Artykuły - Chemia rolnicza

Rynek soli potasu areną konfliktu Rosji z Białorusią

20.01.2014
Rynek soli potasu areną konfliktu Rosji z Białorusią

Rynek soli potasowych w Europie w ostatnich miesiącach gwałtownie przyspieszył. Wszystko za sprawą rozpadu koncernu Belarusian Potash Company, czyli absolutnego potentata w dziedzinie produkcji soli potasowych. Zawirowania wokół tej spółki zapoczątkowały w połowie ubiegłego roku spadek cen na rynku światowym. Powody do zadowolenia w nowej sytuacji mają odbiorcy omawianego produktu, czyli największe firmy nawozowe.

Takiego trzęsienia ziemi na światowym rynku soli potasowych nie było już dawno. Latem ubiegłego roku praktycznie przestała istnieć spółka Belarusian Potash Company (BPC), będąca wspólnym przedsięwzięciem rosyjskiego przedsiębiorstwa Uralkali (50%), odpowiedzialnego za jedną piątą światowej produkcji soli potasowych oraz białoruskiej firmy Belaruskali (45%), specjalizującej się w produkcji nawozów potasowych. Resztę udziałów w BPC posiadają białoruskie koleje. Samo BPC skupiało w swoim ręku 43% światowej produkcji soli potasowych.

O pozycji firmy świadczył fakt, że w 2012 r. wyeksportowała ona 13,5 mln ton nawozów potasowych wyprodukowanych przez Uralkali oraz Belaruskali. Z tytułu sprzedaży wygenerowała obroty rzędu 5,6 mld dolarów. Rok wcześniej sprzedała 12,9 mln ton nawozów potasowych za sumę 5,3 mld dolarów.

Jeszcze lepsze dla niej wyniki miały nadejść w 2013 r. Tylko w pierwszym kwartale trwającego roku wielkość sprzedaży koncernu wyniosła 1,5 mln ton, co było rezultatem o 21% wyższym niż w analogicznym okresie 2012 r. Pozwoliło to uzyskać sprzedaż o 1 mln dolarów wyższą niż przed rokiem. Dlaczego więc doszło do rozwodu między tworzącymi BPC udziałowcami?

Decyzję o wyjściu z tego związku Rosjanie tłumaczyli m.in. niemożnością osiągnięcia porozumienia. Zarzucali partnerom, że ci nie dostrzegają rosnącej konkurencji na światowym rynku soli potasowych, co prowadzić miało do spadku jego cen. Chcąc zachować własne udziały w rynku, zdecydowali się zatem na samodzielną sprzedaż produktów, dając przy tym do zrozumienia, że obecna formuła wyczerpała się po tym, gdy w 2012 r. Uralkali wyeksportował jedynie 20% soli potasu poprzez sieci BPC.

To, iż zmienił się układ między dwoma akcjonariuszami widać też w wielkości osiąganych przez nie przychodów. Jeszcze w 2011 r. w ramach BPC Belaruskali był mocniejszy, gdyż osiągnął przychody rzędu 3,2 mld dol., podczas gdy Uralkali 2,1 mld dol. W 2012 r. role się już odmieniły. Wielkość przychodów za ubiegły rok to 2,9 mld dol. w przypadku Uralkali i 2,7 mld dol. w przypadku Belaruskali.

Czynnikiem bezpośrednio przesądzającym o kroku podjętym przez rosyjską firmę miało być naruszenie w grudniu 2012 r. zasad współpracy. Wtedy to prezydent Białorusi podpisał dekret o odebraniu BPC wyłącznego prawa do eksportu białoruskiej soli potasowej. Rosjanie w odwecie zwiększyli wydobycie potasu, co z kolei wywołało spadek jego światowych notowań o 25%.

Dla lepszego efektu i podkreślenia swej odrębności Uralkali w dniu wycofania się z BPC zawarł jeszcze samodzielny kontrakt z Chinami na dostawę 500 tys. ton soli potasowych, mimo iż jeszcze kilka miesięcy wcześniej umowa ta miała być podpisana w ramach Belarusian Potash Company. Od dłuższego czasu na własną rękę grali jednak też Białorusini. Już z początkiem 2013 r. uruchomili, wprawdzie na niewielką skalę, samodzielne dostawy. 5 sierpnia 2013 r., czyli już po rozstaniu, Belaruskali podpisał umowę o współpracy z katarską firmą Muntajat. Dotyczy ona współdziałania w sferze eksportu i dystrybucji.

Reakcje na rozpad rynkowego lidera były jednoznaczne. Informacja o zerwaniu umowy spowodowała spadek cen soli potasowych na rynkach światowych, a także cen akcji Uralkali i Belaruskali. Spadki akcji zanotowali też inni producenci soli potasowych. Walory największego kanadyjskiego producenta Potash Corp. Dzień po ogłoszeniu rozpadu BPC zmalały do 28 dol., podczas gdy jeszcze na początku lipca płacono za nie ok. 40 dol. Niemiecki producent K + S od marca stracił ponad 50% wartości akcji, z czego blisko połowa strat przypadła na końcówkę lipca.

 

 

 

Po upływie kilku miesięcy można już ocenić pierwsze skutki rozpadu BPC. Są one lepsze dla Uralkali, a zdecydowanie gorsze dla Belaruskali. Rosjanie w trzecim kwartale 2013 r. wyprodukowali 2,7 mln ton chlorku potasu, czyli 5% więcej niż w 2012 r., choć ich produkcja za pierwsze dziewięć miesięcy 2013 r. jest minimalnie niższa niż w okresie styczeń – wrzesień ubiegłego roku (7,2 mln ton względem 7,4 mln ton). Firma funkcjonuje na pełnych obrotach pod względem wydajności produkcyjnej.

Jej sprzedaż w sierpniu i wrześniu osiągała poziom 1 mln ton. Z kolei białoruska spółka zmuszona była ograniczyć produkcję i wstrzymać prace w dwóch z czterech lokalizacji. Pojawiły się też kłopoty ze sprzedażą. Konflikt pomiędzy udziałowcami BPC doprowadził do kryzysu politycznego pomiędzy Białorusią i Rosją. Nie może to dziwić, bo Belaruskali jest jednym z głównych białoruskich eksporterów i drugim pod względem wielkości podatnikiem w tym kraju, po spółce przesyłu gazu Biełtransgaz. W 2012 r. dochód ze sprzedaży soli potasowych wyniósł 2,7 mld dol. (3,2 mld dol. w 2011 r.). Sole potasowe zajmowały też w ubiegłym roku wśród białoruskich towarów eksportowych trzecie miejsce po produktach naftowych i rozpuszczalnikach.Zerwanie współpracy przez Rosjan będzie miało zatem dla Białorusi konkretny wymiar finansowy i może doprowadzić do strat w jej budżecie. Mówi się o 1 mld dol. rocznie. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że już w ubiegłym roku Kreml nalegał na prywatyzację Belaruskali. Władze w Mińsku szacują wartość swojej flagowej spółki na 30 mld dolarów. Zainteresowanie kupnem Belaruskali wyrażał m.in. rosyjski miliarder Sulejman Kerimov, który jest także głównym udziałowcem w Uralkali.

26 sierpnia 2013 r. w stolicy Białorusi aresztowany został Władisław Baumgertner, dyrektor generalny Uralkali i jednocześnie szef rady nadzorczej BPC. Władze białoruskie oskarżyły go o nadużycie służbowe, które miały narazić kraj na stratę ok. 100 mln dolarów. Przez blisko miesiąc przebywał w celi, a następnie umieszczono go w areszcie domowym. Białoruski Komitet Śledczy wszczął również sprawę karną przeciwko Kerimovowi, który jest jednocześnie członkiem rosyjskiej Rady Federacji. Śledczy sugerują, iż świadomie wykorzystał on wywołany zerwaniem współpracy spadek cen akcji Uralkali, aby zwiększyć swój udział w tej spółce. Wpierw, domagając się zwolnienia Baumgertnera, Moskwa straszyła Białoruś sankcjami, w tym m.in. zmniejszeniem dostaw ropy do tamtejszych rafinerii. Potem jej presja na zwolnienie biznesmena zmalała, a teraz sama stawia zarzuty dyrektorowi generalnemu Uralkali, oskarżając go o nadużycie władzy i chcąc jego ekstradycji.

Analizując ceny soli potasowych na rynku światowym w perspektywie długoterminowej, widać, że do 2003 r. pozostawały one stabilne. W 2004 r. w wyniku ożywienia gospodarczego nastąpił skokowy wzrost cen wszystkich gatunków soli, który był kontynuowany do 2006 r. W latach 2007- 2008 ceny znów mocno wzrosły i osiągnęły niespotykany już do tej pory poziom blisko 1000 dol./t. Na tak wysokim poziomie utrzymywały się aż do drugiej połowy 2009 r. W wyniku kryzysu finansowego i spadku popytu na nie uległy obniżce pod koniec 2009 r. nawet o połowę. I do dzisiaj już producenci soli potasowych nie powrócili do pułapów z 2008 r., chociaż w 2011 i 2012 r. ceny zbliżyły się do 500 dol. za tonę.

Rozpad BPC był w trzecim kwartale 2013 r. impulsem do kolejnej istotnej redukcji cen. We wrześniowej prezentacji dla akcjonariuszy zarząd Uralkali poinformował o 17% spadku średnich cen eksportowych KCl z 380 dol./t w pierwszej połowie 2012 r. do 316 dol./t w pierwszej połowie 2013 r. oraz spadku sprzedaży również o 17% w tym samym okresie.


 

CAŁY ARTYKUŁ ZNAJDĄ PAŃSTWO W NR 6/2013 "CHEMII I BIZNESU". ZAPRASZAMY.


Wyświetlono: 4001

Przeczytaj również

Skomentuj

Kalendarium

więcej