Rozmowy z ...

Krzysztof Hornicki:

Gospodarka obiegu zamkniętego jest nam wszystkim potrzebna

10.01.2019
Krzysztof Hornicki

O wprowadzaniu w życie koncepcji gospodarki obiegu zamkniętego rozmawiamy z Krzysztofem Hornickim, dyrektorem Działu Doradztwa Środowiskowego i specjalistą ds. Ochrony Środowiska w Interseroh Polska.

Gdy myśli Pan o gospodarce obiegu zamkniętego, to jakie pierwsze skojarzenia przychodzą Panu do głowy? Bo samych definicji tego pojęcia jest kilka; każda z nich uwypuklać może inne aspekty.

Ze względu na pracę w organizacji odzysku opakowań, moim pierwszym skojarzeniem z gospodarką o obiegu zamkniętym jest rozszerzona odpowiedzialność producenta, stanowiąca bardzo istotny element GOZ.

Zgodnie z założeniami strategii rozszerzonej odpowiedzialności producenta, przedsiębiorcy wprowadzający na rynek krajowy m.in. produkty w opakowaniach będą zobowiązani do ponoszenia realnych kosztów związanych z zagospodarowaniem odpadów powstałych po ich wyrobach, w tym odpadów opakowaniowych. Rozszerzona odpowiedzialność producenta stanowi dla mnie kwintesencję gospodarki o obiegu zamkniętym, ponieważ w jasny sposób wskazuje, że wprowadzanie na rynek bardziej ekologicznych produktów i opakowań, których zbiórka i recykling jest prostsza i tańsza, nie tylko jest działaniem podejmowanym dla dobra konsumentów i środowiska naturalnego, ale również bezpośrednio przekłada się na zmniejszenie obciążeń finansowych przedsiębiorców.

Czy gospodarka o obiegu zamkniętym to jest rzecz, która Pana zdaniem jest w ogóle Europie potrzebna?

Zdecydowanie gospodarka o obiegu zamkniętym jest potrzebna współczesnej Europie. Przede wszystkim należy pamiętać, że ideą GOZ jest zatrzymywanie w gospodarce wszystkich produktów, materiałów oraz surowców tak długo, jak jest to możliwe przy jednoczesnej minimalizacji ilości wytwarzanych odpadów. Dodatkowo powstające odpady, poprzez efektywny recykling, powinny być przetwarzane do postaci surowców i zawracane z powrotem do gospodarki. Niezależnie zatem, czy mówimy o metalach ziem rzadkich odzyskiwanych ze zużytych produktów, czy o zwykłej makulaturze, niezbędne jest traktowanie ich jako surowców wtórnych o kluczowym znaczeniu dla gospodarki europejskiej. GOZ zakłada właśnie minimalizację zużycia surowców pierwotnych i zwiększenie wykorzystania surowców wtórnych pochodzących z odpadów, co wydaje się niezbędne dla Europy konkurującej cały czas z rynkiem chińskim i amerykańskim.

Jeśli przyjmiemy, że gospodarka obiegu zamkniętego ma na celu tworzenie sytuacji, w której produkty, materiały, surowce pozostają w obiegu maksymalnie długo, a wytwarzanie odpadów zostaje zminimalizowane, to wydaje się, że taka działalność była już obecna zanim pojawił się termin gospodarki cyrkularnej. Właściwie można by nawet powiedzieć, że polskie gospodarstwa domowe przez długie dekady były pionierami takich zachowań, bo używało się u nas wyrobów niemal aż do oporu.

Zdecydowanie tak było. W Polsce, z uwagi na wiele historycznych przeciwności losu, wykształciło się podejście związane z brakiem marnowania materiałów, surowców i pieniędzy. Zjawiska, o których mówi się teraz w kontekście GOZ, takie jak regeneracja, naprawa czy wymiana dóbr, były w naszym kraju niezwykle powszechne i chociaż wynikały wyłącznie ze względów ekonomicznych i społecznych, to również, niejako przy okazji, przyczyniały się do ochrony środowiska naturalnego. W końcu najprostszym przejawem GOZ w gospodarstwie domowym jest wykorzystywanie słoików do przygotowania przetworów na zimę – jednocześnie minimalizuje się wytwarzanie odpadów opakowaniowych oraz zapobiega marnotrawstwu żywności, wydłużając jej termin przydatności do spożycia. Z punktu widzenia biznesowego również nie można zapominać, że wiele firm prowadzi już działania z zakresu edukacji ekologicznej, gospodarki niskoemisyjnej, zrównoważonego rozwoju czy recyklingu, które chociaż są inaczej nazywane, to idealnie wpisują się w koncepcję gospodarki o obiegu zamkniętym.

Idea GOZ obejmuje rozmaite podmioty: projektantów opakowań, producentów opakowań, firmy dostarczające surowce do produkcji opakowań, ale także podmioty zajmujące się zarządzaniem odpadami. Kogo z tych wymienionych czekają największe wyzwania, by sprostać postulatom stawianym przez GOZ?

Jedną z największych zalet GOZ jest to, że obejmuje ona swoim zakresem wszystkich uczestników rynku, dzięki czemu żaden z interesariuszy nie powinien być ani nadmiernie obciążony obowiązkami, ani otrzymywać profitów większych niż pozostali.

W mojej ocenie największe wyzwania stoją jednak przed projektantami wyrobów i opakowań. Ekoprojektowanie jest bowiem ogromną szansą na likwidację barier w recyklingu materiałowym odpadów opakowaniowych i poużytkowych przy jednoczesnym zachowaniu wymaganych właściwości i parametrów danego produktu. Priorytetowe jest również odpowiednie finansowanie gospodarki, tak aby GOZ z rozszerzonej odpowiedzialności producenta nie stał się „rozszerzoną odpowiedzialnością konsumenta”, który podczas zakupów poniesie wydatki, będące de facto finansowymi zobowiązaniami sektora biznesu.

W Polsce wprowadzanie gospodarki o obiegu zamkniętym będzie się czymś różnić w porównaniu z innymi europejskimi krajami? Jak na dzisiaj wygląda nasze przygotowanie do przyjęcia tej filozofii?

Nie da się niestety ukryć, że poziom świadomości ekologicznej oraz rozwoju ekologicznego w Polsce jest niższy niż w niektórych państwach Unii Europejskiej. W naszym kraju potrzebny będzie większy wysiłek, zarówno ze strony przedsiębiorców, jak i konsumentów, aby wdrożyć założenia gospodarki o obiegu zamkniętym – startujemy bowiem z niższego poziomu. Na dzisiaj najważniejszym działaniem przygotowawczym powinna być szeroko pojęta edukacja ekologiczna wskazująca nie tylko korzyści płynące z koncepcji GOZ, ale również realne zagrożenia związane z brakiem jej ewentualnego wdrożenia.

W następstwie generalnej idei, jaką jest GOZ, europejskie prawodawstwo znacząco uwypukla znaczenie wymagań odnoszących się do systemów rozszerzonej odpowiedzialności producenta. Jak duża jest to zmiana względem dotychczasowych reguł i dlaczego jest ona ważna?

W tym zakresie zmiana rzeczywiście będzie ogromna. Przede wszystkim znacząco zwiększą się obciążenia finansowe przedsiębiorców wprowadzających produkty w opakowaniach na rynek krajowy. Wynika to nie tylko ze wspomnianej wcześniej konieczności ponoszenia przez sektor biznesu realnych kosztów zagospodarowania odpadów opakowaniowych powstałych z wprowadzonych produktów w opakowaniach, ale również z planowanego zwiększenia minimalnych poziomów recyklingu odpadów, które przyjął Parlament Europejski w jednej z dyrektyw środowiskowych.

W stanie aktualnym przedsiębiorcy wprowadzający na rynek krajowy produkty w opakowaniach z tworzyw sztucznych ponoszą w Polsce koszty na poziomie kilkudziesięciu złotych za każdą wprowadzoną tonę opakowań. Te same opakowania z tworzyw sztucznych wymagają natomiast w Niemczech ponoszenia obciążeń finansowych na poziomie aż kilkuset euro za tonę. Różnica pomiędzy systemami jest olbrzymia. Zwiększenie wkładów finansowych ponoszonych przez przedsiębiorców jest jednak niezbędne, ponieważ niedofinasowany system zbierania i przetwarzania odpadów opakowaniowych absolutnie nie umożliwi osiągnięcia bardzo wysokich celów narzuconych przez Unię Europejską.

Pana zdaniem gospodarka o obiegu zamkniętym dużo nas będzie kosztować z biznesowego punktu widzenia, czy raczej jest to czynnik mogący maksymalizować ogólne przychody? Bo, że zarobią na tym niektórzy to oczywiste, ale czy bilans z finansowego punktu widzenia może być dodatni dla całego systemu?

W mojej ocenie prawidłowo wdrożone założenia gospodarki o obiegu zamkniętym spowodują z czasem generalną poprawę jakości życia ludzi oraz stanu środowiska naturalnego, a są to przecież wartości nadrzędne. Docelowo ekoprojektowanie wyeliminuje większość wyrobów i opakowań nienadających się do recyklingu, edukacja ekologiczna wpłynie na wzrost świadomości społeczeństwa, a środki finansowe pochodzące z sektora biznesu wzmocnią branżę gospodarki odpadami, czyniąc ją efektywnym uzupełnieniem całej struktury gospodarczej. Oczywiście pierwsze lata wdrażania GOZ będą się wiązać z nieoczekiwanymi wydatkami i zauważalnymi wyrzeczeniami, ale docelowo zarówno Polska, jak i cała Unia Europejska powinny odczuwać korzyści z nowego systemu, również te ekonomiczne.

Jak wspominałem wcześniej, gospodarka o obiegu zamkniętym zakłada zwiększenie znaczenia i wykorzystania surowców wtórnych, co z kolei przełoży się na redukcję zużycia surowców pierwotnych i będzie stanowić realny wkład w maksymalizację ogólnych przychodów.

Kto na wprowadzeniu GOZ najbardziej zyska, a kto może stracić?

Zyskają z pewnością te przedsiębiorstwa, które zauważą w szeroko pojętych działaniach proekologicznych swoją przewagę konkurencyjną. Aktualnie poszanowanie środowiska naturalnego nie tylko stanowi handlowy wyróżnik produktu, ale staje się również wartością analizowaną na przykład przez osoby poszukujące pracy. Rosnąca świadomość i coraz większe oczekiwania społeczne powodują, że ludzie wyznający filozofię „zero odpadów” poszukują nie tylko ekologicznych wyrobów, ale również ekologicznych pracodawców, przestrzeni biurowych, środków transportu i generalnie warunków do egzystowania w zgodzie ze środowiskiem i swoimi wartościami.

Stracić mogą te firmy, które do końca będą uważać, że GOZ ich nie dotyczy i stanowi niezwykle odległą wizję, którą nie należy się przejmować. Po wejściu w życie restrykcyjnych przepisów prawnych, które niestety stanowić będą formalną podstawę gospodarki o obiegu zamkniętym, takie przedsiębiorstwa nie zdążą przygotować się do zmian – zarówno mentalnie, jak i finansowo. Dlatego też niezbędne jest ciągłe uświadamianie wszystkich uczestników rynku i podkreślanie, że GOZ to nawet nie najbliższa przyszłość – to już teraźniejszość!


CAŁY WYWIAD ZNAJDĄ PAŃSTWO W NR 6/2018 "CHEMII I BIZNESU". ZAPRASZAMY.


 

Wyświetlono: 860

Przeczytaj również

Skomentuj

Kalendarium

więcej