Artykuły - Przemysł chemiczny

Zrównoważony rozwój napędza przemysł chemiczny

15.10.2015
Zrównoważony rozwój napędza przemysł chemiczny

Aktywność w dziedzinie zrównoważonego rozwoju jest tym obszarem funkcjonowania, którym koncerny chemicznie chwalą się nadzwyczaj chętnie.

Na pomoc biednym krajom
Wedle różnych wyliczeń 0,7-1,8 mld obecnie żyjących osób nie ma regularnego dostępu do wody pitnej i zmuszona jest do spożywania zanieczyszczonej wody. To naturalna pożywka dla rozwoju chorób. Cholera, dur brzuszny, polio, biegunka, malaria, zakażenia pasożytnicze zabierają każdego roku życie ponad 2 mln osób, w większości dzieci. Problem dostępu do wody to jeden z największych dramatów krajów afrykańskich i najbiedniejszych regionów Azji. Mieszkający tam ludzie muszą niekiedy pokonywać dziesiątki kilometrów, by dotrzeć do niezbędnego zasobu. Nic więc dziwnego, że to w Afryce z mniejszym lub większym powodzeniem operują liczne organizacje dobroczynne, których celem jest przeciwdziałanie kryzysowej sytuacji. Od dawna jest to także miejsce dla charytatywnej działalności globalnych koncernów, w tym tych z branży chemicznej.

Jednym z przykładów takiej aktywności jest postępowanie firm Borealis i Borouge, które od 2007 r. zaangażowane są we wdrażanie programu „Water for the World”. Inicjatywa, idealnie wpisująca się w koncepcję zrównoważonego rozwoju oraz społecznej odpowiedzialności biznesu, ma na celu poprawę dostępu do wody i urządzeń sanitarnych, ochronę istniejących w Afryce zasobów wodnych poprzez racjonalne praktyki zarządzania nimi, a także podnoszenie świadomości społeczeństw w kontekście znaczenia higieny.

Przez osiem lat trwania programu objęto nim ponad 300 tys. osób. Kilkanaście miesięcy temu Borealis (Borouge to bliskowschodnie joint venture tej firmy), czyli czołowy globalny producent tworzyw sztucznych, chemikaliów i nawozów, przy udziale organizacji pozarządowych zainicjował w ramach programu projekt w stolicy Kenii – Nairobi. Zakłada on, iż 56 tys. osób żyjących w dwóch ubogich osiedlach na obrzeżach miasta uzyskać ma lepszy niż dotychczas dostęp do wody. By tak się stało, zainstalowano na miejscu nowoczesne systemy rur z polietylenu i specjalne dystrybutory wody. Korzystanie z polietylenowych rur – Borealis jest producentem tworzyw mających takie przeznaczenie – powinno zmniejszyć straty wody biorące się z wycieków i nielegalnych połączeń.

Podobne inicjatywy podjęto także w Etiopii, pomagając 4 tys. mieszkańców jednej z tamtejszych górskich wsi. Tam jednak zastosowano bardziej skomplikowane rozwiązanie. Woda jest pozyskiwana z dwóch górskich źródeł oddalonych od osady i pod ciężarem grawitacji transportowana rurami do zbiorników umieszczonych w pobliżu wioski. Stamtąd jest dystrybuowana kolejnymi połączeniami rurowymi do 12 stanowisk wyposażonych w krany, pięciu myjni oraz pięciu ujęć do pojenia bydła. Wszystkie rury zostały wyprodukowane z odpowiednich materiałów Borealisa. I jeśli do 2012 r. gromadzenie wody zajmowało mieszkańcom trzy godziny, tak teraz jest to kwadrans. Etiopia, jako jedno z najuboższych państw świata, była także w ubiegłym roku przedmiotem zainteresowania Dow Chemical. Została wytypowana przez amerykański koncern do objęcia jej programem szkoleniowym realizowanym przez firmę każdego roku w porozumieniu z organizacjami NGO.

 

 

 

Do stolicy państwa Adis Abeby udało się 41 pracowników Dow pochodzących z 17 krajów świata. Ich zadaniem było wdrożenie wcześniej już przygotowanych ośmiu działań pomagających w rozwoju lokalnej społeczności. Chodziło o poprawę laboratoryjnych procesów badawczych, tak by móc produkować więcej zdrowej żywności; pomoc w tworzeniu i uruchomieniu Akademii Izby Handlowej na rzecz rozwoju szkoleń w biznesie; zainicjowanie zrównoważonego modelu biznesowego na rzecz konwersji kukurydzy do polietylenu; poszerzanie dostępu do urządzeń sanitarnych; ustanowienie programów edukacyjnych i systemu kształcenia online; identyfikację zrównoważonych praktyk przekształcania odpadów stałych i płynnych w nawozy sztuczne; wspieranie lokalnych firm w rozpoczynaniu przez nie działalności rolniczej wraz z wejściem w rynek oraz umożliwianie rozwoju uczniom szkół średnich.

Dow nie poinformował jak dotąd o efektach podjętych prac, trudno więc analizować, które z zaproponowanych ośmiu działań miało sens. Warto jednak wiedzieć, że zasadność wszelkiej pomocy dla Czarnego Lądu od dawna jest osią sporów. Podaje się choćby przykład Botswany, jedynego państwa w Afryce, które ma wpisany do konstytucji zakaz przyjmowania pomocy międzynarodowej i jest jednocześnie jednym z najbogatszych, najszybciej rozwijających się i najsilniejszych politycznie państw kontynentu. Wielu ekspertów twierdzi, że stała pomoc charytatywna to forma nieuczciwej konkurencji w stosunku do lokalnych przedsiębiorstw i rodzaj nieformalnego uzależniania państw trzeciego świata od bogatego świata zachodniego. Lepsza byłaby pomoc incydentalna, jako reakcja na nagłe katastrofy.

W takim właśnie kontekście przywołać można zachowanie koncernu Solvay, który po tym, jak w 2010 r. potężne trzęsienie ziemi zniszczyło środkowoamerykańskie Haiti, podjął się akcji przekazywania komputerów do tamtejszych szkół i uniwersytetów. Celem jest wyposażenie jednostek edukacyjnych w 1000 takich urządzeń. Do końca ubiegłego roku przekazano 874 komputery.

Wracając jednak do Afryki, oczywistym jest, że także w najbliższych latach stanowić ona będzie naturalny kierunek zainteresowań globalnych firm. BASF, największe chemiczne przedsiębiorstwo świata, wspiera i wciąż wspierać będzie Regionalne Centrum Szkoleń Dermatologicznych w Tanzanii. Rocznie przybywa w tym państwie ponad 20 tys. osób z wrodzonymi zaburzeniami pigmentacji, co czyni je bardziej podatnymi na oparzenia słoneczne i naraża na nowotwory skóry. Obecnie albinizm dotyka 150 tys. Tanzańczyków, a średnia długość życia cierpiących na tę chorobę to 30 lat. BASF pomaga w produkcji darmowych filtrów przeciwsłonecznych poprzez udoskonalanie ich receptury. Początkowo koncern dostarczał jedynie składniki do produkcji, teraz służy także wiedzą pozwalającą na rozszerzenie skali produkcji.

Ile te wszystkie przedsięwzięcia kosztują?

Mający w 2014 r. przychody w wysokości 12,9 mld euro niemiecki koncern Evonik, jeden z liderów europejskiego przemysłu chemicznego, wydał w minionym roku
na różnego rodzaju inicjatywy społeczne 8,2 mln euro. Kwota duża, choć w skali przychodów absolutnie nie robi wrażenia. Pieniądze zostały rozdzielone w następujący sposób: sponsoring sztuki – 28% (m.in. jest spółka mecenasem festiwalu kultury Zagłębia Ruhry, jednego z najbardziej prestiżowych wydarzeń teatralnych w Europie), wsparcie dla nauki – 19%; projekty społeczne – 16%, sponsoring sportowy – 13%, edukacja – 12%.

 

 

 

Wiosną minionego roku 70 menadżerów średniego i wyższego szczebla Evonik wybrało się w głąb wietnamskiego regionu Tan Lac District, jednego z najbiedniejszych w kraju i charakteryzującego się nadzwyczaj mocno zapuszczoną infrastrukturą. Tam zamienili się w budowniczych. W ciągu sześciu tygodni asystowali przy budowie sześciu domów dla sześciu rodzin. Jak wyjaśniał kierownik projektu, chodziło o to, by „pobudzić osobisty rozwój pracowników poprzez skonfrontowanie ich z trudną sytuacją, całkowicie spoza strefy ich codziennego komfortu”. Partnerem Evonik w ramach akcji była międzynarodowa organizacja Habitat for Humanity, która pomaga biednym rodzinom w zdobyciu własnego mieszkania.

Co ciekawe Evonik wspiera nie tylko biednych, ale jest też donatorem niemieckich partii politycznych. W ubiegłym roku przekazał na ich działalność 260 tys. euro. Im silniej reprezentowana partia w parlamencie, tym więcej pieniędzy dostała od Evonik: (chadecka CDU/CSU – 100 tys. euro; socjaldemokratyczna SPD – 90 tys. euro; liberalna FDP – 50 tys. euro; skrajnie lewicowa koalicja Związek 90/Zieloni – 20 tys. euro).

Zmniejszyć emisję CO2
– Zrównoważony rozwój to jeden z kamieni milowych wspierających filary naszej strategii biznesowej, dlatego nieustannie poszukujemy nowych sposobów włączenia go do swej działalności. Z naszej strony jest to wybór bardzo celowy. Działając w branży, która wykorzystuje ograniczone zasoby naturalne, wiemy, że w ten sposób jesteśmy w stanie zabezpieczyć sobie dostęp do surowców, lepiej zarządzać fabrykami, wspierać rozwój pracowników i zarządzanie portfolio produktowym. Jednocześnie, dzięki temu nie tylko możemy pozytywnie wpływać na środowisko, ale zwiększać własne szanse w biznesie. Trendy zrównoważonego rozwoju będą miały zatem wpływ na wszystkie siedem segmentów rynku, które zaopatrujemy, czyli transport, opakowania, urządzenia medyczne, urządzenia elektryczne i elektroniczne, produkty rolno- spożywcze, czystą energię i budownictwo – tłumaczy Yousef Al-Benyan, wiceprezes saudyjskiego koncernu SABIC.

SABIC ustalił, że do 2025 r. zredukuje emisję gazów cieplarnianych oraz wykorzystanie energii i wody o 25% względem 2010 r. Podstawą na drodze do zmniejszenia emisji CO2 ma być kończona właśnie w Jubail w Arabii Saudyjskiej nowoczesna instalacja. Powstaje tam największy na świecie kompleks, który będzie specjalizował się w procesach oczyszczania i upłynniania dwutlenku węgla. Dokonywać będzie kompresji i oczyszczenia ok. 1,5 tys. ton CO2 na dobę pochodzącego z produkcji glikolu etylenowego. Obecnie najczęściej stosowaną metodą produkcji glikolu etylenowego jest hydroliza tlenku etylenu. Oczyszczony dwutlenek węgla zostanie następnie dostarczony specjalnymi rurociągami do trzech innych spółek koncernu SABIC, specjalizujących się w produkcji metanolu i mocznika.

Inwestycja w Jubail uznana została w 2014 r. przez ONZ za projekt z kategorii tzw. mechanizmu czystego rozwoju. Celem przywołanego mechanizmu czystego rozwoju, zdefiniowanego przez protokół z Kioto, jest wspieranie osiągnięcia trwałego rozwoju i przyczyniania się do wypełnienia podstawowego celu Konwencji, czyli ograniczenia emisji poprzez m.in. poprawę efektywności energetycznej. Inwestycja autorstwa SABIC doprowadzi do zmniejszenia zużycia gazu ziemnego o 15% i zaoszczędzenia ponad 400 tys. ton ekwiwalentu CO2.


CAŁY ARTYKUŁ ZNAJDĄ PAŃSTWO W NR 5/2015 "CHEMII I BIZNESU". ZAPRASZAMY


Wyświetlono: 2221

Przeczytaj również

Skomentuj

Kalendarium

więcej