Artykuły - Tworzywa sztuczne

Problem odpadów tworzyw sztucznych przekształca strategie producentów tworzyw

12.03.2020
Autor: John Richardson, ICIS
Problem odpadów tworzyw sztucznych przekształca strategie producentów tworzyw

Na producentach tworzyw skupia się coraz większa fala niechęci opinii publicznej. Od zdolności reagowania na tę sytuację zależą dalsze możliwości rozwojowe przemysłu tworzywowego.

Przemysł tworzyw sztucznych przez wiele lat był sektorem ukrytym. Oznacza to, że przez dziesięciolecia nikt się zbytnio nie przejmował faktem istnienia branży tworzyw sztucznych. Była ona umieszczona w łańcuchu produktowym pomiędzy ropą naftową i gazem ziemnym a ogromną różnorodnością finalnych artykułów codziennego użytku. Teraz jednak, z rozmaitych powodów, firmy produkujące polimery przeznaczone następnie do wszelkiego rodzaju działalności wytwórczej, począwszy od butelek PET, poprzez folie, jednorazowe kubki do kawy i torebki zostały bardzo mocno zidentyfikowane przez ustawodawców i opinię publiczną. Stało się to w konsekwencji dostrzeżenia plagi, jaką są zalegające nasze morza i oceany odpady tworzyw sztucznych.

Jest to dla branży polimerowej zupełnie nowa sytuacja, bo od chwili jej powstania właściwie nikt nie zastanawiał się nad wpływem firm tworzywowych na środowisko naturalne. Funkcjonowanie przedsiębiorstw tworzywowych, takich jak choćby ExxonMobil, Chevron Phillips Chemicals, LyondellBasell Industries, Dow Chemical, Borealis, które to wytwarzają szeroką gamę różnych rodzajów granulatów pochodzących z ropy i gazu, kończyła się w momencie, w którym dostarczali oni granulat do przetwórców. Ci z kolei przekształcali go w butelki, folie, rury, detale samochodowe i tysiące innych elementów z tworzyw sztucznych, niezbędnych do życia w XX, a potem XXI wieku. Firmy po prostu zarabiały pieniądze, a jedynym ich zmartwieniem było spoglądanie w górę łańcucha produktowego na koszty ropy naftowej i gazu ziemnego, które to były jedynymi czynnikami determinującymi warunki, w jakich poruszali się ci producenci. Liczyło się jedynie to, w jaki sposób tanio można uzyskać surowce. Nikt nie kwestionował tego, w jaki sposób polimery są wytwarzane z punktu widzenia zrównoważonego rozwoju. Popyt na nie również nie stanowił problemu, ponieważ tworzywa docierały do coraz większej liczby zastosowań. Wzrost konsumpcji był zatem ogromny.

Ten model biznesowy stał się jednak przeszłością, do której nie będzie już powrotu. Producenci polimerów znaleźli się pod ogromną presją publiczną oraz ustawodawczą i muszą znaleźć bardziej efektywne technicznie i ekonomicznie sposoby recyklingu tworzyw. Innymi słowy, coraz powszechniejsze staje się oferowanie surowców powstających nie przy użyciu ropy i gazu, czyli tzw. tworzyw dziewiczych, ale wcześniej już zużytych tworzyw sztucznych, czyli recyklatów.

Recykling dzieli się na dwie kategorie: mechaniczną (materiałową) i chemiczną (surowcową). Recykling mechaniczny obejmuje zbieranie i sortowanie zużytych odpadów tworzyw, kosztowną i trudną logistykę oraz przekształcanie frakcji odpadowych w nowe, gotowe produkty z tworzyw. Z kolei recykling chemiczny polega na rozkładaniu tworzyw sztucznych z powrotem na ich składniki chemiczne. To, co pozostaje, to paliwa transportowe i benzyna ciężka. Benzyna ciężka (nafta) jest z kolei dalej wykorzystywana do produkcji tworzyw. W branży istnieje jednak duży sceptycyzm, co do ekonomicznej i technicznej opłacalności recyklingu chemicznego. Problemem jest osiągnięcie poziomu czystości niezbędnego do produkcji benzyny ciężkiej o odpowiedniej jakości w celu zastąpienia benzyny ciężkiej wytwarzanej w rafineriach ropy naftowej.

Niemniej niektórzy gracze w branży tworzyw sztucznych przewidują znaczące przełomy w recyklingu chemicznym w ciągu najbliższych pięciu lat i wtedy radykalnej zmianie uległaby także ich działalność. Zamiast budować nowe, pochłaniające wiele miliardów euro konwencjonalne kompleksy produkcyjne dla tworzyw sztucznych, szczególnie w Stanach Zjednoczonych, w których w ostatnich pięciu latach nastąpiła ogromna fala inwestycji bazujących na gazie łupkowym, produkcja mogłaby zostać przeniesiona do jednego z wielu małych zakładów recyklingu chemicznego. Ich gęsta sieć oplotłaby np. Europę, w której nowe jednostki do produkcji tworzyw sztucznych, zwłaszcza tych masowych, są w ostatnich latach rzadkością. Tego typu zakłady zabierałyby odpady tworzyw sztucznych ze składowisk po bardzo konkurencyjnych kosztach. Operatorzy składowisk chętnie płacą bowiem firmom polimerowym za usuwanie tworzywowych odpadów, aby zaoszczędzić na opłatach za ich składowanie. Oczywiście otwartym pozostaje pytanie, czy te setki stosunkowo małych zakładów recyklingu chemicznego wytwarzałyby wystarczającą ilość surowca w postaci nafty, aby zaspokoić światowy popyt na tworzywa?

Wyświetlono: 1312

Przeczytaj również

Skomentuj

Kalendarium

więcej