Wiadomości - Tworzywa sztuczne ze świata

Przemysł tworzyw sztucznych musi się zmienić

15.11.2019
Autor: Roberto Chiarotti
Przemysł tworzyw sztucznych musi się zmienić

Przemysł tworzyw sztucznych się zmienia i musi to robić – pisze w tekście przysłanym do naszej redakcji Roberto Chiarotti z agencji BCM Public Relations, współpracującej z platformą internetową ICIS.

Istnieje ogólna zgoda wśród przedstawicieli branży tworzyw sztucznych, że aktualnie się ona zmienia i od tej drogi nie ma już odwrotu. Podczas gdy tworzywa sztuczne w swoich niezliczonych formach są od dawna zakorzenione w każdym aspekcie naszego życia, o tyle termin plastikofobii, oddającej postawę coraz większej części społeczeństw względem tworzyw, wszedł do naszego języka nagle. Jednocześnie europejskie organy regulacyjne mocno krytykują branżę, która stanęła przed wieloma złożonymi wyzwaniami. Tworzywa sztuczne nie powinny być jednak demonizowane, ale raczej traktowane jako podstawa współczesnego życia, która zresztą jak najbardziej są. Problem, z jakim zmaga się społeczeństwo nie dotyczy bowiem tworzyw jako takich, a raczej ich recyklingu i niewłaściwego wykorzystania odpadów tworzyw.

Przemysł tworzyw sztucznych stał się w ostatnich latach bardziej świadomy swojej roli w świecie. Doskonale rozumie, że musi osiągnąć rozmaite cele unijnych dyrektyw, jak również zbadać, opracować i uruchomić nowe procesy wytwórcze, zapewnić edukację konsumentów i spełnić ich oczekiwania w zakresie oferowania wyrobów o najmniejszym możliwym wpływie na środowisko. Wszystko to oznacza realizowanie wymogów zrównoważonego rozwoju i konieczność oddalania negatywnego wizerunku.

Podczas niedawnego wydarzenia zorganizowanego przez ICIS w Berlinie pod nazwą Circularity for Polymers Paul Hodges, prezes International E-Chem, powiedział, że przed branżą tworzyw sztucznych jest bardzo dużo pracy do wykonania. Zgodził się on, że w omawianym sektorze odbywa się obecnie zmiana paradygmatu. Firmy zaczęły rozumieć, że odpady z tworzyw sztucznych to duży problem, który samoistnie nie zniknie. Jednorazowe wyroby z tworzyw będą więc stopniowo wycofywane, a modele biznesowe muszą stopniowo ulegać zmianie.

Hodges dodał, że istotnym elementem trwającej zmiany jest fakt, że ludzie nie wiedzą, jak poddawać recyklingowi tworzywa, ale rozumieją, że trzeba tak robić. W tej chwili w wielu przypadkach nie ma jeszcze dostępnej technologii, brak jest również właściwiej zbiórki. Trzeba jednak odejść od wyrzucania śmieci na wysypiska, a zamiast tego skupić się na rozwoju centrów zasobów opartych na rozproszonej sieci lokalnych zakładów recyklingu chemicznego. Takie przejście do mniejszych, lokalnych zakładów recyklingu chemicznego, które są bardziej wydajne i skuteczne w oddzielaniu różnych rodzajów tworzyw sztucznych, aby lepiej spełnić postulaty o gospodarce o obiegu zamkniętym, z pewnością jest do wykonania, ale odpowiedni przemysł, który się będzie w tym specjalizował dopiero powstaje.

Podczas tej samej konferencji Circularity for Polymers, Richard Daley, dyrektor zarządzający ReNew ELP, czyli lidera w dziedzinie recyklingu chemicznego przyznał, że ReNew ELP znajduje się w końcowej fazie rozwoju pierwszej z czterech linii służących do chemicznego recyklingu, przy czym każda linia przetwarzać będzie 20 tys. ton odpadu rocznie. Ich technologia Cat-HTR wykorzystuje to, co Daley opisuje jako „wyjątkowy hydrotermalny proces, używający wodę nadkrytyczną do rozbicia tworzyw sztucznych na cenne chemikalia i oleje wielokrotnego użytku”.

Co ciekawe, docelowym surowcem do przetwarzania w ramach tego procesu ma być resztkowe tworzywo sztuczne po mechanicznym recyklingu, takie jak elastyczne, wielowarstwowe folie.

Komentując te zapowiedzi Deley’a starszy redaktor ICIS, Mark Victory powiedział, że „teoretycznie odzysk chemiczny jest lepszy, ale są problemy z jego kosztami i wydajnością. Teoretycznie jest on dobry, ale nadal istnieją te same wyzwania związane ze zbiórką odpadów i upłynie od pięciu do dziesięciu lat zanim zobaczymy odzysk chemiczny na dużą skalę”.

Victory wskazuje na przeszkodę, czyli fakt, że zbiórka nie jest wystarczająco duża. Mówi, że lokalne władze, na których spoczywa większość odpowiedzialności za zbieranie odpadów z gospodarstw domowych, są w wielu państwach w Europie mocno niedofinansowane od czasu globalnego spowolnienia gospodarczego dekadę temu, a inwestycje w infrastrukturę nie nadążają za rosnącą złożonością opakowań. Ten problem dodatkowo pogarsza decyzja Chin o zaprzestaniu przyjmowania odpadów z tworzyw sztucznych z reszty świata.

- Inwestycje w zbieranie odpadów nie dotrzymują kroku rosnącej złożoności opakowań, a ponieważ Chiny przestały przyjmować odpady, to w naszym europejskim systemie recyklingu jest coraz więcej zanieczyszczeń. Rosną wskaźniki marnotrawstwa, gdyż Chiny przyjmowały dawniej odpady niskiej jakości, które mogłyby wykorzystać w branżach takich jak przemysł tekstylny. Skala zapotrzebowania i wielkość niedostatecznej podaży oznacza również, że materiał musi być produkowany z maksymalną wydajnością i dalej rozciągany, co ma wpływ na poziomy jego zanieczyszczenia. Na przykład w recyklowanym politereftalanie etylenu (PET) zaobserwowaliśmy wzrost wskaźnika marnotrawstwa z 25% w 2009 r. do 30-35% obecnie – mówi Mark Victory.

Hodges dodaje natomiast, że branża tworzyw sztucznych pilnie potrzebuje zespołów projektowych, które będą pracować nad tym, jak produkować bardziej zrównoważony produkt i łatwiej poddawać go recyklingowi. Ostrzegł on również, że przemysł ma jeszcze tylko 18 miesięcy na wypracowanie tego. Jeśli nie da rady, wówczas właściciele marek wypomną mu, że zobowiązali się wobec konsumentów, iż dostarczą im takie bardziej zrównoważone produkty do 2025 r. Istnieje więc sześć lat na wprowadzenie nowych modeli biznesowych, a zdaniem Hodgesa nie wiadomo, jak to zrobić. Uważa on, że właściciele marek, którzy zobowiązali się do 2025 r. dostarczyć swoim klientom inne wyroby, potrzebują pilnego wsparcia ze strony przemysłu tworzyw sztucznych.

Helen McGeough, starsza analityk ds. recyklingu tworzyw sztucznych w ICIS, wyjaśnia z kolei, że opakowania z tworzyw sztucznych są bardziej złożone niż kiedykolwiek wcześniej. Nowoczesne opakowania zmieniły się poza zwykłą funkcjonalność w narzędzie marketingowe. Teraz jednak należy przywrócić je do prostszego poziomu i zachęcać do koncepcji recyklingu na etapie projektowania.

- UE ustanowiła poprzeczkę na wysokim poziomie dzięki dyrektywie w sprawie plastikowych produktów jednorazowego użytku, wymagając wyższych wskaźników zbiórki nawet przy wskaźnikach odzysku w 2018 r. dla butelek PET w Europie na poziomie 63%. Zakresy zbierania PET w poszczególnych krajach europejskich różnią się, odzwierciedlając różnice w systemach, udziale konsumentów i zdolności rządu do priorytetowego traktowania inwestycji w gospodarkę odpadami. Ten brak standaryzacji we wszystkim, od infrastruktury odpadowej po ostateczną specyfikację produktu R-PET, wciąż stanowi wyzwanie dla przemysłu tworzyw, jak i szansę dla Europy, czyli jednego z najbardziej rozwiniętych rynków recyklingu w przemyśle tworzyw sztucznych - dopowiedziała McGeough.

Wyświetlono: 267

Przeczytaj również

Skomentuj

Kalendarium

więcej