Artykuły - Przemysł chemiczny

Koronawirus zaatakował polską chemię

04.06.2020
Autor: Dominik Wójcicki
Koronawirus zaatakował polską chemię

Przemysł chemiczny został poddany wielkiemu wyzwaniu z uwagi na pandemię koronawirusa. Firmy rozpoczęły walkę o to, by jak najszybciej opanować trudną sytuację biznesową.

Jak będzie wyglądała polska branża chemiczna w ciągu kolejnych miesięcy tego roku w tej chwili jeszcze nie wiadomo. Pandemia koronawirusa wywołała wstrząs nieporównywalny z niczym wcześniejszym w tym wieku – oby nie trwał on zbyt długo. W momencie pisania tego tekstu (koniec kwietnia, tekst publikowany był wpierw w wydaniu papierowym Chemii i Biznes) nikt nie był w stanie przewidzieć, jakich konsekwencji możemy się spodziewać i kiedy wróci „normalność”.

Niewiele wiadomo

Prawda jest taka, że aktualnie wszelkie przewidywanie przyszłości jest jedynie wróżbiarstwem i nie opiera się na jakichkolwiek twardych danych. Zakłada się naturalnie różne gospodarcze scenariusze dla Polski od wyraźnego pogorszenia koniunktury po recesję. Ośrodki analityczne wskazują, że PKB naszego kraju może utrzymać dodatnią dynamikę na poziomie 1%, ale może też zanotować wzrost ujemny. Zbliżonej tendencji należy się spodziewać w przemyśle chemicznym, który rozwija się zazwyczaj podobnie, jak cała gospodarka. Na pewno jednak liczyć się trzeba z tym, że w bieżącym roku produkcja chemiczna będzie charakteryzować się spadkami. Z drugiej jednak strony, biorąc pod uwagę, że działania w kierunku wygaszenia pandemii wymagają ciągłości lub zwiększenia produkcji niektórych chemikaliów, to wydaje się, że nie wszystkie działy przemysłu chemicznego muszą być dotknięte znaczącymi spadkami i w takim samym stopniu ucierpieć.

Rozmawiamy z Pawłem Janem Majewskim, prezesem zarządu Grupy Lotos: – Pandemia koronawirusa z pewnością wpłynie na światową gospodarkę. Trudno jednak w tej chwili próbować przewidywać, jakie dokładnie przyniesie skutki, bo to w dużej mierze zależeć będzie od tego, jak długo ten stan będzie się utrzymywać w poszczególnych krajach. Sytuacja jest dynamiczna i w tej chwili trudno jest przewidywać, jak rynek poradzi sobie ze skutkami pandemii. Obecnie skupiamy się na zapewnieniu bezpieczeństwa naszych pracowników i klientów, zachowaniu ciągłości produkcji i wsparciu w walce z pandemią. Chciałbym podziękować wszystkim pracownikom Grupy Lotos, którzy wykazują się wielką odpowiedzialnością i dyscypliną – komentuje.

Pierwsze oceny obecnej sytuacji autorstwa poszczególnych podmiotów tworzących przemysł chemiczny różnią się od siebie poziomem obaw.

– W obliczu niespodziewanej jeszcze kilka miesięcy temu epidemii koronawirusa przemysł chemiczny, podobnie jak inne gałęzie gospodarki zarówno krajowej, jak i globalnej, stanęły przed nie lada wyzwaniem. To właśnie przemysł chemiczny ma ogromny wkład w produkcję środków tak bardzo dzisiaj potrzebnych, jak chociażby chemikaliów niezbędnych do produkcji środków biobójczych, odkażających oraz szeregu komponentów kluczowych dla medycyny. Tak samo istotny jest wkład rafinerii i petrochemii, m.in. w celach transportowych, ale również działaniach produkcyjnych. Przez zaistniałą sytuację łańcuchy dostaw w przemyśle chemicznym także zostały zaburzone. Dotyka to nie tylko produkcji komponentów potrzebnych np. do wytwarzania środków dezynfekujących, lecz także chociażby sektora opakowań, których zaczyna brakować. Pozostawienie takiej sytuacji bez odpowiedzi niesie za sobą olbrzymie konsekwencje dla wielu zakładów produkcyjnych i dotyczy to zarówno małych firm, jak i potężnych organizacji. Zawieszenie produkcji w wielu miejscach wiąże się z negatywnymi skutkami dla społeczeństwa i środowiska, ponieważ każde z takich działań opiera się na skomplikowanych procesach technologicznych. W przypadku branży chemicznej trzeba ponownie patrzeć na taką sytuację wielopłaszczyznowo, ponieważ scenariusze ewentualnych konsekwencji nie będą się ograniczały jedynie do awarii w fabryce, bo dotyczyć mogą zatrzymania produkcji także w innych zakładach, które korzystają z komponentów produkowanych przez tę pierwszą, a w najczarniejszej z możliwości – nawet do ograniczenia wyjazdów karetek, gdyby np. zabrakło paliwa – alarmuje Polska Izba Przemysłu Chemicznego.

Jej głos można uznać za najbardziej pesymistyczny w środowisku chemicznym. Same przedsiębiorstwa starają się natomiast podchodzić do sytuacji na tyle spokojnie, na ile to w obecnym czasie w ogóle możliwe.

– Praca koncernu jest optymalna. Rafineria pracuje stabilnie, z zachowaniem ciągłości produkcji. Przerób ropy utrzymuje się na stałym, dotychczasowym poziomie. Wszystkie nasze stacje paliw są dostępne dla klientów. Jako koncern w tym trudnym okresie konsekwentnie realizujemy też nasze plany inwestycyjne. W rafinerii Lotosu zakończył się bankowy ruch testowy instalacji Projektu EFRA. Dzięki tej inwestycji na rynek trafi dodatkowo rocznie blisko milion ton wysokiej jakości paliw. Jeśli chodzi o zapasy i dostawy, to Grupa Lotos jest bezpieczna. Wywiązujemy się z kontraktów, zachowujemy ciągłość dostaw paliw na stacje, nie są one w tej chwili zagrożone – dopowiada przywoływany już wcześniej Paweł Majewski, prezes Grupy Lotos.

Wyświetlono: 2130

Przeczytaj również

Skomentuj

Kalendarium

więcej