Artykuły - Tworzywa sztuczne

Spokój na rynku cen tworzyw sztucznych

07.07.2014
Spokój na rynku cen tworzyw sztucznych

Wysokość cen, to jeden z podstawowych czynników określających w danym momencie sytuację w branży tworzyw sztucznych. Doświadczeni handlowcy z firm sprzedających polimery mówią, że jeśli jest tanio, to wkrótce będzie drożej. Jeśli natomiast jest drogo, to trzeba szykować się na spadki. Co jednak powiedzieć, gdy ceny są w miarę stabilne, jak ma to miejsce obecnie?

Segment dystrybutorów granulatów jest jednym z najbardziej konkurencyjnych w całej polskiej branży tworzyw sztucznych. Od początku tego roku na polskim rynku tworzyw sztucznych nie zachodzą jednak gwałtowne zmiany w odniesieniu do cen surowców. Mimo tego, polityka cenowa poszczególnych oferentów jest bardzo mocno zdeterminowana koniecznością dostosowania cen do możliwie jak najniższego ich poziomu. Brak wyraźnych ruchów cenowych jest przy tym odzwierciedleniem trendów panujących od pewnego czasu na rynkach europejskich.

Przykładowo, w kwietniu br. europejscy producenci polietylenu niskiej gęstości i liniowego polietylenu wezwali wprawdzie do wzrostu cen w wysokości do 40 euro za tonę i to pomimo zmniejszenia o ok. 15 euro za tonę cen etylenu, uzasadniając to wzrastającym poziomem dostaw, początkiem sezonowego popytu oraz chęcią poprawy marż, ale nie spotkało się to z akceptacją przetwórców, którzy okazali się być zdolnymi do tego, by powstrzymać się od składania zamówień. Także podjęta w tym samym okresie próba podniesienia cen o 40 euro za tonę w odniesieniu do polietylenu wysokiej gęstości spełzła na niczym. Zwyżki w porównaniu z wcześniejszym miesiącem udało się osiągnąć w kwietniu jedynie przy sprzedaży polipropylenu, choć i tak średnio na europejskim rynku stanowiły one jedną trzecią tego na co liczyli producenci tworzywa.

Z perspektywy dystrybutora
W przypadku poliolefin, czyli najpopularniejszej kategorii tworzyw sztucznych, wykresy obrazujące ruchy cen pozostając od kilku miesięcy niemal niewzruszone, doprowadziły do ciekawej sytuacji, w której przedstawiciele działających w naszym kraju firm dystrybucyjnych zupełnie inaczej komentują zaistniałą rzeczywistość.

W ocenie jednych początek 2014 r. był okresem, w którym można było skupić się na realizacji nieco wyższych niż przed rokiem marż, w ocenie innych koniecznym stało się szybsze niż zwykle reagowanie na potrzeby odbiorców i natychmiastowe pozbywanie się surowca z magazynów. Jednocześnie jednak firmy dystrybucyjne skarżyły się, że stosowane przez producentów granulatów obniżki cen stwarzają realne ryzyko generowania strat z tytułu bieżącej sprzedaży zapasów magazynowych i dostosowania przez nie cen sprzedaży do zaistniałej sytuacji rynkowej. Zaznaczają przy tym, że zarówno same ceny, jak również struktura podaży kształtowane są przez trendy rynku europejskiego i światowego, a tym samym są praktycznie niezależne od lokalnie podejmowanych działań handlowych.

– Wydaje się, że na rynku znajduje się aktualnie ograniczona ilość surowca, co powinno sprzyjać podwyżkom. Gdy ceny spadają, wówczas jest to dla dystrybutora wyjątkowo trudna sytuacja, zwłaszcza gdy prowadzi się sprzedaż z własnych magazynów. Podwyżka jest natomiast łatwiejsza, choć i tak wszystko zależy od dostępności granulatu – mówi Barbara Waga dyrektor handlowy w spółce Krakchemia.

Jeszcze inaczej sprawę widzi Ewa Barzyk z firmy MBT Polska. – Dla dystrybutora ceny tworzyw zawsze są za wysokie z tej prostej przyczyny, że im są wyższe, tym bardziej spada marża, jaką możemy uzyskiwać. Niestety przez cały ubiegły rok ruch cen w poliolefinach odbywał się tylko w gorę – przyznaje przedstawicielka MBT Polska.

 

– Wedle stanu na koniec pierwszego kwartału 2014 r. ceny są bardzo zbliżone do tych obserwowanych przez cały 2013 r. W konsekwencji panuje stabilność, która nie szkodzi przemysłowi. Obecne ceny spotykają się z akceptacją przetwórców i jednocześnie odpowiadają większości dystrybutorów. W przeszłości były one wprawdzie znacznie wyższe, ale tym samym o wiele większe były ich wahania, co wynikało z szybko rosnącego popytu. Tymczasem dla dystrybutorów takie wahania zawsze są rzeczą najtrudniejszą. Ponadto jeszcze w 2012 r. podwyżki były w stanie utrzymać się przez kilka miesięcy, w tej chwili natomiast po dwóch – trzech tygodniach dochodzi do korekty, bo na dłuższą metę przetwórcy nie zaakceptowaliby znaczących wzrostów – twierdzi Szymon Dziak, dyrektor w firmie Kalman Plastik, oferującej pełną gamę poliolefin.

Dodaje on także, iż ubiegły rok rozpoczął się wprawdzie próbą podniesienia cen surowców przez rafinerie, ale popyt już wtedy był zbyt niski, by możliwa była obrona tych podwyżek.

– W efekcie, zarówno przez cały ubiegły rok, jak i początek 2014 r. obracamy się wokół dolnych poziomów cenowych. Oryginalne tworzywa nieznacznie przekraczają 5 zł za kg, podczas gdy o wiele bardziej optymalnym rozwiązaniem byłyby poziomy 5,7 – 5,8 zł, gdyż nie istniałoby wówczas zagrożenie dla popytu na surowce pochodzące z recyklingu. Jeżeli bowiem cena oryginałów jest niska – przykładowo poniżej 5 zł – to automatycznie spada zapotrzebowanie na regranulaty. Jeśli np. LDPE w postaci bardzo dobrego regranulatu kosztuje 4,6 – 4,8 zł/ kg, to przy cenie oryginalnego surowca na poziomie 5,6 zł /kg zagrożenia dla jego popytu nie ma. Ale jeśli tylko cena oryginału nie przekracza 5 zł, to natychmiast znika uzasadnienie dla zakupu surowców z recyklingu – podkreśla Szymon Dziak.

Już tylko te przywołane wypowiedzi pokazują, że sytuacja w branży jest niejednoznaczna, ale i bardzo spokojna, zwłaszcza w porównaniu z bardzo burzliwym 2012 r., gdy to ceny gwałtownie podskakiwały i to o ponad 10% w ujęciu miesiąc do miesiąca. Tymczasem w minionym roku mieliśmy wprawdzie do czynienia z dwoma niewielkimi szczytami: w marcu i wrześniu, ale żaden z nich nie zdeterminował sytuacji na dłużej.

W ocenie Heleny Huovinen, prezes spółki Basell Orlen Polyolefins Sprzedaż, która jest absolutnym liderem krajowego rynku dystrybucyjnego, tym, co aktualnie najmocniej zaczęło wyróżniać nasz kraj jest fakt, iż z powodu rosnącego importu i eksportu, dostawy tworzyw nabierają coraz bardziej globalnego wymiaru. Taka wymiana handlowa wpływa natomiast na regionalną i lokalną równowagę pomiędzy popytem a podażą. Dodatkowo ważną rolę zaczyna odgrywać kontrola stanów magazynowych produktów prowadzona przez sprzedających i kupujących. Ani producenci tworzyw, ani przetwórcy nie chcą bowiem gromadzić na dłuższy czas w magazynach drogich surowców, gdyż w ten sposób będą one tracić wartość. I to właśnie te czynniki, w połączeniu z trendami odnoszącymi się do cen surowców, mają obecnie największy wpływ na zachowania sprzedawców i kupujących, zarówno w Europie, jak i na polskim rynku.

 

W oczekiwaniu na wzrost popytu
Pod koniec ubiegłego roku w całej Europie zapasy dla podstawowych tworzyw masowych, czyli polietylenu niskiej gęstości i liniowego polietylenu niskiej gęstości były na wyjątkowo niskim poziomie. W odniesieniu natomiast do polipropylenu zapasy były nieco bardziej zróżnicowane w zależności od klasy tworzywa i producenta. Stosunkowo najlepiej miały się za to zapasy dla polietylenu wysokiej gęstości, co wynikało ze zwiększenia liczby dostaw realizowanych z nowych jednostek produkcyjnych ulokowanych na Bliskim Wschodzie. Na początku drugiego kwartału 2014 r. popyt na polipropylen był z kolei nieco lepszy niż oczekiwano, natomiast rozczarowała skala wzrostu zamówień na LDPE. Zwłaszcza wielu małych i średnich przetwórców radziło sobie bez konieczności nabywania dodatkowych partii polimeru, uznając, że posiadają wystarczające jego ilości i tym sposobem niwelując próby podniesienia cen. Cały czas czynnikiem determinującym ostateczne ceny polimerów jest jednak nie tylko aktywność przetwórców odpowiadających za kreowanie popytu, ale także składowe wpływające na podaż surowców, czyli koszt ropy naftowej i monomerów.

Podstawowe surowce do produkcji granulatów tworzyw sztucznych są bowiem ropopochodne i tym samym podlegają notowaniom na giełdach światowych. Nie bez wpływu pozostawały także koszty transportu i polityka. Przykładowo, gdy dwa lata temu Iran urządził w rejonie cieśniny Ormuz na Morzu Arabskim wielkie manewry wojskowe, przygotowując się do jej zamknięcia – gdyby stało się to faktem, to czerwone światło zapaliłoby się na drodze odpowiadającej za transport blisko połowy światowej ilości ropy – rynek zareagował natychmiast i koszt ropy podskoczył do poziomu najwyższego od czterech lat. W 2013 r. także mieliśmy do czynienia z utrzymującymi się wysokimi cenami ropy, na co wpływ miały liczne przerwy w dostawach oraz zakłócenia w podaży spowodowane zjawiskami geopolitycznymi, ale wydaje się, że tym razem czynnik ten tak bardzo nie ważył na końcowych cenach tworzyw.

– Aktualnie na poziom cen wpływają przede wszystkim siły popytu i podaży. Ropa nie odgrywa kluczowego znaczenia. Także monomery pozostawały na koniec pierwszego kwartału na poziomie porównywalnym z rokiem wcześniejszym. Etylen potaniał o 10 euro za tonę, a propylen o tyle samo zdrożał. Marzec był pierwszym miesiącem w 2014 r., gdy pojawiły się oznaki zdecydowanej poprawy w przemyśle przetwórczym. Od razu zwiększyło się zainteresowanie zakupami tworzyw i w dalszej perspektywie musi się to przełożyć na wzrost cen – przewiduje Barbara Waga, dyrektor Krakchemii.

Jednym z istotniejszych czynników, które mogą mieć wpływ na działalność firm dystrybucyjnych mogą być też zmiany przepisów podatkowych i celnych. W przypadku transakcji importowych i eksportowych (z i do krajów pozawspólnotowych) istotną rolę odgrywają bowiem zmiany stawek celnych oraz wprowadzane ograniczenia
importowe i eksportowe. Od 1 stycznia 2014 r. nowym elementem europejskiego rynku stało się m.in. zwiększenie z 3% do 6,5% należności celnych z tytułu przywozu produktów.

Ponieważ za dostępność 90% tworzywa LLDPE używanego w Europie odpowiedzialny jest import, zatem trudno będzie w najbliższych miesiącach uniknąć podwyżek w jego cenie. W przypadku LDPE sytuacja jest bardziej ustabilizowana, bo w większości jest on produkowany na miejscu. Wzrasta natomiast napływ do Europy bliskowschodniego HDPE, co jest związane z uruchomieniem pod koniec 2012 r. w Arabii Saudyjskiej przez Audi Polymers Company (joint venture Chevron Phillips oraz Saudi Arabia’s National Petrochemical – Petrochem) wielkiego kompleksu produkcyjnego o rocznych mocach ponad 1 mln ton.


CAŁY ARTYKUŁ ZNAJDĄ PAŃSTWO W NR 3/2014 "CHEMII I BIZNESU". ZAPRASZAMY.


Wyświetlono: 5628

Przeczytaj również

Skomentuj

Kalendarium

więcej