Chemia i Biznes

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce prywatności Cookies"

Rozumiem i zgadzam się

Konfiguracja makiety

Potężne upały a działalność wielkich zakładów chemicznych

2026-06-29  / Autor: Dominik Wójcicki

Gdy w ostatnich dniach czerwca 2026 roku termometry w centralnej i południowej Polsce przekraczają 35 stopni Celsjusza, a nad Wisłą i Odrą utrzymuje się fala gorąca, inżynierowie i dyżurni w centrach sterowania wielkich zakładów chemicznych stoją przed nowymi problemami. Nie jest to już tylko kwestia rekordowych temperatur notowanych przez synoptyków. Dla branży, która odpowiada za produkcję nawozów, tworzyw sztucznych, składników paliw i setek innych kluczowych substancji, bieżąca fala upałów staje się praktycznym testem odporności instalacji zaprojektowanych w warunkach dawnego klimatu. To, co dzieje się właśnie teraz na terenie Grupy Azoty, Orlenu, Synthosu i innych kompleksów przemysłowych, pokazuje, jak ekstremalne temperatury wpływają na cały ekosystem produkcji chemicznej - od procesów technologicznych po bezpieczeństwo i ekonomię.

Polski przemysł chemiczny pracuje w trybie ciągłym. Zakłady w Puławach, Kędzierzynie-Koźlu, Płocku, Tarnowie, Oświęcimiu nie mogą sobie pozwolić na dłuższe przestoje. Ich procesy: destylacja, synteza amoniaku, polimeryzacja czy kraking, są niezwykle wrażliwe na wahania parametrów, przede wszystkim temperatury. W warunkach, gdy powietrze nad instalacjami drży od gorąca, a woda zasilająca systemy chłodzenia jest cieplejsza niż zwykle, utrzymanie stabilności produkcji jest trudniejsze niż w normalnych warunkach.

Najbardziej widoczny jest problem z odprowadzaniem ciepła. Reakcje chemiczne, zwłaszcza te egzotermiczne, generują ogromne ilości energii termicznej, którą trzeba skutecznie usuwać, aby zapobiec przegrzaniu reaktorów, kolumn destylacyjnych czy wymienników. Wieżę chłodnicze tracą efektywność, gdy temperatura otoczenia rośnie. Różnica temperatur między medium procesowym a otoczeniem maleje, co wymusza większe zużycie energii na wentylatory i pompy lub - gdy to niewystarczające - obniżenie mocy produkcyjnej. W rafineriach i instalacjach petrochemicznych oznacza to mniejszą ilość produktów rafinacji, a w zakładach nawozowych komplikacje przy syntezie amoniaku i mocznika, które wymagają precyzyjnej kontroli termicznej.

W praktyce, podczas obecnej fali upałów, operatorzy moga zgłaszać konieczność ostrożniejszego bilansowania obciążeń. Nawet kilka procent spadku wydajności na poziomie pojedynczego reaktora, pomnożone przez dni trwania gorąca, przekłada się na wymierne straty w produkcji. Do tego dochodzi wyższe zapotrzebowanie na energię elektryczną do własnego chłodzenia i klimatyzacji pomieszczeń sterowni. W momencie, gdy całe społeczeństwo zwiększa zużycie prądu na klimatyzatory i wentylatory, sieć energetyczna pracuje pod dużą presją. Polskie Sieci Elektroenergetyczne zapewniają gotowość, ale w tak upalne dni margines bezpieczeństwa maleje, a zakłady chemiczne, jako duzi odbiorcy, muszą być gotowe na ewentualne ograniczenia.

- Pomimo wysokiej temperatury sytuacja w krajowym systemie elektroenergetycznym jest stabilna. Upał wpływa na zwiększone zapotrzebowanie na moc i energię elektryczną, co wynika m.in. z pracy klimatyzatorów i urządzeń chłodniczych. Sytuacja w krajowym systemie nie wymaga jednak podejmowania przez operatora ponadstandardowych działań, w tym zwłaszcza wprowadzania tzw. stopni zasilania - brzmi komunikat PSE.

Jednocześnie jednak firma poinformowała, że z powodu fali gorąca od piątku do niedzieli musiała interweniować i wyłączano część elektrowni fotowoltaicznych, żeby nie doszło do awarii.

Również sprzet przemysłowy odczuwa skutki upału. Rurociągi i zbiorniki poddawane są termicznemu rozszerzaniu, co przy dłuższych okresach wysokich temperatur zwiększa ryzyko mikropęknięć i przyspieszonej korozji. Substancje chemiczne w magazynach mogą zmieniać właściwości - wzrasta ciśnienie par, niektóre katalizatory tracą aktywność, a polimery szybciej się degradują. W instalacjach produkujących tworzywa sztuczne czy kauczuki syntetyczne precyzyjna kontrola temperatury procesu staje się znacznie trudniejsza, co może wpływać na jakość finalnych produktów.

Bieżąca fala upałów przypomina, że problem nie ogranicza się wyłącznie do aspektów technicznych. Nowego wymiaru nabiera także bezpieczeństwo pracowników. Praca na zewnątrz, przy rurociągach, pompach czy podczas pobierania próbek, w temperaturach przekraczających 30–35 stopni niesie ryzyko udaru cieplnego i wyczerpania. Stąd konieczność wprowadzania dodatkowych przerw, rotacji zespołów, dostarczania większej ilości płynów i monitorowania stanu fizycznego personelu. Chociaż branża ma doświadczenie w zarządzaniu wszelkiego typu ryzykiem, to jednak każda kolejna fala gorąca testuje granice dobrej organizacji pracy.

Z ekonomicznego punktu widzenia koszty są wielowymiarowe. Bezpośrednie straty z tytułu niższej produkcji to dopiero początek. Wyższe rachunki za energię, dodatkowe środki na chłodzenie magazynów surowców i produktów gotowych, a także potencjalne opóźnienia w dostawach dla klientów z branż downstream - wszystko to składa się na wymierny wpływ na wyniki finansowe. W skali kraju, gdzie chemia jest istotnym eksporterem, dłuższe ograniczenia mogłyby wpłynąć na bilans handlowy i ceny na rynkach rolniczych czy budowlanym.

Obecna sytuacja w Polsce wpisuje się w szerszy europejski i globalny trend. W ostatnich latach rafinerie w Teksasie, nad Renem czy w rejonie Rotterdamu wielokrotnie ograniczały moce podczas fal upałów. Tym razem gorąco dotarło także do nas w wyraźniejszy sposób, przypominając, że nawet umiarkowany klimat Europy Środkowej nie chroni przed ekstremami. Modele klimatyczne wskazują, że takie zdarzenia będą częstsze i bardziej intensywne. Dla zakładów o żywotności kilkudziesięciu lat oznacza to, że decyzje inwestycyjne podejmowane dziś muszą uwzględniać nowe warunki termiczne.

W reakcji na te wyzwania niektóre przedsiębiorstwa przyspieszają modernizacje. Inwestują w hybrydowe systemy chłodzenia, lepsze izolacje termiczne, inteligentne systemy monitoringu predykcyjnego i własne źródła energii, w tym kogenerację czy odnawialne. Rozważana jest także większa dywersyfikacja geograficzna i rozwój technologii mniej wrażliwych na wahania temperatury. W kontekście unijnych regulacji klimatycznych - Fit for 55 i celów neutralności - branża musi pogodzić dekarbonizację z budowaniem odporności na skutki zmian klimatu.

Eksperci podkreślają potrzebę kompleksowego podejścia. Plany awaryjne na wypadek ekstremalnych temperatur powinny być równie szczegółowe jak procedury na awarie technologiczne. Współpraca z operatorami sieci, lokalnymi władzami i służbami ratunkowymi jest kluczowa. Inwestycje w szkolenia, monitoring i infrastrukturę odporną na gorąco muszą iść w parze z innowacjami procesowymi, takimi jak lepsze wykorzystanie odpadów ciepła czy zamknięte obiegów wody.

Podoba Ci się ten artykuł? Udostępnij!

Oddaj swój głos  

Ten artykuł nie został jeszcze oceniony.

Dodaj komentarz

Redakcja Portalu Chemia i Biznes zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy obraźliwych dla innych osób, zawierających słowa wulgarne lub nie odnoszących się merytorycznie do tematu. Twój komentarz wyświetli się zaraz po tym, jak zostanie zatwierdzony przez moderatora. Dziękujemy i zapraszamy do dyskusji!


WięcejNajnowsze

Więcej aktualności



WięcejNajpopularniejsze

Więcej aktualności (192)



WięcejPolecane

Więcej aktualności (97)



WięcejSonda

Czy w Twojej firmie brakuje specjalistów z branży chemicznej (inżynierowie procesowi, chemicy, automatycy)?

Zobacz wyniki

WięcejW obiektywie