Rozmowy z ...

Filip Romanowski:

Drugi kwartał w chemii to będzie potężny spadek

18.06.2020
Filip Romanowski

O tym, w jaki sposób sytuacja związana z bieżącą pandemią koronawirusa wpłynie na sektor chemiczny rozmawiamy z Filipem Romanowskim, analitykiem sektorowym w PKO BP, specjalizującym się w przemyśle chemicznym.

W jaki sposób pandemia koronawirusa może się odbić na polskim przemyśle chemicznym? Czy jest on finansowo, albo handlowo bardzo zagrożony w obecnej sytuacji?

Przychody przemysłu chemicznego mogą się zmniejszyć w drugim kwartale bieżącego roku o 20-30% w ujęciu rok do roku. Wpływ epidemii koronawirusa na sytuację branży chemicznej jest w głównej mierze pośredni i w związku z tym będzie opóźniony w porównaniu z sytuacją w innych branżach. W szczególności zmaleje popyt płynący z sektora motoryzacyjnego oraz stopniowo ze strony budownictwa. Można natomiast liczyć na wzrost konsumpcji opakowań, w szczególności tych przeznaczonych do żywności oraz środków czystości i płynów do dezynfekcji. Wyższa automatyzacja procesów technologicznych w branży chemicznej, w porównaniu do przemysłu przetwórczego ogółem, powinna łagodzić problemy związane z wyższą niż przeciętna absencją pracowników. Wyniki finansowe branży oczywiście pogorszą się, jednak polski przemysł chemiczny jest stosunkowo dobrze przygotowany finansowo na tego rodzaju wyzwanie. Wysoka amortyzacja i możliwość tymczasowego wstrzymania wydatków inwestycyjnych powodują, że branża prawdopodobnie nie będzie miał problemów płynnościowych.

Co będzie największą trudnością, z jaką będzie się musiała mierzyć krajowa branża chemiczna, w tym największe spółki chemiczne w Polsce, w kolejnych miesiącach?

Przemysł chemiczny jest uzależniony od ogólnej sytuacji w gospodarce. Bez wątpienia największą trudnością branży będzie spadek zamówień, na który ten sektor ma bardzo ograniczony wpływ. Każde przedsiębiorstwo posiada swoje koszty stałe na określonym poziomie, więc zmniejszenie przychodów powoduje spadek zysków o proporcjonalnie większą część. Mamy tu do czynienia z klasycznym efektem dźwigni.

Czy polski przemysł chemiczny posiada w tej chwili jakieś skuteczne narzędzia, by łagodzić skutki gospodarcze wynikające z pandemii?

Przedsiębiorstwa chemiczne mogą występować o wsparcie na zasadach ogólnych i to jest praktycznie jedyne narzędzie do zastosowania w tym okresie.

Czy jest w Pana opinii szansa na to, aby paradoksalnie, w porównaniu z konkurencją z innych krajów – chemia jest przecież przemysłem globalnym – konkurencyjność polskiej branży chemicznej uległa poprawie w następstwie pandemii koronawirusa?

W krótkim okresie polska branża chemiczna może zyskiwać względem europejskiej konkurencji. Pandemia nie ograniczyła zdolności wytwórczych producentów wyrobów chemicznych w Polsce, w przeciwieństwie do przedsiębiorstw z krajów, w których jest znacznie większa liczba osób zarażonych koronawirusem. Taki efekt jest zatem możliwy. Ograniczenia w transporcie i rosnące w związku z tym jego koszty powodują również to, że wymiana handlowa może być mniejsza. Z tego powodu rodzime przedsiębiorstwa mogą mieć większy udział w polskim rynku. Jednak należy pamiętać, że w Europie wystąpi mniejszy popyt, czyli mówiąc obrazowo, będziemy mieć proporcjonalnie większy kawałek, ale niestety mniejszego tortu.

Czy obecna sytuacja będzie mogła stać się bodźcem, który sprawi, że Europa, także w przemyśle chemicznym, uzna, że warto wracać w produkcji chemicznej do wytwarzania u siebie wielu podstawowych surowców, których produkcja już dawno temu „wyemigrowała” z naszego kontynentu, a który to kontynent uznał, że będzie się specjalizował głównie w niskotonażowej i wysokomarżowej chemii specjalistycznej.

Sytuacja obecna, czyli przejściowe problemy z dostawami pochodzącymi m.in. z Chin oraz ograniczenia w transporcie – i rosnące w związku z tym jego koszty – spowodują,

że prawdopodobnie będzie rozważany powrót do produkcji podstawowych surowców chemicznych w Europie. Myślę jednak, że stan obecny trwa zbyt krótko, a rozwój przyszłej sytuacji gospodarczej jest obarczony zbyt dużą niepewnością, by przedsiębiorstwa już teraz podejmowały nowe wyzwania. Firmy obecnie będą najprawdopodobniej ograniczać inwestycje, w szczególności w nowe przedsięwzięcia. Należy też pamiętać, że produkcja podstawowych surowców zazwyczaj cechuje się niższą zyskownością niż produktów specjalistycznych.

Aczkolwiek rozważając światowy i długoterminowy czarny scenariusz, w tym znaczącego ograniczenia handlu międzynarodowego, to powrót do produkcji podstawowych surowców może być niezbędny dla funkcjonowania europejskiej gospodarki.

Czy w Pana opinii jest sens, aby po pandemii UE w dalszym ciągu promowała regulacje, które obiektywnie są dużym obciążeniem dla energochłonnych przemysłów w Europie? Czy może jest to czas, aby tę politykę zarzucić?

W mojej opinii retoryka Unii Europejskiej jasno wskazuje na kontynuację dotychczasowej polityki energetycznej i zaistniała sytuacja tego nie zmieni. Jestem gorącym zwolennikiem, by proponowane instrumenty polityczne i gospodarcze były tak konstruowane, by co najmniej nie pogarszały konkurencyjności europejskich przedsiębiorstw w światowej skali.

Wyświetlono: 298

Przeczytaj również

Skomentuj

Kalendarium

więcej