczba oraz różnorodność wydarzeń będzie krokiem milowym w odbudowie i ożywieniu gospodarki i my – zespół Expo Silesia – robimy wszystko, aby nadchodzący sezon targowy był udany i przyczynił się do sukcesu biznesowego wielu firm w tych trudnych dla wszystkich czasach – dopowiada Ludomir Tuszyński, prezes zarządu Expo Silesia w Sosnowcu.

Pomimo krytyki ze strony Polskiej Izby Przemysłu Targowego względem rządowej tarczy antykryzysowej, wydaje się, że pakiet działa. Targi Kielce na dofinansowanie do wynagrodzeń pracowników otrzymały prawie 400 tys. zł przez trzy kolejne miesiące. Jak stwierdził Andrzej Mochoń, prezes Targów Kielce, był „pod wrażeniem szybkości udzielonej pomocy”, gdyż przyszła ona po dwóch dniach.

Relacje z wystawcami

Wspomniane straty to jedno zmartwienie, ale innym problemem branży stały się relacje z dotychczasowymi klientami, czyli wystawcami. Ci dość często zaczęli się bowiem powoływać na tzw. siłę wyższą i w ten sposób kwestionować konieczność zapłaty za zrealizowaną przez organizatora umowę, np. przygotowanie stoiska targowego. Praca została wprawdzie wykonana, ale wydarzenie się przecież nie odbyło. Naturalnie w przypadku obecnej sytuacji pandemii istnieje spór o to, czy siła wyższa w ogóle zachodzi. Polska Izba Przemysłu Targowego stoi subiektywnie na straży opinii, iż samo postrzeganie ryzyka dla zdrowia nie kwalifikuje się jako siła wyższa. By nie brnąć jednak w teoretyczne prawnicze rozważania, warto przedstawić sytuację od strony praktycznej.

Branża targowa jest zdania, że to nie ona jest winna, że wydarzenie nie odbyło się w danym terminie, a jednocześnie wskazuje, że koszty zostały przez firmy targowe poniesione. Wystawców to naturalnie nie przekonuje, bo dla nich usługą są targi, a nie przygotowania do nich. Jednocześnie też zainteresowanie wystawcy realizacją zawartej umowy, czyli uczestnictwem w targach, ale już w innym terminie, może się w przyszłości zmniejszyć. Przykładowo obawia się on, iż liczba odwiedzających targi będzie znacznie niższa, a przez to impreza mniej atrakcyjna. Faktycznie więc zaistniał spór.

– Zawieszenie wykonania umowy w celu jej realizacji w późniejszym terminie nie jest realistyczną opcją dla wielu firm z branży targowej. Przygotowanie i realizacja stoiska targowego w dużej mierze zależy od uzgodnionego terminu wystawy, w tym zdolności i planowania przepływów finansowych firmy. W obecnej sytuacji preferowanym rozwiązaniem byłoby zakończenie umowy z godziwą rekompensatą ze strony wystawcy za usługi już wykonane, np. przez firmę budującą stoiska – twierdzi Polska Izba Przemysłu Targowego. W razie sporów wszelkie sytuacje, gdzie wystawca powołuje się na klauzulę siły wyższej i kwestionuje zapłatę za usługę dotyczącą targów, które się nie odbyły, albo odbędą się w innym terminie niż pierwotnie zakładano, może rozstrzygać sąd.


CAŁY ARTYKUŁ ZNAJDĄ PAŃSTWO W NR 4/2020 DWUMIESIĘCZNIKA "CHEMIA I BIZNES". ZAPRASZAMY.


 


targiExpo SilesiaMiędzynarodowe Targi PoznańskieTargi w Krakowiekoronawirus

Podoba Ci się ten artykuł? Udostępnij!

Oddaj swój głos  

Ten artykuł nie został jeszcze oceniony.

Dodaj komentarz

Redakcja Portalu Chemia i Biznes zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy obraźliwych dla innych osób, zawierających słowa wulgarne lub nie odnoszących się merytorycznie do tematu. Twój komentarz wyświetli się zaraz po tym, jak zostanie zatwierdzony przez moderatora. Dziękujemy i zapraszamy do dyskusji!


WięcejNajnowsze

Więcej aktualności





WięcejNajpopularniejsze

Więcej aktualności (192)



WięcejPolecane

Więcej aktualności (97)





WięcejSonda

Czy posiadasz akcję polskich spółek giełdowych z przemysłu chemicznego?

Zobacz wyniki

WięcejW obiektywie