Artykuły - Przemysł chemiczny

Co dalej z polską chemią?

03.08.2016
Autor: Dominik Wójcicki
Co dalej z polską chemią?

Jaki ma być w przyszłości polski przemysł chemiczny odpowiadali  przedstawiciele rządu, największych firm, organizacji branżowych oraz instytucji wspierających sektor podczas Kongresu „Polska Chemia”.

Głosy zadowolonych

Polska Izba Przemysłu Chemicznego już po raz trzeci zorganizowała spotkanie, które ściągnęło do Krakowa (15-16 czerwca br.) nie tylko najważniejsze osoby krajowego przemysłu chemicznego, ale także liczne grono zagranicznych ekspertów branżowych. Dwudniowe obrady upłynęły na szukaniu argumentów dowodzących istnienia dwóch przeciwnych tez: z jednej strony dowodzono, że przed branżą rysują się perspektywy rozwoju, a z drugiej strony twierdzono, że przyszłość będzie bardzo trudna i niekoniecznie jesteśmy do niej dobrze przygotowani. Rozpoczęło się od przedstawiania pozytywów.

– Przemysł chemiczny to dla Polski strategiczna branża, która powinna być perłą rodzimej gospodarki i jej wyróżnikiem na arenie międzynarodowej. Niestety w ostatnich latach nie wszystkie informacje odnoszące się do tego sektora były optymistyczne. Ministerstwo Skarbu Państwa dołoży jednak wszelkich starań, by Grupa Azoty na zawsze pozostała spółką skarbu państwa. Poprzez wejście w życie rozporządzenia w sprawie wykazu firm podlegających ochronie w ramach ustawy o kontroli niektórych inwestycji obejmiemy tę spółkę szczególną ochroną przed wrogim przejęciem – przekonywał Paweł Gruza, wiceminister skarbu państwa.

Zapewnił przy tym, że resort dostrzega wkład branży w krajową gospodarkę. Potwierdza to zresztą fakt, iż wzrost wartości przemysłu chemicznego przewyższa wzrost wartości naszego PKB. Głównym zadaniem dla ministerstwa staje się zatem dalsze uwalnianie potencjału posiadanego przez sektor chemiczny.

– Chcemy, by kapitał wypracowywany przez spółki chemiczne pozostawał w Polsce, bo to buduje podstawy gospodarki narodowej. Na pewno potrzebna jest współpraca poszczególnych przedsiębiorstw i do tego dążymy, czego pierwszym przykładem podpisana umowa na dostawy gazu między PGNiG a Grupą Azoty. Taka współpraca i sprawne zarządzanie strategicznymi z punktu widzenia państwa przedsiębiorstwami będą tworzyć fundamenty Polski zamożnej. Zresztą to się już dzieje, czego dowodem niedawna inwestycja PKN Orlen w Czechach, gdzie jego spółka zależna Unipetrol zainaugurowała budowę instalacji polietylenu. To największa inwestycja w historii czeskiej branży chemicznej i potwierdzenie pozycji PKN Orlen, jako regionalnego lidera w petrochemii. Dla Czech ta inwestycja to wielka sprawa, co podkreślał Bohuslav Sobotka, premier tamtejszego rządu – mówił Paweł Gruza, wiceminister skarbu państwa.

Obraz bardzo dobrej kondycji, w jakiej aktualnie znajdować ma się polska branża chemiczna, malował także Tomasz Zieliński, prezes Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego.

– Mamy się czym chwalić i to pomimo licznych zawirowań na rynkach zagranicznych. W Polsce na szczęście nasza branża jest odporna na pojawiające się wokół problemy i stymuluje rozwój gospodarczy kraju. W tej chwili jej udział w całym polskim przemyśle sięga 12%, a czasami dochodzi nawet do 14%. Sektor daje pracę 11 tys. osób i ta liczba stale rośnie, zwłaszcza w małych i średnich przedsiębiorstwach, których odsetek w ogólnej liczbie przedsiębiorstw chemicznych sięga 80%. Ubiegłoroczny wzrost o ponad 5% w zakresie wartości produkcji sprzedanej branży chemicznej jest wręcz spektakularny. W porównaniu z międzynarodową konkurencją jest to wielki progres.

Świetnie w kontekście przyszłości wróży także wzrost nakładów inwestycyjnych. W 2015 r. był to wzrost o 900 mln zł względem roku wcześniejszego i łącznie nakłady wyniosły 7,5 mld zł. Tymczasem jeszcze w 2013 r. nakłady na inwestycje sięgały 4,5 mld zł. Zatem w ciągu trzech lat nastąpiło podniesienie wydatków o 3 mld zł. Te wydawane pieniądze będą w przyszłości procentować.

Niestety wciąż zmagamy się z dużym deficytem w handlu zagranicznym, którego niestety nie da się przezwyciężyć w najbliższych latach. I tak jednak w porównaniu z 2014 r. wynik jest lepszy. Przez rok nasz deficyt spadł o 1 mld zł. Zastanawialiśmy się, co było tego przyczyną. Wpierw wydawało się, że zdecydował o tym kurs walut, ale szczegółowa analiza pokazała, że wolumenowo sprzedaliśmy więcej produktów. To zaś musi cieszyć, bo właśnie wielkość produkcji i sprzedaży to kluczowy parametr – oceniał Tomasz Zieliński, prezes PIPC.

 

W ten optymistyczny ton wpisywał się także Mirosław Gutowski, reprezentujący Grupę PERN. Poinformował, że niebawem spółka przedstawi nową strategię rozwoju, której to fundamentem nie będzie już tylko eksploatacja sieci rurociągów transportujących rosyjską ropę naftową do największych producentów paliw w Polsce oraz rurociągów produktowych wykorzystywanych do transportu paliw płynnych. PERN chce poszerzyć portfolio swoich usług także o branżę chemiczną.

– Widzimy jej rozwój w Polsce i chcemy go wspierać poprzez zaopatrywanie naszych firm w surowce chemiczne, a potem eksport tych surowców. Nowe wolumeny chemikaliów, które będą dostępne w naszym kraju będą potrzebować nowej logistyki i wchodząc w rozwijający się segment chemiczny, widzimy szansę także dla własnego rozwoju – tłumaczył Mirosław Gutowski z PERN.

Głosy zmartwionych

Przywoływany już prezes PIPC, oprócz zaprezentowania tego, co w branży dobre, przedstawił także pięć najważniejszych jego zdaniem zagrożeń, z którymi w najbliższych latach polska chemia będzie się zmagać. Wskazał na problem utrzymania konkurencyjności całego sektora chemicznego w Europie w konfrontacji z resztą świata, rosnące koszty związane z regulacjami wprowadzanymi przez UE i krajową legislację, reformę systemu EU ETS, wciąż niekorzystną sytuację na rynku surowców podstawowych oraz przygotowywane porozumienia o wolnym handlu między UE a USA oraz UE a Japonią.

Te wątki związane z zagrożeniami rozwijali kolejni goście kongresu.

– Jeśli mamy na myśli najbliższe 10-15 lat i w tym horyzoncie czasowym mówimy o konkurencyjności naszego przemysłu w Polsce, to zasadniczą rolę odgrywać będą ceny surowców, czyli ropy naftowej i gazu ziemnego oraz zabezpieczenie ich dostaw. 70% kosztów produktu przypada właśnie na surowce i energię, więc jeśli ich ceny będą niskie, to na pewno pozostaniemy konkurencyjni – oceniał Piotr Chełmiński, wiceprezes PKN Orlen. – W ostatnim roku marże petrochemiczne były znakomite, ale to się może szybko nie powtórzyć. Można nawet powiedzieć, że dobrze już było. Teraz przygotowujemy się na rozmaite perturbacje rynkowe i wpływ licznych czynników makroekonomicznych, tak by rozsądnie wydawać pieniądze na inwestycje. Tendencje w Europie są takie, że krakery etylenowe o pojemności mniejszej niż 400 tys. ton, a w dodatku niezintegrowane będą narażone na zamknięcie. My na szczęście jesteśmy więksi i w pełni zintegrowani z rafinerią. Zresztą przejmując w minionym roku od włoskiego ENI pozostałą część udziałów w Ceska Rafinerska, wykonaliśmy duży krok, by stopień naszego zintegrowania był jak największy. Analizując z kolei jeszcze dłuższy horyzont czasowy, czyli 25-30 lat do przodu, to spodziewamy się wzrostu znaczenia tworzyw sztucznych, m.in. w samochodach. W ogóle produkcja tworzyw wzrosnąć ma czterokrotnie, więc w tym obszarze mieści się kierunek przyszłych działań – stwierdził wiceprezes PKN Orlen.

Z kolei Witold Szczypiński, wiceprezes Grupy Azoty podjął temat barier tworzonych przez prawodawstwo.

– Szanse przemysłu chemicznego są ograniczone legislacją unijną i jedyne co możemy robić, to dostosowywać się do trudnych warunków. Wiadomo, że UE wybrała politykę, która nie pozwala na wzrost skali produkcji chemicznej, zatem istotne są działania wewnętrze.

W Grupie Azoty jest to zmiana profilu produkcji i przejście od wyrobów wytwarzanych w dużej skali do wyrobów wysoko przetworzonych. Odchodzimy także w dziedzinie sprzedaży od traderów w kierunku rynku B2B i docierania do konkretnych odbiorców. To jedyna szansa na to, iż znajdziemy miejsce w ramach ograniczeń dyktowanych przez Brukselę. Niewiele więcej możemy już zrobić w obszarze zmniejszenia kosztów wytwórczych, docierania do klientów.

Podstawą musi być zatem przekształcanie portfela produktowego w dłuższym okresie. To, co także powinno być robione i to apel do rządu, to podejmowanie starań na forum unijnym, by odłożyć wejście w życie rozmaitych aktów prawnych, co dałoby nam więcej czasu na przygotowanie się do wprowadzanych zmian – przekonywał Witold Szczypiński.


CAŁY ARTYKUŁ ZNAJDĄ PAŃSTWO W NR 4/2016 "CHEMII I BIZNESU". ZAPRASZAMY


 

Wyświetlono: 2421

Przeczytaj również

Skomentuj

Kalendarium

więcej