Artykuły - Przemysł gumowy

Te inwestycje nigdy nie zostały zrealizowane

11.05.2015
Te inwestycje nigdy nie zostały zrealizowane

Nie wszystkie oficjalnie ogłoszone lub tylko zapowiadane inwestycje w branży chemicznej udało się w Polsce w ostatnich latach zrealizować. Postanowiliśmy zatem przypomnieć te, które z różnych względów nie doszły do skutku. W gronie firm, których zamierzenia nie doszły do skutku znajdują się praktycznie wszystkie największe przedsiębiorstwa chemiczne w naszym kraju. Pewna gama projektów przepadała bezpowrotnie, do innych - w przyszłości - być może będzie jeszcze możliwość powrotu.

ZAK - Instalacja zgazowania węgla
Zakładom Azotowym nie udało się zrealizować ogłoszonych w 2008 r. planów budowy instalacji zgazowania węgla oraz wychwytywania i składowania dwutlenku węgla. W Kędzierzynie – Koźlu powstać miał innowacyjny w skali światowej kompleks energetyczny wytwarzający nie tylko energię elektryczną i cieplną, ale również gaz syntezowy, a w konsekwencji także surowce chemiczne, m.in. mocznik, wodór, syntetyczne paliwa oraz metanol. Jedną z korzyści byłoby m.in. wyeliminowanie potrzeby importu przez Polskę metanolu, gdyż własna produkcja w całości zaspokoiłaby istniejące zapotrzebowanie. Projekt stanowiłby dodatkowo bazę dla budowy elektrowni zeroemisyjnej.

Koszt przedsięwzięcia szacowany był na ponad 1,1 mld euro, a utrzymanie instalacji w kolejnych latach sięgałoby ok. 250 mln euro rocznie. Pieniądze na omawiany cel
miały pochodzić z UE, która gotowa była sfinansować 12 instalacji demonstracyjnych w zakresie wychwytywania CO2. W wyniku kryzysu KE zredukowała wielkość wsparcia
i ZAK nawet nie przystąpił do konkursu o pieniądze. Okazało się bowiem, że możliwe byłoby uzyskanie dofinansowania w kwocie co najwyżej jednej czwartej wszystkich kosztów. Uznano więc, że projekt stanowi zbyt duże obciążenie finansowe.

Spółki skarbu państwa – własne wydobycie gazu
W 2012 r. ówczesny minister skarbu państwa, Mikołaj Budzanowski, zaczął przekonywać spółki chemiczne, w których SP ma udziały, do finansowego zaangażowania się w wydobycie gazu ziemnego we współpracy z właścicielami koncesji poszukiwawczych i wydobywczych na terenie kraju oraz uczestnictwo w poszukiwaniach gazu łupkowego. Zadanie to postawił m.in. przed PKN Orlen i Lotosem, które miały następnie dostarczać gaz przemysłowi chemicznemu.

Wyszedł z założenia, że skoro firmy z branży chemicznej są największym konsumentem gazu, to powinny włączyć się w jego krajowe wydobycie. Minister kwestię dostępności i ceny tego surowca uznał za podstawowe problemy, z którymi zmaga się przemysł chemiczny w Polsce. Racjonalna polityka surowcowa, mająca na celu podwojenie poziomu wydobycia gazu, miała być w jego opinii podstawowym narzędziem rozwoju branży. Same zaś firmy w ocenie Budzanowskiego, gdyby tylko zobaczyły szanse wydobycia gazu, to by się w tego typu aktywność zaangażowały. W ten sposób w przeciągu kilku lat możliwe miałoby być przezwyciężenie sytuacji, w której 70% gazu jest do Polski importowane i doprowadzenie do większego własnego wydobycia. Budzanowski w kwietniu 2013 r. został zdymisjonowany, a jego pomysły nie weszły w życie.

ZAT i ZAP – fabryka kaprolaktamu w Chinach
W 2011 r., działając jeszcze jako osobne podmioty, Zakłady Azotowe w Tarnowie – Mościcach i Zakłady Azotowe Puławy podpisały porozumienie o możliwości powołania
spółki zlokalizowanej w Chinach lub na Tajwanie. Jej celem byłby transfer posiadanej przez strony technologii i wybudowanie u wybranego lokalnego partnera nowej wytwórni kaprolaktamu. Był to pomysł na zdyskontowanie dużego eksportu kierowanego do Chin. Spółki uznały, że region umożliwia obniżenia kosztów wytwórczych przy jednoczesnym podniesieniu wartości sprzedaży. Miało to swoje uzasadnienie, bo Puławy, zanim dołączyły do Grupy Azoty, współpracowały z rynkiem wschodnioazjatyckim, dzięki czemu dysponowały wypracowanymi tam kontaktami biznesowymi.

Już jako skonsolidowany podmiot, Grupa Azoty nie znalazła jednak w Chinach właściwej lokalizacji i odpowiedniego partnera. Co więcej, Państwo Środka mocno zaczęło
forsować własną samowystarczalność produkcyjną w obszarze kaprolaktamu, stawiając na rodzime inwestycje. W ocenie władz polskiej firmy ograniczyło to szanse jej zaistnienia na chińskim rynku. Temat odłożono, a Grupa Azoty rozważała jeszcze budowę takiej samej fabryki w Indiach. Jednak i ten pomysł nie rokuje.

 

 

 

Ciech – strategia rozwoju
W przypadku Ciechu można mówić nie tyle o niezrealizowaniu jednej inwestycji, co o braku wykonania całej strategii rozwojowej na lata 2007 – 2011. W oparciu o nią firma
zamierzała pełnić rolę konsolidatora branży chemicznej w Polsce. W dokumencie zapisano m.in. rozwój dywizji organika oraz dywizji sodowej, a także budowę dywizji krzemiany i szkło oraz dywizji agro. Po kilku latach, zarząd firmy w już zmienionym składzie, jako podstawowy cel określił skoncentrowanie się jedynie na segmencie sodowym (alternatywnie w segmencie organicznym), co było czytelnym znakiem fiaska wcześniejszych planów.

Próba wypełnienia strategii 2007 – 2011 skończyła się potężnym zadłużeniem firmy i koniecznością wdrożenia programu naprawczego związanego z szeregiem działań restrukturyzacyjnych, których celem była poprawa kondycji finansowej Grupy Ciech, spłata części zadłużenia oraz zwiększenie potencjału rozwoju. Spółka musiała m.in. porozumieć się z bankami w celu refinansowania długu. Zmuszona była również do pozbywania się majątku w postaci spółek zależnych. W 2012 r. przeprowadziła ofertę obligacji o łącznej wartości 1,3 mld zł z terminem zapadalności w 2019 r. Wpływy z emisji przeznaczono na spłatę zadłużenia.

Synthos i PKN Orlen – fabryka etylobenzenu
Przez dwa lata PKN Orlen i Synthos planowały wybudowanie fabryki produkującej etylobenzen. Wpierw miał to być projekt wspólny, potem PKN Orlen za kwotę 5,88 mln zł odkupił 49% udziałów w spółce Etylobenzen Płock. W lutym 2009 r. strony wydały komunikat, w którym tłumaczyły, że współpraca jest już nieaktualna. Instalacja wytwarzająca podstawowy surowiec wykorzystywany przez Synthos do produkcji styrenu miała powstać w Płocku.

Koszt inwestycji szacowany był na ok. 200 mln zł. Do budowy nie doszło, gdyż władze PKN Orlen uznały, że oczekiwana stopa zwrotu będzie niższa od przyjętych w koncernie kryteriów. Ucieszyły się wręcz, że dzięki odstąpieniu od realizacji umowy możliwe będzie wykorzystanie uwolnionych zasobów finansowych na projekty o wyższej stopie zwrotu oraz optymalizację zarządzania łańcuchem dostaw. W ślad za rezygnacją z budowy fabryki poszło także rozwiązanie umowy na dostawę etylobenzenu przez PKN Orlen na rzecz Synthos. Spółka z Oświęcimia uznała, że proponowana cena jest zbyt wysoka. PKN Orlen wyliczył ją w oparciu o szacowane koszty budowy jednostki produkcyjnej. Kontrakt na dostawy 120 tys. ton produktu rocznie, przez minimum 15 lat, opiewał na kwotę ok. 6 mld zł.


CAŁY ARTYKUŁ ZNAJDĄ PAŃSTWO W NR 2/2015 "CHEMII I BIZNESU". ZAPRASZAMY


Wyświetlono: 3189

Przeczytaj również

Skomentuj

Kalendarium

więcej