Rozmowy z ...

Wanda Stypułkowska:

W dobie koronawirusa możemy mieć wyższą sprzedaż

05.05.2020
Wanda Stypułkowska

Przedstawiamy rozmowę z Wandą Stypułkowską, prezes firmy MPS International, która to firma specjalizuje się w produkcji kosmetyków, butelek oraz środków czystości.

Jakie są pierwsze wrażenia w odniesieniu do obecnie panującej sytuacji pandemii koronawirusa?

Obecna sytuacja to dla nas wszystkich bardzo trudny okres, gdyż podążamy ścieżką, jakiej jeszcze nie znamy. Nie wiemy, gdzie prowadzi i jakie zagrożenia czyhają na nas po drodze. Jednak patrząc na to, co dzieje się wokół nas, chyba nikt nie ma wątpliwości, że zagrożenie jest realne i bardzo groźne.

Dla biznesu to jedno z największych wyzwań, z jakimi mierzy się w ostatnich latach. Każda branża doświadcza skutków pandemii. Jak wygląda sytuacja w fabryce MPS?

Koronawirus to niewidzialny przeciwnik, który sam wybiera sobie oponentów, ale możemy z nim walczyć ostrożnością i odpowiedzialnością. Dlatego w naszym zakładzie wszyscy staramy się przestrzegać zasad, które pomagają zmniejszyć ryzyko zachorowania. Wracając do pytania, jesteśmy firmą kosmetyczną i w naszej branży od dawna mamy szereg rygorystycznych obostrzeń, których musimy przestrzegać. To przede wszystkim zasady dotyczące higieny i z tego powodu, adaptacja rządowych rekomendacji nie była dla nas problemem. Niemniej oprócz tego, co rekomendują organy państwowe i niezależne organizacje, wdrożyliśmy skrócone zmiany tak, żeby uniknąć kontaktu jednej zmiany z drugą i zminimalizować ryzyko możliwego zarażenia. W całej firmie kontakty ograniczyliśmy do minimum. W takich chwilach dostrzegamy, jak bardzo pomocne są nowe technologie, które ułatwiają i usprawniają działanie i wymianę informacji. Dotyczy to głównie pracy poza produkcją, bo przy samych liniach zagrożenia nie ma. Oczywiście pilnujemy, żeby w całym zakładzie było równie bezpiecznie. Dlatego newralgiczne obszary, takie jak np. szatnie pracownicze, są przez nas monitorowane, a cały zakład regularnie dezynfekujemy i sprawdzamy temperaturę naszej załogi. Słowem robimy wiele dla zdrowia, bezpieczeństwa i komfortu pracowników, którzy są dla nas najważniejsi.

Wiele firm deleguje część swoich pracowników do domów, gdzie pracują oni w modelu zdalnym. Jak wygląda to w MPS, czy wdrożyliście telepracę?

Jesteśmy firmą produkcyjną i u nas praca na odległość jest praktycznie niemożliwa. Na pewno nie w takim rozumieniu, jak ma to miejsce w biurze czy redakcji. W formacie home office pracują u nas głównie osoby z działu handlowego czy administracji. Dla tej części załogi, która np. zajmuje się dziećmi - to bardzo komfortowe rozwiązanie.

W tych trudnych czasach wiele firm odkrywa, że inwestycja w technologie była dobrym krokiem. Mówiąc wprost: IT zdało egzamin, czy również w Waszym zakładzie to zauważyliście?

Dzisiaj technologia jest duszą naszego przedsiębiorstwa. Jest ona obecna w całej naszej firmie, przenika i wspiera niemal każdy obszar jej funkcjonowania. Pod hasłem IT mam na myśli głównie system ERP od BPSC: Impuls EVO, który pomaga nam codziennie w zarządzaniu i monitorowaniu wszystkiego, co dzieje się w firmie. Informacje, dane, analizy mamy
w jednym miejscu, co pozwala nam błyskawicznie reagować na to, co się dzieje. Szczególnie, gdy każdy tydzień przynosi coś nowego. Patrząc z perspektywy czasu i wydarzeń, brak zaawansowanego rozwiązania ERP, byłby dla nas kłopotem. Nie wyobrażamy sobie pracy bez niego. System tej klasy, co Impuls EVO w firmie o naszej skali działania i tak szerokim portfolio produktowym jest niezbędny.

Pandemia dotknęła wiele firm, które musiały ograniczyć produkcję. Jaki wpływ ma ona na Państwa produkcję?

Skokowo wzrosło zapotrzebowanie na alkohol, który niezbędny jest do produkcji środków bakteriobójczych i dezynfekcyjnych, a te również są w naszej ofercie. Ten popyt jest pewnym problemem, ale nie sprawia, że nasze moce wytwórcze w zakresie produkcji środków dezynfekcyjnych stanęły. Natomiast rzeczywiście, gdyby dostępność była łatwiejsza, moglibyśmy produkować więcej. Jednak ogólnie sytuacja w naszej firmie i branży jest dobra. W MPS produkujemy oprócz opakowań, kosmetyki – głównie środki myjące, a dzisiaj zapotrzebowanie na artykuły do higieny jest znaczenie większe niż jeden czy dwa miesiące temu. Jesteśmy więc w grupie tych firm, które nie mogą narzekać na brak zleceń.

Wiele firm narzeka na łańcuchy dostaw, które ucierpiały przez pandemię. Jak wygląda to w Waszym przypadku?

Nasi partnerzy gwarantują nam utrzymanie ciągłości dostaw i dzięki temu możemy utrzymać sprawny i silny łańcuch logistyczny. Jeżeli mamy jakiekolwiek przesunięcia, to są to incydentalne przypadki i wynikają z kolejek na granicy. Na pewno nie jest to stan permanentny. Już od dawna współpracujemy głównie z firmami z zagranicy. Taka jest specyfika naszej branży. Naszymi partnerami są duże koncerny, które dywersyfikują produkcję i dzięki temu mogą zapewnić nam i innym swoim klientom ciągłość dostaw. To daje nam komfort pracy.

Czyli być może kryzys nie będzie aż tak brzemienny w skutkach?

Tego powiedzieć na pewno nie można. Patrząc na naszą sytuację, może tak się wydawać, ale my działamy w takim obszarze, który akurat teraz ma łatwiej. Mamy zamówienia, nie mamy problemów z dostawami, możemy produkować i sprzedawać. Jedynym zagrożeniem, które może wpłynąć negatywnie, to ewentualnie zdiagnozowany przypadek koronawirusa wśród naszej załogi. Jednak dzięki odpowiednim procedurom, jakie zostały wdrożone w naszym zakładzie i na to jesteśmy przygotowani. Obecna sytuacja to dla nas pewna anomalia, ponieważ marzec i kwiecień to miesiące, w których dotychczas przygotowywaliśmy się do sezonu letniego, a teraz to czas najlepszej sprzedaży.

A jak wygląda to w liczbach? Niektóre firmy na długo przed końcem kwartału, wiedziały, że pierwsze trzy miesiące roku będą złe.

Wstępne wyniki pokazują, że zrealizujemy plan, jaki założyliśmy sobie na początku roku. Nie ma co ukrywać, że popyt na środki myjące się do tego przyczynił. Niedługo dokładnie podsumujemy trzy pierwsze miesiące 2020 roku i wtedy okaże się, czy złożenia zrealizowaliśmy w 100%, czy może z lekkim nadkładem.

Jak przedstawia się Pani ocena Tarczy Antykryzysowej?

To, że przedsiębiorcy potrzebują pilnego wsparcia, nie ulega wątpliwości. Nie możemy również dłużej zwlekać z jej efektywnym wdrożeniem i egzekucją. Biznes potrzebuje koła ratunkowego, inaczej utonie w oceanie problemów, a na dno pociągnie za sobą całą gospodarkę. Teraz najważniejsze jest, aby aktywować pomoc. Czy ona jest wystarczająca? Doceniamy fakt, że władze wdrożyły program i uważam, że na pierwszą falę był on wystarczający, jednak teraz pora na drugie uderzenie. Obecnie beneficjentami są głównie mikroprzedsiębiorcy i to w bardzo oszczędnym zakresie. Ci, którzy nie będą objęci działaniem tarczy, staną przed nie lada wyzwaniem, by utrzymać nie tylko pozycję na rynku, ale w ogóle biznes.

Wyświetlono: 597

Przeczytaj również

Skomentuj

Kalendarium

więcej