Rozmowy z ...

Krzysztof Pióro:

Łatwiej już nie będzie

19.07.2018
Krzysztof Pióro

Krzysztof Pioro, wiceprezes zarządu spółki Plast-Box, produkującej opakowania tworzywowe, rozmawia z nami o specyfice segmentu przetwórstwa tworzyw sztucznych.

Co z punktu widzenia przetwórcy tworzyw sztucznych jest najistotniejsze w kontekście codziennej działalności?

Nie ma w tej sprawie jednej i prostej odpowiedzi. Po pierwsze, każda spółka musi posiadać duży, wszechstronny, dobrze funkcjonujący zespół pracowników, a ten buduje się latami. Dzisiaj lojalna i dobrze zorganizowana drużyna to podstawa osiągania sukcesów w biznesie. Ta drużyna, dzień za dniem, miesiąc za miesiącem, powinna realizować ogromną liczbę zadań, które zmierzają tylko w jedną stronę. Celem jest najbardziej efektywna i rosnąca sprzedaż do coraz większej liczby klientów. Ten cel będzie realizowany tylko wtedy, jeśli spółka inwestując, będzie dysponowała coraz bardziej wydajnymi maszynami do produkcji,

jeśli organizacja całego przedsiębiorstwa będzie coraz sprawniejsza, jeżeli możliwie szybko będą wprowadzane do produkcji i sprzedaży nowe wyroby odpowiadające potrzebom naszych klientów, czyli podmiotów produkujących żywność dla ludzi, dla zwierząt, a także produkty z obszaru chemii budowlanej i chemii gospodarstwa domowego. Liczy się zatem niezawodność i to w każdym rozumieniu, powtarzalna jakość, dobre relacje z klientami. Wszystko to są wartości, które staramy się realizować.

Jak należy ocenić aktualną koniunkturę w polskim przemyśle przetwórstwa tworzyw sztucznych?

Dla większości segmentów w produkcji opakowań mamy obecnie dobry czas. Notujemy wzrost gospodarczy w Polsce i w Unii Europejskiej, a to przekłada się na zwiększenie popytu dla naszych klientów, a zatem również i dla nas, jako firm działających wedle modelu B2B. Myślę też, że nadal możemy mówić o trendzie cywilizacyjnym polegającym na wzroście konsumpcji opakowań z tworzyw sztucznych.

Jakie czynniki w takim razie najmocniej wpływają na teraźniejszą koniunkturę w przemyśle przetwórstwa tworzyw sztucznych?

Po pierwsze, jest to ogólny wzrost gospodarczy. Po drugie, w przypadku naszego kraju następuje wyrównywanie standardów spożycia tworzyw. Wciąż jeszcze w Polsce zużywamy dużo mniej opakowań z tworzyw, w przeliczeniu na tysiąc mieszkańców, niż w Niemczech, ale ta dysproporcja się zmniejsza. Po trzecie, opakowania z tworzyw nadal wypierają opakowania z innych materiałów, np. ze szkła czy metalu. Po czwarte, w grę wchodzą rozmaite tendencje marketingowe – przetwórcy warzyw, owoców, mleka, producenci lodów muszą wciąż szukać nowych rozwiązań dotyczących opakowań, aby dynamizować swoją sprzedaż. I sięgają po opakowania z tworzyw.

Jak Pan ocenia poziom innowacyjności polskiej branży przetwórstwa tworzyw sztucznych?

Producenci opakowań kupują innowacje, nabywając nowe maszyny do produkcji, zlecając wykonanie form renomowanym firmom, które się w tym specjalizują, instalując roboty nowej generacji, również skonstruowane i wyprodukowane przez skupione na tym podmioty. Ponadto producenci opakowań korzystają też z innowacji opracowywanych i realizowanych przez producentów surowców – w przypadku Plast-Boxu chodzi o oferentów polipropylenu i polietylenu oraz barwników. Innowacyjność wchodzi do naszych fabryk również wraz z nowymi systemami komputerowymi. W takim rozumieniu producenci opakowań są zatem innowacyjni.

Czy jednak rolą przetwórcy tworzyw sztucznych jest tylko odpowiadać na oczekiwania produktowe płynące ze strony odbiorców, czy także samemu inicjować nowoczesne rozwiązania i próbować nimi zainteresować potencjalnych odbiorców?

Przetwórcy tworzyw sztucznych to dużo szerszy zbiór firm niż producenci opakowań. Mogę wypowiadać się wyłącznie w sprawach producentów opakowań. W tej branży obowiązuje zasada dostosowania się do wymogów i oczekiwań podmiotów, które opakowania kupują. To oni ze swoimi produktami, umieszczonymi w naszych opakowaniach, zmagają się z przeogromną liczbą klientów finalnych. W całym łańcuchu wszystko zaczyna się właśnie od tego klienta końcowego, a jego potrzeby i oczekiwania najlepiej znają ci, którzy oferują mu swoje wyroby.

Czy spotykacie się Państwo na polskim rynku bardziej z konkurencją krajową, czy zagraniczną? I analogicznie: z kim jest łatwiej rywalizować? Z podmiotami lokalnymi, czy zagranicznymi?

Konkurujemy zarówno ze spółkami rdzennie polskimi, najczęściej firmami rodzinnymi, jak i ze spółkami należącymi do wielkich międzynarodowych przedsiębiorstw. Małe firmy są bardziej elastyczne, aktywne i agresywne, duże natomiast częściej dysponują lepszymi technologiami i sprawdzonymi systemami wewnętrznymi. Mają po prostu mocniejszą, ustabilizowaną reputację. Nie można stwierdzić jednak, aby z którąś z tych kategorii konkurentów było nam łatwiej konkurować. Wszystkich szanujemy i traktujemy z taką samą uwagą.

Jesteście Państwo obecni na rynkach eksportowych. Czy marka „Made in Poland” jest na nich w stanie konkurować z produktami innych krajów? Mamy jakieś szczególne przewagi eksportowe?

Sprzedajemy swoje produkty do niemal wszystkich krajów w Europie. Nasze zamykane wiaderka trafiają nawet na Islandię. Czujemy się obywatelami Europy i działamy z pewnością siebie i bez kompleksów. Mamy znakomite wyroby, ale nawet najlepsze produkty nie będą się sprzedawały, jeśli sprzedawcy nie będą uwzględniali specyfiki poszczególnych rynków. Inaczej negocjuje się z Włochami niż ze Szwedami, inne drobiazgi są ważne dla Niemców, a inne dla Francuzów. To trzeba wiedzieć i to trzeba umieć. Mamy zespół doświadczonych i świetnie wyszkolonych handlowców, którzy poruszają się swobodnie w tych sprawach. Oto nasza poważna przewaga konkurencyjna, z której korzystamy.

Wyświetlono: 583

Przeczytaj również

Skomentuj

Kalendarium

więcej