Wiadomości - Przemysł chemiczny ze świata

Prezes INEOS do szefa Komisji Europejskiej: przemysł chemiczny w Europie zginie

04.03.2019
Autor: Dominik Wójcicki
Prezes INEOS do szefa Komisji Europejskiej: przemysł chemiczny w Europie zginie

Niezwykle ciekawy list napisał Jim Ratcliffe, założyciel i prezes koncernu INEOS do Jean’a Claude’a Junckera, szefa Komisji Europejskiej. Ocenił w nim europejską politykę odnoszącą się do branży chemicznej.

INEOS ogłosił niedawno budowę w Antwerpii nowego kompleksu petrochemicznego, w którym produkowany będzie m.in. etylen. To wydarzenie w europejskiej chemii wyjątkowe, bo w XXI wieku nikt na naszym kontynencie krakerów etylenowych, z uwagi na koszty produkcji, nie stawiał. Powstają one za to w innych częściach świata i są jednym z symboli tego, że europejska dominacja w przemyśle chemicznym – oczywista jeszcze dwie dekady temu – dobiegła bezpowrotnie końca. Ratcliffe oskarża o ten stan rzeczy m.in. Unię Europejską i jej prawodawstwo.

„Czy ty jesteś całkiem szalony?” - to reakcja jednego z dobrze znanych prezesów europejskiej firmy chemicznej na wieść o tym, że w styczniu tego roku INEOS publicznie ogłosił swoją ogromną inwestycję w sektorze petrochemicznym, w ramach której w Antwerpii wydana zostanie kwota 3 mld euro i powstanie pierwszy w tym pokoleniu kompleks petrochemiczny w Europie. Nikt, ale to nikt w moim biznesie nie inwestuje poważnie w Europie i to trwa już od pokolenia. Każdy jednak w biznesie chemicznym inwestuje w USA, na Bliskim Wschodzie czy w Chinach, a nawet we wszystkich tych trzech regionach. Stany Zjednoczone znajdują się w środku programu inwestycyjnego o wartości 200 mld dolarów, który to obejmuje budowę 333 nowych zakładów. Chiny od wielu lat wydają taką kwotę jaką wydamy my, w ciągu jednego tylko roku, budując własne chemiczne bloki – czytamy w liście Jima Ratcliffe’a do szefa KE.

Jeden z najbogatszych Brytyjczyków podkreśla, że Europa nie tak dawno temu była światowym liderem w dziedzinie produkcji chemikaliów, ale w ostatniej dekadzie jej udział w rynku globalnym spadł z 30% do 15%. Jest to jednocześnie kontynent, w którym w branży zatrudnionych jest ponad milion osób na stanowiskach wymagających wysokich kompetencji i pięciokrotnie więcej w sektorach powiązanych z chemią. Na całym świecie zaś przemysł chemiczny jest ogromnym segmentem biznesowym z przychodami sięgającymi 4 bln dolarów, znacznie większym niż np. sektor motoryzacyjny. Niestety, jak zauważa prezes INEOS, Europa nie jest już konkurencyjna. Posiada najdroższe na świecie prawo energetyczne i prawo pracy, które nie zachęca pracodawców do powiększania zatrudnienia.

„Najgorsze są jednak podatki ekologiczne, które w najlepszym razie można określić jako głupie, ponieważ przynoszą one efekt odwrotny do zamierzonego. Europa, która będzie sama z podatkami ekologicznymi, uniemożliwi odrodzenie się przemysłu, ponieważ odstrasza nimi od inwestycji, kierując je w otwarte ramiona Ameryki i Chin. Pcha produkcję chemiczną również do innych części świata, które w mniejszym stopniu dbają o środowisko naturalne. Stany Zjednoczone są w trakcie procesu odnowy swego przemysłu. Wdrażają ogromne programy budowlane odnoszące się do przemysłu chemicznego, instalują najlepsze na świecie technologie chemiczne, które mają jedynie ułamek emisji, które widzieliśmy pokolenie temu. Stare jednostki są wyłączane. Stany Zjednoczone nie mają jednak podatków ekologicznych, ale nalegają na przestrzeganie najwyższych standardów ochrony środowiska, zanim wydadzą pozwolenie na budowę nowych obiektów” – pisze Ratcliffe.

Przekonuje on, iż Europa pozostaje przemysłem zbudowanym jedno lub dwa pokolenia temu, w którym obowiązują stare normy środowiskowe, a jednocześnie odstraszyła od inwestycji obecne pokolenie, w którym dominują wysokie podatki ekologiczne. Ameryka z zadowoleniem przyjmuje natomiast nowe inwestycje, ale pod warunkiem, że spełniają one najwyższe możliwe standardy środowiskowe. Dzięki temu powstały nowe miejsca pracy i poprawiono kwestię emisji zanieczyszczeń do środowiska. Europa zrobiła coś przeciwnego na wszystkich frontach.

„Wiem, kto wygląda mądrzej” – konkluduje szef koncernu chemicznego.

„Jestem bardzo zainteresowany ochroną środowiska. Widzę ubój dzikich zwierząt w Afryce, spalanie lasów na całym świecie, zdziesiątkowanie zasobów rybnych i w pełni wierzę, że musimy powstrzymać globalne ocieplenie. Ale Europa, która podąża sama ze swoimi ekologicznymi podatkami, jako główną strategią działania, głęboko się myli. Jeśli chodzi o pytanie zadane mi na początku „Czy jesteśmy szaleni?", to odpowiedź brzmi, że nie jesteśmy. INEOS jest w stanie importować ogromne ilości taniej energii i surowców z USA i nie ponosimy przy tym żadnego ryzyka rynkowego, ponieważ wszystkie produkty, które będziemy produkować będą konsumowane przez nasze własne firmy, te należące do INEOS w Europie. Ale nie oczekuję, że inni pójdą w nasze ślady. Trafią oni do USA i Chin i zostaną tam przyjęci z ciepłym uśmiechem i dobrą strategią. Europa przypomina mi Szarzę Lekkiej Brygady, utrwalona w słynnym wierszy Tennysona: pełną odwagi i dobrych intencji, ale na koniec rozbitą. Dla Europy wynik też będzie oznaczał przegraną” – kończy swój list Jim Ratcliffe, założyciel i prezes koncernu INEOS.

Wyświetlono: 366

Przeczytaj również

Skomentuj

Kalendarium

więcej