Artykuły - Przemysł chemiczny

Najdroższa inwestycja w historii polskiej chemii

09.04.2020
Autor: Dominik Wójcicki
Najdroższa inwestycja w historii polskiej chemii

„Polimery Police” to inwestycja jakiej w polskiej chemii od wielu dekad nie było. W Policach powstaną instalacje petrochemiczne porównywalne z wybudowaniem od zera nowego kompleksu produkcyjnego.

Całkowity szacowany budżet „Polimerów Police” wynosi ponad 1,5 mld euro, co oznacza, że jest to największa inwestycja w historii polskiej branży chemicznej.

„Polimery Police”, a nie Projekt PDH

– Realizacja tej strategicznej inwestycji to ważne wydarzenie zarówno dla Grupy Kapitałowej Grupa Azoty, jak i dla całego polskiego przemysłu chemicznego. Uruchomienie projektu „Polimery Police” będzie oznaczało istotną, strategiczną dywersyfikację naszego biznesu o perspektywiczny i silnie rozwijający się rynek tworzyw sztucznych, zwłaszcza polipropylenu. Przewidujemy, że udział segmentu tworzyw sztucznych wzrośnie w ciągu kilku lat do ponad 30% skonsolidowanych przychodów całej Grupy Kapitałowej Grupa Azoty, wobec blisko 16% w 2018 r. Wzmocnienie zaangażowania w rozwój obszarów niezwiązanych z produkcją nawozową pozwoli nam na dywersyfikację przychodów i ograniczy zjawisko sezonowych wahań popytu. Inwestycja istotnie poprawi także pozycję Polski wśród europejskich producentów tworzyw sztucznych – przekonuje Wojciech Wardacki, prezes Grupy Azoty.

W skład zintegrowanego kompleksu chemicznego „Polimery Police”, który po uruchomieniu da zatrudnienie blisko 400 osobom, będą wchodziły instalacje do produkcji propylenu w procesie odwodornienia propanu (PDH), do produkcji polipropylenu, a także terminal przeładunkowo-magazynowy propanu i etylenu oraz infrastruktura logistyczna i pomocnicza. Wszystko to oznacza istotną zmianę względem koncepcji ogłoszonej przez Grupę Azoty jeszcze w 2014 r. przez zarząd, którego w spółce już dawno nie ma. Pierwotne założenie przewidywało wybudowanie obiektu do produkcji propylenu. I tak byłaby to potężna w polskich warunkach inwestycja, jednak jej rozszerzenie, to nic innego jak postawienie od zera kompletnie nowego kompleksu wytwórczego. Rzecz wielkiej wagi nie tylko w Polsce, ale i w całej europejskiej chemii.

W 2019 r. prezes Grupy Azoty Wojciech Wardacki tak komentował odejście od Projektu PDH, a wejście w projekt „Polimery Police”: – Tamten projekt był projektem wirtualnym. Była licencja na technologię na propan – bardzo nowatorska i bardzo dobra technologicznie, natomiast pozostawała kwestia zaopatrzenia surowcowego pod konkretne podmioty. Surowiec pochodził z kraju, którego nazwy nie chcę wymieniać. Firmy z tego kraju w 100% miały dostarczać zbiorniki propanu. Propylen miał trafiać częściowo do Kędzierzyna-Koźla, ale w większości na rynki większych graczy światowych, którzy trzymają rynek. Gdy zerknie się na spready między propanem a propylenem, to widać, że bez specjalnego wysiłku można byłoby przymusić mniejszego gracza do, mówiąc delikatnie, nerwowych ruchów. Ponadto projekt był nieopłacalny, a model zupełnie oderwany od rzeczywistości. Weryfikowaliśmy kontropinie, żeby jakieś ryzyko nie zostało źle zdefiniowane. Podeszliśmy bardzo konserwatywnie i rozwinęliśmy projekt. Dzisiaj to jest już zupełnie inny projekt, czyli „Polimery Police”, gdzie produktem końcowym ma być od razu polipropylen. Posiadamy technologię, którą kupiliśmy na rynku zamykającym się, gdzie nie można już kupić nowoczesnej technologii na polipropylen, bo wielcy gracze jej nie oferują i zamykają rynek. Tam są marże na tysiące euro, a nie na 50 euro, tak jak to ma miejsce w nawozach czy innych produktach. Zatem realizujemy projekt zupełnie nowy i zupełnie inny. Za jedno chciałbym natomiast podziękować poprzednikom, a mianowicie za pomysł i kierunek. To jest ich zasługa. Kieruję słowa uznania, bo co prawda zmieniliśmy projekt, ale co do istoty i pomysłu jest to kontynuacja, ciągłość firmy i działania – wyjaśniał przed rokiem Wojciech Wardacki.

Wypowiedź tę uzupełnia Andrzej Niewiński, prezes Grupy Azoty Polyolefins, spółki celowej powołanej dla realizacji projektu: – Pierwotnie był to projekt skazany na porażkę biznesową. On był słuszny z punktu widzenia rozwoju branży chemicznej w Europie, a nie naszej spółki, bo bylibyśmy dostawcą półproduktu dla instalacji, które przetwarzałyby go na bardziej zaawansowane formuły – podkreśla prezes Grupy Azoty Polyolefins.

Wyświetlono: 2570

Przeczytaj również

Skomentuj

Kalendarium

więcej