Chemia i Biznes

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce prywatności Cookies"

Rozumiem i zgadzam się

Konfiguracja makiety

Jaka transformacja energetyczna w Europie? Głos firmy Evonik

2022-06-23

Jesteśmy w okresie wielkiej transformacji energetycznej. Forsowany jest polityczny projekt odchodzenia od węgla, stawiania na odnawialne źródła energii. Jednocześnie wciąż kluczowym surowcem energetycznym jest gaz, przy czym geopolityka radykalnie zmienia rynek dostaw gazu. Europejska debata o modelu przyszłej energetyki trwa. Z punktu widzenia Europy kluczowa dla forsowania takich, a nie innych projektów jest rola Niemiec. Przedstawiamy stanowisko Christiana Kullmanna, prezesa zarządu koncernu Evonik. Prezentuje on pomysł na politykę energetyczną uwzględniający niemiecki punkt widzenia, w wielu aspektach różny od polskiego, ale wydaje się, że z uwagi na różnice tym bardziej warty zapoznania się.

Obecny konsensus polityczny jest taki, że Niemcy powinny szybko wycofywać energetykę węglową. Nie jest jeszcze jasne, w jaki sposób ten proces może się powieść bez powodowania wstrząsów gospodarczych. Wymagania ideologiczne nie pomogą nam iść naprzód. Niemniej wizja stojąca za transformacją energetyczną Niemiec brzmi znakomicie. Wyrzeknijmy się energii jądrowej, węgla i gazu ziemnego, a zamiast tego będziemy wytwarzać energię elektryczną ze słońca i wiatru. Są to bezpłatne, czyste zasoby, które będą dostępne w nieskończoność i na zawsze. Uniezależnimy się w ten sposób całkowicie od importu, znacząco zredukujemy emisje, a jednocześnie opracujemy pionierskie nowe technologie, które będziemy mogli sprzedawać na całym świecie. Oczywiście ta wspaniała wizja sprawia, że ​​warto dalej inwestować w badania i rozwój w obszarze alternatywnego wytwarzania energii. Chcemy, aby pewnego dnia rzeczywiście zbudować systemy, które będą mogły nie tylko generować, ale także przechowywać energię elektryczną w sposób czysty, niezawodny i ekonomiczny. W takiej sytuacji konwencjonalne elektrownie byłyby niepotrzebne.

Naukowcy z firmy Evonik ciężko pracują, aby ta perspektywa stała się rzeczywistością. Na przykład naszymi produktami umożliwiamy budowę ultranowoczesnych wysokowydajnych turbin wiatrowych. Jako dyrektor generalny firmy, której przyszłość w dużej mierze zależy od jej innowacyjności, mam zaufanie do tych badań. Ale jednocześnie z doświadczenia wiem, że osiągnięcie niemożliwego nie dzieje się z dnia na dzień. A dokonywanie cudów trwa trochę dłużej. Aby doprowadzić do pomyślnego zakończenia transformacji energetycznej musza istnieć dwie rzeczy: czas i pieniądze.

Jeśli chodzi o czas, to głównie odpowiedzialni za niego są politycy, którzy w Berlinie, Paryżu i Marakeszu uchwalają ambitne harmonogramy, aby stale zwiększać udział energii odnawialnej i zmniejszać emisje CO2. Określono cel Konwencji Paryskiej, polegający na ograniczeniu globalnego ocieplenia do maksymalnie 2 °C w porównaniu z temperaturą epoki przedindustrialnej. Evonik daje pełne wsparcie temu celowi. Jeśli jednak chcemy poważnie potraktować te plany, to potrzebujemy szerokiego międzynarodowego konsensusu, ponieważ tego globalnego wyzwania z pewnością nie da się rozwiązać poprzez indywidualne inicjatywy poszczególnych narodów.

Jeśli chodzi o drugi wymóg, czyli pieniądze, to jesteśmy odpowiedzialnymi partnerami – prywatnymi odbiorcami energii elektrycznej oraz dużymi i małymi firmami. Poprzez niemiecką ustawę o odnawialnych źródłach energii dotujemy budowę coraz większej liczby nowych turbin wiatrowych i dachowych paneli słonecznych kwotą ponad 20 miliardów euro rok do roku. To ogromna ilość pieniędzy. Dla porównania, kwota przeznaczana na subsydiowanie niemieckiego górnictwa węgla kamiennego, niekiedy ostro krytykowanego, wydaje się dość skromna.

Gdybyśmy jednak faktycznie byli o krok od rzeczywistego wytwarzania i magazynowania czystej, niezawodnej i ekonomicznej energii ze źródeł odnawialnych, te gigantyczne dotacje wypłacane przez dziesięciolecia byłyby uzasadnione jako opłacalne inwestycje. Jednak rzeczywistość jest zupełnie inna.

Do tej pory nie byliśmy w stanie zabezpieczyć dostaw energii z systemów wiatrowych i słonecznych w Niemczech. Wręcz przeciwnie, tego lata konwencjonalne elektrownie pokryły 63% naszego zapotrzebowania na energię elektryczną. A głównymi dostawcami tej energii były elektrownie węglowe, których wkład w zabezpieczenie dostaw nadal rósł, pomimo coraz większej budowy „zielonych” elektrowni.

Dla przedsiębiorstw przemysłowych niezawodne zasilanie w energię jest kluczową zaletą Niemiec jako lokalizacji biznesowej. Firmy energochłonne, takie jak Evonik, mogą prowadzić zakłady produkcyjne tylko w miejscach, w których praktycznie nie występują przerwy w dostawie prądu. Ta okoliczność, która jest kluczowym czynnikiem dobrobytu naszego kraju, wydaje się być czasami pomijana w szeroko zakrojonej dyskusji o tym, jak stopniowo wycofywać się z wydobycia węgla i ratować światowy klimat.

Na tym tle skład niemieckiej „Komisji Węglowej” rodzi szereg pytań. Ilu przedstawicieli przemysłów energochłonnych należy do ponad 30 członków tej ważnej komisji? Uderzające jest to, że jedynym jest Michael Vassiliadis, przewodniczący związku zawodowego IG BCE. Nie ma wątpliwości, że jest dobrym reprezentantem interesów pracowników. Ale praca komisji byłaby korzystna, gdyby energochłonny przemysł był również bezpośrednio reprezentowany przy stole negocjacyjnym.

Jak dotąd nie wyznaczono wiążącej daty zakończenia pracy elektrowni węglowych w Niemczech. Słyszeliśmy, że nie chodzi już o to, czy to nastąpi, ale raczej o to, kiedy. Tymczasem pytanie o to, czy to nastąpi, nadal pozostaje otwarte i brzmi: co ostatecznie zastąpi energetykę węglową? W jaki sposób Niemcy mogą pozostać atrakcyjne w ostrej konkurencji ze wschodzącymi lokalizacjami przemysłowymi w Azji i obu Amerykach? I jak możemy skutecznie zachęcić inne kraje uprzemysłowione do przyłączenia się do nas, gdy zbliżamy się do ogromnej transformacji energetycznej – zamiast iść naprzód na własną rękę?

Aby odpowiedzieć na te pytania, musimy stworzyć ogólny plan polityki energetycznej całej Europy, a nie tylko symbolicznie targować się o daty. Biorąc pod uwagę obecny stan technologii, jeśli energia jądrowa i węglowa zostaną wycofane zgodnie z planami politycznymi, to elektrownie opalane gazem ziemnym będą jedynym substytutem, który może zabezpieczyć nasze dostawy energii. Elektrownie na gaz ziemny również emitują CO2, ale w znacznie mniejszych ilościach niż elektrownie węglowe. Można je również szybciej zwiększać i zmniejszać, a tym samym łatwiej je zharmonizować z niestabilnym wytwarzaniem energii przez systemy słoneczne i wiatrowe. Jednak to podnosi kwestię niezawodności dostaw na zupełnie nowy poziom: ilości paliwa, jakiej będą potrzebować.

Niemcy nie mają wartych wzmianki złóż gazu ziemnego, a dostawcy w Europie, tacy jak Norwegia, Holandia i Wielka Brytania, w żadnym wypadku nie mogą zaspokoić niemieckiego zapotrzebowania. W rezultacie nasze elektrownie na gaz ziemny będą uzależnione przede wszystkim od gazu ziemnego z Rosji. Dobrze, że amerykańscy producenci gazu ziemnego wkraczają teraz na rynek europejski.

To tworzy konkurencję między dostawcami i, z europejskiego punktu widzenia, zapobiega zbyt jednostronnym zależnościom. Ale nasz entuzjazm dla tego nowego możliwego źródła dostaw nie powinien prowadzić nas do blokowania naszych połączeń ze Wschodem.

Niemcy i reszta Europy pilnie potrzebują drugiej nitki gazociągu Nord Stream przez Morze Bałtyckie. Bez tego gazu ziemnego wkrótce zaczęłoby brakować, gdybyśmy pewnego dnia naprawdę wyłączyli ostatnią niemiecką elektrownię węglową. I nie zapominajmy, że Rosja jest naszym niezawodnym partnerem jako dostawca energii od dziesięcioleci, niezakłóconym żadnymi konfliktami politycznymi, nawet poza systemowymi granicami zimnej wojny. Nie ma powodu, dla którego nie miałoby to być kontynuowane w przyszłości.

Podsumowując, stopniowe wycofywanie węgla i przejście na odnawialne źródła energii i gaz ziemny może się w naszym kraju udać bez większych wstrząsów gospodarczych tylko wtedy, gdy pójdziemy naprzód ze zdrowym osądem i bez wkładu ideologicznego. Co wtedy stanie się z rynkiem węgla? Cóż, bez nas będzie się dalej rozwijać. W tej chwili na całym świecie powstaje co najmniej 1500 nowych elektrowni węglowych. Ten fakt jest powszechnie znany w Europie. Wydaje się jednak, że nie ma to wpływu na pilną potrzebę wycofania się z węgla w Niemczech.


Evonikenergetyka

Podoba Ci się ten artykuł? Udostępnij!

Oddaj swój głos  

Ten artykuł nie został jeszcze oceniony.

Dodaj komentarz

Redakcja Portalu Chemia i Biznes zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy obraźliwych dla innych osób, zawierających słowa wulgarne lub nie odnoszących się merytorycznie do tematu. Twój komentarz wyświetli się zaraz po tym, jak zostanie zatwierdzony przez moderatora. Dziękujemy i zapraszamy do dyskusji!


WięcejNajnowsze

Więcej aktualności



WięcejNajpopularniejsze

Więcej aktualności (192)



WięcejPolecane

Więcej aktualności (97)



WięcejSonda

Czy rezygnacja z rosyjskiej ropy i gazu to dobre rozwiązanie?

Zobacz wyniki

WięcejW obiektywie