Wiadomości - Przemysł detergentowy z kraju

Chemia gospodarcza: jak zmieniała się branża czystości w Polsce?

20.11.2018
Chemia gospodarcza: jak zmieniała się branża czystości w Polsce?

Spółka Ecolab podsumowuje 25 lat obecności w Polsce. Z tej okazji przedstawiła własną ocenę zmian, którym podlegał w ostatnim ćwierćwieczu segment czystości, czyli jedna ze składowych szeroko pojętego przemysłu chemii gospodarczej.

Jak opowiadają przedstawiciele firmy Ecolab, gdy w 1993 r. wchodziła ona do Polski, to w branży utrzymania czystości królowało wiadro i ścierka. Mało kto zwracał uwagę na stosowanie podstawowych środków ochronnych, jak choćby rękawice. Dziś zaś standardem są bezpieczne środki tlenowe i polimerowe, a personel doskonale wie, że przed zdezynfekowaniem podłogi trzeba ją dobrze oczyścić i zabezpieczyć. 

- Na początku lat 90. ubiegłego wieku takie kompleksowe podejście do procesu sprzątania było czymś zupełnie nowym. Czystość była pojęciem subiektywnym, zależnym od nastrojów personelu sprzątającego czy zarządu obiektu. Proces mycia ograniczał się do wiadra, wody i ścierki, ewentualnie szczotki ryżowej. Zamiast profesjonalnych produktów do zabezpieczania podłóg stosowano pasty, które tak naprawdę były łapaczami brudu. Wyglądało to w ten sposób, że powierzchnie myto i płukano tą samą wodą, co dawało efekt odwrotny do zamierzonego. Mało tego, nikt nie zawracał sobie głowy tym, aby przed zdezynfekowaniem podłogi, porządnie ją doczyścić. Stare przyschnięte brudy po prostu zapastowywano na wysoki połysk – wspomina Andrzej Piotrowski, dyrektor Dywizji Institutional w Ecolab Polska.

Jak dodaje, potrzebna była edukacja i zmiana postrzegania całego procesu sprzątania. Barierę stanowiły jednak zarówno mocno zakorzenione przyzwyczajenia do dawnych metod pracy, jak i ograniczenia budżetowe, zwłaszcza firm z sektora państwowego. Na początku zaczęto więc wprowadzać proste zestawy dwuwiaderkowe, z prasą do wyciskania i płaskim mopem oraz podstawowe systemy ochronne. Już sam ten zabieg znacznie poprawił wydajność pracy oraz jej bezpieczeństwo i higienę.

- Zaczęto dostrzegać zalety nowoczesnych rozwiązań, doceniać wygodę ich stosowania. Personelowi pracowało się łatwiej, a co za tym idzie stawał się on bardziej wydajny. Okazało się też, że koszty chemii i urządzeń w całym systemie czyszczenia stanowią zaledwie 2-4%. Natomiast nawet 80% generują koszty ludzkie. Zwiększenie wydajności w tym obszarze było więc kluczem do optymalizacji kosztów. Jako pierwsze zaczęły rozumieć to banki i biurowce, które znały i powoli przejmowały modele pracy z Zachodu. Do nowych technologii zaczęły przekonywać się też hotele – kontynuuje Andrzej Piotrowski z Ecolab Polska.

Zmiana świadomości i podejścia do kompleksowych rozwiązań z zakresu mycia i dezynfekcji wymagała jednak czasu i pracy z ludźmi. Organizowano pokazy oraz szkolenia dla personelu. Celem tych działań było uświadomienie, na czym polega cały proces sprzątania. Uczono się składów i zastosowania produktów, takich jak nowoczesne, przyjazne dla środowiska środki tlenowe. Poznawano nowe techniki czyszczenia i zdobywano wiedzę z zakresu materiałoznawstwa. Należało wyjaśniać, które powierzchnie są hydrofilowe, a które hydrofobowe i jak je czyścić, aby ich nie porysować. Na zasadzie prostych skojarzeń tłumaczono, że kolor czerwony (jak ogień) oznacza środki żrące, zielony (jak trawa) to produkty do czyszczenia podłóg, niebieskim (jak niebo) oznaczone są środki do czyszczenia powierzchni ogólnych i okien, a żółtym (jak słońce) produkty do dezynfekcji.

Podczas pokazów organizowanych dla zarządców obiektów, aby zobrazować efektywność nowoczesnych rozwiązań, czyszczono niewielki wyodrębniony obszar i porównywano go z analogicznym fragmentem podłogi umytej tradycyjnym sposobem. Najpierw nowoczesnymi środkami usuwano zaschnięte wieloletnie brudy. Następnie nowoczesnym środkiem polimerowym, który zamyka pory, zabezpieczano powierzchnię, aby była łatwiejsza do sprzątania i dezynfekcji. Efekty takich pokazów bywały zaskakujące zarówno dla dyrekcji obiektu, jak i ekip sprzątających.

 - Często dochodziło do takich kuriozalnych sytuacji, że zarządca obiektu gotowy był wymienić zabytkową marmurową posadzkę w przekonaniu, że jest zniszczona. Tak naprawdę wystarczyło domyć wielokrotnie przypastowany brud i okazywało się, że pod spodem jest piękny marmur, który po zabezpieczeniu będzie wyglądać jak nowy. Nie mniej zaskoczone bywały same ekipy sprzątające. Zdarzały się sytuacje, że z obawy przed zarzutami, że słabo wywiązują się z obowiązków, pracownicy brali brudne ścierki i celowo wycierali nimi wyczyszczoną przez nas powierzchnię - przekonuje Andrzej Piotrowski.

Jego opowieść jasno wskazuje, że w ciągu ostatnich 25 lat branża czystości bardzo mocno się zmieniła, tak samo jak oczekiwania względem czystości. Usługi czystościowe zostały znormalizowane w międzynarodowym systemie ISO, a produkty muszą mieć pozwolenia do obrotu, atesty, jasno przedstawiony konkretny czas działania na drobnoustroje. Liderzy branży stawiają na bezpieczeństwo i ekologię, a pracę ludziom ułatwiają nowoczesne maszyny czyszczące. Pojawiają się jednak nowe wyzwania. Według szacunków firmy Ecolab, w 2030 r. będziemy potrzebować 40% więcej wody niż będzie dostępne, 25% więcej energii i 35% więcej żywności. Już teraz opracowywane są więc rozwiązania mające na celu minimalizację zużycia tych zasobów. Prowadzone są prace nad udoskonalaniem działań serwisowych, nowatorskimi rozwiązaniami w obszarze maszynowego i niskotemperaturowego mycia naczyń, a także rozwojem produktów tlenowych i środków biobójczych, rozkładających substancje czynne na tlen i wodę.

Ecolab Polska zatrudnia 126 pracowników i z obrotami rzędu 75 mln dolarów jest niekwestionowanym liderem polskiego rynku czystości. W Krakowie swoje siedziby ma jego sześć niezależnych dywizji, wspierających czystość i higienę w obiektach użyteczności publicznej - szpitalach, szkołach, bankach, a także w biurowcach, hotelach, restauracjach, pralniach i przemyśle spożywczym.

Wyświetlono: 2221

Przeczytaj również

Skomentuj

Kalendarium

więcej