Chemia i Biznes

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce prywatności Cookies"

Rozumiem i zgadzam się

Konfiguracja makiety

Nie da się osiągnąć bezpieczeństwa energetycznego, budując tanią infrastrukturę

2021-01-19  / Autor: Marcin Idzik, prezes spółek IDS-BUD i DIM Construction

Infrastruktura, która powstanie w oparciu o nowy budżet UE, będzie mieć strategiczne znaczenie dla naszego bezpieczeństwa energetycznego w kolejnych dziesięcioleciach. W interesie państwa polskiego i wszystkich uczestników rynku jest taka zmiana prawa, która sprawi, że jakość wykonania i bezpieczeństwo tych obiektów będzie co najmniej tak samo istotna jak ich cena – przekonuje Marcin Idzik, prezes spółek IDS-BUD i DIM Construction.

W ramach uzgodnionego w lipcu i ostatecznie zaakceptowanego w grudniu ubiegłego roku budżetu UE oraz tzw. funduszu odbudowy, Polska otrzyma w ciągu najbliższych siedmiu lat rekordową sumę około 770 mld zł. Częścią przyjętych ram finansowych są środki przeznaczone na tzw. transformację energetyczną, uznawaną przez Komisję Europejską za jeden z filarów strategii ożywienia wspólnotowych gospodarek po zakończenia pandemii koronawirusa. Na Polskę przypadnie ponad jedna trzecia zaplanowanych na ten cel środków.

Niejako w cieniu politycznych dyskusji i kontrowersji związanych z przyjęciem europejskiego budżetu pozostała decyzja o zwiększeniu unijnego celu redukcji emisji CO2 z obecnych 40% do co najmniej 55%. To oznacza już realne – a nie tylko deklaratywne – wejście na drogę zmierzającą do osiągnięcia przez UE neutralności klimatycznej w 2050 roku. Przyspieszenie dekarbonizacji i jeszcze większa mobilizacja do zielonego zwrotu może w istotny sposób wpłynąć także na te branże, które dotychczas były w stosunkowo niewielkim stopniu zaangażowane w realizację celów polityki klimatycznej.

Możemy być zatem niemal pewni, że w najbliższej dekadzie Polska pozostanie wielkim placem budowy. Zmienią się jednak – i to istotnie – priorytety, a wraz z nimi charakter projektów inwestycyjnych, jakie będą realizowane za europejskie pieniądze. Aby osiągnąć założone przez Wspólnotę cele energetyczne, niezbędny jest bowiem rozwój złożonej infrastruktury opartej o odnawialne źródła energii, których udział w produkcji energii elektrycznej ma do 2030 roku ulec podwojeniu, osiągając w całej UE poziom 60%. To oznacza niemal rewolucję – nie tylko dla polskiego sektora energii, ale też dla całej rodzimej branży budowlanej i technologicznej.

Wszyscy znamy opowieści o starożytnych budowniczych mostów, zamków i twierdz, którzy po wykonaniu zadania byli skazywani przez swych władców na śmierć. Unikatowa wiedza, jaką posiedli oni podczas budowy, pod żadnym pozorem nie mogła trafić w ręce wroga. Choć dziś historie te wydają nam się okrutne, jest w nich ukryta mądrość, wynikająca z troski o strategiczne interesy państwa. Podobnej refleksji potrzeba nam wszystkim także dzisiaj.

Infrastruktura, jaka powstanie w Polsce najbliższej dekadzie, zdefiniuje bowiem poziom naszego bezpieczeństwa energetycznego na kolejne pokolenia. Dzięki wsparciu algorytmów i sztucznej inteligencji znaczna część tej infrastruktury będzie zdolna do przetwarzania ogromnej ilości wrażliwych danych. Czy jako państwo możemy sobie pozwolić na to, by kody dostępu do tych danych były pisane w obcych alfabetach?

Zanim przystąpimy do realizacji nowych priorytetów energetycznych i infrastrukturalnych powinniśmy zatem na nowo przemyśleć nasze otoczenie prawne. Przykłady Niemiec i Francji pokazują, że – przy zachowaniu obowiązujących w UE reguł dotyczących swobody przepływu ludzi i usług – możliwa jest skuteczna ochrona rodzimych rynków w kluczowych dla bezpieczeństwa sektorach. W krajach tych obowiązują przemyślane i dopracowywane przez lata regulacje dotyczące zamówień publicznych, których dopełnieniem są systemy certyfikacji dla określonych sektorów i rynków pracy. Efektem jest wysoki poziom ochrony przed generalnymi wykonawcami i podwykonawcami, którzy – oferując niską cenę – nie są w stanie zagwarantować wymaganej jakości obiektów i ich bezpieczeństwa pod kątem strategicznych interesów państwa.

Wprawdzie kolejna perspektywa budżetowa już się rozpoczęła, nie jest jeszcze za późno, by podobne regulacje wprowadzić również w Polsce. Celem bynajmniej nie jest protekcjonizm, a zachowanie równych zasad konkurencji dla wszystkich uczestników jednolitego europejskiego rynku. Jako krajowa branża budowlana wielokrotnie udowodniliśmy, że posiadamy unikatowe kompetencje i dostęp do nowoczesnych technologii. Czas, by otoczenie prawne w równym stopniu promowało jakość wykonania i bezpieczeństwo obiektów o strategicznym znaczeniu, a nie tylko z pozoru niską cenę. W przeciwnym razie rzeczywistą cenę taniej infrastruktury energetycznej będziemy ponosić wszyscy przez kolejne dziesięciolecia.


energetykabudownictwo

Podoba Ci się ten artykuł? Udostępnij!

Oddaj swój głos  

Ten artykuł nie został jeszcze oceniony.

Dodaj komentarz

Redakcja Portalu Chemia i Biznes zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy obraźliwych dla innych osób, zawierających słowa wulgarne lub nie odnoszących się merytorycznie do tematu. Twój komentarz wyświetli się zaraz po tym, jak zostanie zatwierdzony przez moderatora. Dziękujemy i zapraszamy do dyskusji!


WięcejNajnowsze

Więcej aktualności





WięcejNajpopularniejsze

Więcej aktualności (192)



WięcejPolecane

Więcej aktualności (97)





WięcejSonda

Czy w Twojej firmie realizowane są projekty z zakresu Europejskiego Zielonego Ładu?

Zobacz wyniki

WięcejW obiektywie