Wiadomości - Transport i logistyka - Ze świata

Projekt ograniczenia emisji z non-ETS groźny dla Polski

21.07.2016

Komisja Europejska zaproponowała nowe rozwiązania w temacie ograniczenia emisji gazów cieplarnianych w sektorach nieobjętych unijnym systemem handlu certyfikatami (non-ETS). Chodzi m.in. o gospodarkę odpadami, transport, budownictwo i rolnictwo. Nie są one korzystne dla Polski.

Propozycja KE zakłada, że nasz kraj będzie musiał do 2030 r. ograniczyć emisję gazów cieplarnianych w tzw. sektorach non-ETS o 7% w stosunku do 2005 r. W aktualnej perspektywie do 2020 r. możemy podnieść emisję w non-ETS o 14%. Strona Polska w trakcie negocjacji zabiegała o to, by cel redukcji wynosił dla nas zero.

Sprawa dlatego jest niekorzystna, bo mając gospodarkę, która wciąż się rozwija oczywistym jest generowanie większej emisyjności. Bez tego nie da się po prostu budować nowych mieszkań, przewozić większej ilości ładunków, itd. Pewnym rozwiązaniem jest oczywiście stosowanie nowych technologii, np. izolacji pomagających wydajniej ogrzewać nowe mieszkania, ale to i tak nie znosi ciężaru proponowanych zmian. W każdym bowiem przypadku redukcja emisji wiąże się z ogromnymi kosztami. Propozycja, jaką przedstawiła Komisja Europejska, to wynik uzgodnień szczytu klimatyczno-energetycznego z października 2014 r., na którym przywódcy unijni i delegacje poszczególnych państw ustalili cele redukcji emisji gazów cieplarnianych na 2030 r. Zdecydowano wtedy o 30% obniżce emisji gazów cieplarnianych do 2030 r.

 - Kwestia ta ma wielką wagę dla polskiej gospodarki. Jako państwo o jednym z najniższych PKB w Unii Europejskiej powinniśmy mieć zapewnione warunki do dalszego rozwoju. Oczekiwałbym, że finalnie przygotowany przez Komisję Europejską dokument będzie zawierał sprawiedliwe dla wszystkich państw członkowskich cele i zasady ich realizacji, premiując również dotychczasowe wysiłki redukcyjne dokonane w zakresie gazów cieplarnianych. Polski nie stać na podjęcie tak dużego wysiłku redukcyjnego. W związku z tym podejmiemy działania zmierzające do wypracowania celu, który będzie dla nas sprawiedliwy i możliwy do zrealizowania, a także nie będzie nadmiernie obciążał polskiej gospodarki. Kwestią dyskusyjną i otwartą pozostaje nie tylko zaproponowany przez KE procent redukcji, ale również mechanizmy, które mogą służyć osiągnięciu tego celu. Mam tutaj na myśli m.in. bankowanie uprawnień z poprzedniego okresu, wprowadzanie elastyczności czy uruchamianie projektów redukcyjnych, np. z leśnych gospodarstw węglowych tak, aby wygenerowane jednostki mogły służyć realizacji celu – komentuje Paweł Sałek, wiceminister środowiska, pełnomocnik rządu ds. polityki klimatycznej.

Wyświetlono: 2204

Przeczytaj również

Skomentuj

Kalendarium

więcej