Rozmowy z ...

Tomasz Mikulski:

Recyklat się sprawdza, gdyż nie każdy detal wymaga oryginału

01.10.2020
Tomasz Mikulski

O rynku tworzyw sztucznych z recyklingu rozmawiamy z Tomaszem Mikulskim, prezesem spółki ML Polyolefins, która specjalizuje się w produkcji polipropylenu z surowców wtórnych.

Moce produkcyjne na poziomie 25  tys. ton rocznie czynią z ML Polyolefins lidera segmentu recyklatów polipropylenu w Europie Środkowo-Wschodniej. Jak długo dochodziliście Państwo do tej pozycji i jak konkurencyjny jest to w tej chwili rynek w Europie?

Produkcją polipropylenu z recyklingu zajmujemy się od 2006 r., gdy uruchomiliśmy pierwszą linię, więc dochodziliśmy do tej ilości przez 14 lat. Pierwsza linia pozwalała nam wytwarzać 70 ton tworzywa miesięcznie, potem sukcesywnie pojawiały się kolejne inwestycje i tak, krok po kroku, budowaliśmy swoją pozycję. Zawsze staraliśmy się dbać o istnienie dużych mocy wytwórczych, aby nie martwić się o możliwość zapewnienia klientom dostępu do materiału.

Co aktualnie przesądza o wzroście tego rynku? Co generuje popyt na recyklaty PP?

Dziś oczywiście sytuacja jest trudna, bo wiele branż nie działa w pełnym zakresie, ale gdy tylko wrócimy do normalności po okresie pandemii, to należy spodziewać się wzrostu zapotrzebowania na recyklaty. Na pewno nadal pożądanym towarem na rynku są regranulaty z certyfikatem PCR. Wiele firm rodzinnych na Zachodzie zostało przejętych przez dużych graczy z rynku opakowań, właśnie w celu zapewnienia sobie dostępu do surowców z odpadów pokonsumpcyjnych. Dlatego też w ostatnim czasie włączyliśmy do naszej oferty tworzywa PCR. Na pewno jednak, wraz z hamowaniem rozwoju epidemii, a później odbiciem rynku, wrócą kwestie stawiane na forum UE, związane z użytkowaniem recyklatów i to zapotrzebowanie jeszcze mocniej wzrośnie.

Jakie miejsce może zająć firma ML Polyolefins oraz cały sektor, w którym Państwo działacie, w toku tworzenia w Europie gospodarki o obiegu zamkniętym?

Pracujemy głównie z branżą opakowaniową, więc trzeba przyznać, że tutaj istnieje duże pole do popisu. Przede wszystkim w grę wchodzi eliminacja opakowań wielomateriałowych, ograniczenie ilości laminatów oraz takie dostosowanie portfolio produktowego branży opakowań, aby móc odzyskać maksymalną ilość surowca. Doradzamy również w kwestii odsortowywania frakcji odpadowych bezpośrednio u ich wytwórców, co jest warunkiem maksymalizacji wolumenów. Natomiast sama nasza fabryka nie tylko przetwarza odpady w regranulat, ale też w naszej fabryce wtrysków produkuje elementy gotowe, ekoprodukty marki StellaGreen stosowane w celu zagospodarowania ogrodów, parkingów. Można zatem powiedzieć, że „domykamy” ten obieg zamknięty tworzyw sztucznych.

Czy hasło Gospodarki o Obiegu Zamkniętym ma realny wpływ na obecną rzeczywistość biznesową, która się odnosi do Państwa działalności, czy jest to jednak pewne abstrakcyjne pojęcie?

Oczywiście, że ma wpływ. Jesteśmy w stanie zagospodarowywać różne rodzaje odpadów, dzięki czemu właśnie teraz prowadzimy równolegle kilka dużych projektów dla międzynarodowych koncernów, których celem jest wyeliminowanie pewnych rodzajów opakowań i zastąpienie ich takimi, które będzie można przetworzyć i finalnie „coś” z tego regranulatu stworzyć.

W tej chwili doradzamy w zakresie substytutów i rozwiązań gospodarki odpadami oraz dobieramy finalny ekoprodukt, w którym odpady wspomnianych koncernów zostaną wykorzystane. To dość skomplikowany proces, dotyczący kilku zakładów należących do jednej firmy, o różnym charakterze produkcji, ale da się to zrobić. Jeśli ktoś chce mieć 100% przetwórstwa swojego odpadu, to jesteśmy w stanie mu pomóc.

W jaki sposób odbywa się pozyskiwanie odpadów poprodukcyjnych, z których następnie produkowany jest granulat? Czy to pozyskiwanie odpadów wiąże się z jakimiś trudnościami?

Pracujemy głównie z tymi firmami, gdzie odpad już powstaje, więc dostęp do niego istnieje. Teoretyczną trudność stanowi cała logistyka i serwis, ale po tylu latach działalności nie stanowi to już dla nas praktycznego problemu. Natomiast tego typu obsługa wymaga zarówno odpowiedniego sprzętu, który zabezpieczamy do dyspozycji klienta, jak i doświadczonej kadry, która potrafi zaprojektować pewne rozwiązania w zakładzie, gdzie odpad powstaje. Konieczne jest ponadto zaplanowanie zarządzania odpadem w taki sposób, żeby to nie kolidowało z jego główną działalnością, czyli produkcją.

W jaki sposób obecna pandemia koronawirusa, w tym znaczący spadek cen ropy naftowej oraz oryginalnych tworzyw sztucznych będzie się przekładał w kolejnych miesiącach na branżę recyklatów?

Oczywiście trudno jest konkurować z ceną oryginalnego materiału, ale świadomi klienci wiedzą, że to sytuacja przejściowa, więc dalej pracują z recyklerami. Tak naprawdę zawsze będzie więcej „przejść” w drugą stronę, tzn. z oryginału na regranulat. Po co używać oryginału, skoro można wykorzystać recyklat? Cena surowca wtórnego – tak, jak obecnie, zawsze będzie niższa, a jakość może być porównywalna. Nie zapominajmy też o celach redukcji śladu węglowego, jakie coraz częściej świadomie stawiają sobie firmy. Nie chcąc przyczyniać się do wprowadzania do obiegu gospodarczego nowych tworzyw, wybierają zatem regranulat. Ten trend będzie się nasilał.

Jakie są z Państwa punktu widzenia najsłabsze strony systemu zarządzania odpadami w Polsce?

W jaki sposób te słabości ograniczają rozwój rynku recyklatów, w tym Państwa działalność? Nie mamy tej kwestii rozwiązanej systemowo, tak jak ma to miejsce w Europie Zachodniej. Brakuje przede wszystkim pieniędzy na zbiórkę, konfekcję, czy recykling. Osobną kwestią jest marna jakość sortowanych odpadów, ale to jest rola państwa i edukacji społeczeństwa. Natomiast niezrozumiałe jest odwlekanie wdrożenia Bazy Danych Odpadowych, który to rejestr miał zlikwidować szarą strefę.


CAŁY WYWIAD ZNAJDĄ PAŃSTWO W NR 4/2020 "CHEMII I BIZNESU". ZAPRASZAMY.


 

Wyświetlono: 216

Przeczytaj również

Skomentuj

Kalendarium

więcej