Artykuły - Przemysł gumowy

Bez dobrze wykształconych chemików nie będzie silnego przemysłu

24.02.2015
Bez dobrze wykształconych chemików nie będzie silnego przemysłu

Nie będzie silnego przemysłu chemicznego w Polsce, jeśli tworzące go firmy zapomną o najzdolniejszych ludziach mogących za kilka lat zasilić ich własne szeregi. Stąd nie tylko bieżąca działalność produkcyjna i sprzedażowa, ale również zwracanie uwagi na edukację przyszłych kadr musi być jednym z celów stojących przed liderami krajowego sektora chemicznego. Szczęśliwie jednak, ta świadomość zaczyna się już pojawiać.

Akademicy i przemysłowcy tworzą studia
Działające w Polsce firmy chemiczne coraz mocniej zdają sobie sprawę, że wspieranie rozwoju młodych specjalistów to zarówno świadectwo wdrażanej polityki społecznej odpowiedzialności biznesu, jak również próba budowania trwałych podstaw wzrostu rynkowego w oparciu o dobrze wykwalifikowany personel.

Nic więc dziwnego, że największe przedsiębiorstwa od kilku lat próbują angażować się we współpracę z uczelniami, celem tworzenia ścieżek zawodowego rozwoju dla najbardziej utalentowanych studentów. Wyraża się to m.in. kreowaniem programów staży i praktyk, organizacją konkursów dla studentów, zachęcaniem ich do udziału we wspólnych projektach budujących innowacyjność przedsiębiorstw oraz finansowym wspieraniem młodych naukowców.

Częścią tej współpracy jest aktywność przy uruchamianiu nowych kierunków studiów na uczelniach. Przykładowo w Wyższej Szkole Biznesu – National-Louis University w Tarnowie, już od czterech lat przy wiodącej roli Grupy Azoty, prowadzone są studia na kierunku inżynieria chemiczna i procesowa. Praktyki zawodowe odbywają się pod opieką pracowników Grupy Azoty na instalacjach oraz w laboratoriach przedsiębiorstwa i jego spółek zależnych. Dzięki wsparciu spółki studenci mają zatem możliwość zdobywania wiedzy w warunkach przemysłowych i w specjalistycznych laboratoriach. Drugi filar Grupy Azoty, czyli część puławska, w 2012 r. w porozumieniu z Wydziałem Rolnictwa i Biologii SGGW w Warszawie zainaugurował studia podyplomowe dla doradców rolnych w zakresie obrotu nawozami i środkami ochrony roślin. Rok później doprowadził do podpisania porozumienia z Uniwersytetem Marii Curie - Skłodowskiej w Lublinie w zakresie otwarcia studiów inżynierskich na kierunku chemia techniczna w Puławach. W Policach natomiast od 11 lat, poprzez powstałe wtedy Biuro Personalne Spółki, trwa sformalizowana kooperacja z sektorem edukacji z zamiarem pozyskania z lokalnego rynku uczniów, studentów i absolwentów o wysokich kompetencjach. Współpraca oparta jest na długofalowych umowach, na podstawie których organizowane są programy praktyk i staży. Z Zachodniopomorskim Uniwersytetem Technologicznym zawarto zaś umowę ramową na coroczne przyjmowanie najlepszych studentów na praktykę. Począwszy od 2004 r. z firmowej oferty praktyk i staży skorzystało już ponad 600 uczniów i studentów. W obszarach technologii i techniki Grupa Azoty ZCh Police swoje projekty rekrutacyjne prowadzi wyłącznie we współpracy z uczelniami wyższymi.

Łącznie w całej Grupie Azoty, w rożnej formie i na rożnej płaszczyźnie, odbywa się współpraca z 24 krajowymi uczelniami wyższymi. Podobną drogą idą także inni. Ciech kilka lat temu wraz z Wydziałem Chemicznym Politechniki Warszawskiej przygotował studia podyplomowe z dziedziny technologii i inżynierii chemicznej i procesowej. W 2009 r. dyplomy ich ukończenia trafiły do pierwszych 29 słuchaczy.

 

 

 

Za uruchomioną przez BASF w Środzie Śląskiej fabryką katalizatorów poszło porozumienie z Politechniką Wrocławską, na mocy której na uczelni funkcjonować będzie tzw. Akademia BASF. W jej ramach planowane są wykłady dla studentów wybranych kierunków. Akademia ma przybliżać żakom wiedzę z zakresu biznesu oraz zaprezentować nowy zakład firmy i możliwości pracy w nim.

Ograniczenia wciąż istnieją
Naturalnym jest, że wspominane wyżej przykłady szukania współpracy nie gwarantują, iż na linii przemysł – ośrodki akademickie wszystko odbywa się bez problemów. Bezrobocie wśród absolwentów, choćby najbardziej renomowanych ośrodków akademickich, istnieje. Przedstawiciele firm często przyznają, że nawet najlepsi absolwenci rzadko kiedy są natychmiast przygotowani do pracy w realiach biznesowych i produkcyjnych. Studenci i absolwenci również nie mają złudzeń i wiedzą, że świat w murach uczelni oraz świat przedsiębiorstwa, to zupełnie inne rzeczywistości. Z tej perspektywy pytanie o efekty już realizowanych wspólnie przedsięwzięć jest zasadne.

– Od wielu lat monitorujemy losy naszych absolwentów i rożnie one wyglądają. Osoby opuszczające nasz uniwersytet nie mają kłopotów ze znalezieniem zatrudnienia w laboratoriach badawczych, instytutach naukowych, instytutach wdrożeniowych. Gorzej jest ze znalezieniem pracy w zakładach przemysłowych działających w sektorze chemicznym – wyjaśnia prof. Piotr Kirszensztejn, prodziekan ds. studenckich Wydziału Chemii Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. – By poprawić tę sytuację otworzyliśmy przy wsparciu Wojskowej Akademii Technicznej i Politechniki Łódzkiej, w ramach drugiego stopnia nauczania, kierunek o nazwie chemia i inżynieria materiałów specjalnego przeznaczenia. Chcemy, by nasz absolwent uzyskał wiedzę o charakterze inżynieryjnym, dzięki której wraz z wiedzą ogólną wyniesioną z UAM łatwiej będzie mógł znaleźć pracę w firmach produkcyjnych – dodaje prof. Kirszensztejn.

W jego ocenie, obecne kłopoty absolwentów na rynku pracy, to następstwo ogólnej kondycji gospodarki zmagającej się z bezrobociem oraz niedostatków w kształceniu przyszłych pracowników. Wprawdzie rozumie pretensje przemysłu, ale zwraca uwagę na jeszcze inny aspekt.

– Jakiś czas temu odbyłem spotkanie z dyrektorem banku i chwalił się, że w krótkim okresie zatrudnił pięciu absolwentów studiów chemicznych naszej uczelni. Najważniejsza była dla niego nie specjalistyczna wiedza wyniesiona ze studiów, bo ta w pracy w banku nie musi być potrzebna, ale ogólna inteligencja tych osób. Na uczelniach, przy szybko zmieniających się wyzwaniach rynkowych, trzeba dążyć, by właśnie takie zalety absolwentów wydobywać. Niekoniecznie musi to być wytwórnia pracowników o określonej specjalności, bo z czasem będą oni potrzebować przecież innej wiedzy. Bez wątpienia bardzo wiele osób liczy, że dzięki studiom zdobędzie pracę w konkretnym zawodzie. Także firmy spodziewają się, że uczelnia dostarczy im gotowego pracownika. Ale w zmieniających się realiach nie jest to jedyna rola uniwersytetów – twierdzi prodziekan Wydziału Chemii UAM w Poznaniu.

 

 

 

W nieco innym tonie wypowiada się prof. Lucjan Chmielarz, prodziekan ds. dydaktyki Uniwersytetu Jagiellońskiego.

– To, czy na naszych studentów po obronie pracy dyplomowej pracodawcy czekają z otwartymi rękami jest bardzo indywidualną kwestią. Wprawdzie nie kształcimy inżynierów chemików, to jednak zainteresowanie naszymi absolwentami jest stosunkowo duże. Mamy sygnały, że chętnie zatrudnia ich np. Synthos i kilka lat po podjęciu pracy w Oświęcimiu niektórzy z nich pełnią już funkcje kierownicze. Staramy się współpracować z przemysłem i zachęcać go, by trafił na naszą uczelnię, choć jest to współpraca bardzo wątła. Każdego roku organizujemy tzw. Giełdę Prac, w trakcie której studenci prezentują swoje prace dyplomowe, a obecni na niej potencjalni pracodawcy są jurorami oceniającymi ich poziom merytoryczny. Zdarza się, że potem oferują staże lub zatrudnienie. Firmy chemiczne trzeba stale zachęcać do odwiedzin uczelni, ale gdy zaproszenie się pojawia, to one z niego korzystają – opowiada prof. Lucjan Chmielarz z UJ w Krakowie.

Zdaniem Dariusza Piaseckiego, kierownika Biura Karier Politechniki Wrocławskiej, czyli jednostki, której celem jest udostępnianie studentom i absolwentom ofert pracy, praktyk oraz staży, obecny czas bardzo sprzyja współpracy na linii uczelnie – firmy chemiczne.

– W tej branży zapanowało w ostatnich kilkunastu miesiącach bardzo duże ożywienie, jeśli chodzi o zainteresowanie rynkiem pracy. Coraz chętniej firmy zgłaszają nam swoje potrzeby pozyskania nowych pracowników lub zaproszenia studentów na staże. Jeszcze cztery – pięć lat temu było pod tym względem bardzo źle, w branży panowała wyraźna stagnacja i o jakąkolwiek współpracę było bardzo trudno. Dzisiaj się to zmienia i na tle wielu innych segmentów ten się mocno wyróżnia. Dysponujemy ogłoszeniami pochodzącymi nie tylko od firm z Dolnego Śląska, gdzie dominującą pozycję na rynku chemicznym zajmuje PCC Rokita, Selena i od niedawna BASF, ale też od przedsiębiorstw z innych miejsc kraju – mówi Dariusz Piasecki.

Uczelnie cenią sobie partnerstwo z firmami
Pomimo sygnalizowanych ograniczeń związanych z efektami współpracy obecność firm na uczelniach jest ważna zarówno z punktu widzenia ich władz, jak i studentów. Również firmy zazwyczaj życzliwie podchodzą do współpracy.

– Nasze zaangażowanie społeczne przejawia się we współpracy z instytucjami edukacyjnymi, uczelniami i ośrodkami badawczymi. Współpracujemy z Politechnikami we Wrocławiu, Warszawie, Krakowie i Poznaniu. Organizujemy staże studenckie, prowadzimy wykłady z zakresu najnowszych technologii oraz wspieramy działalność laboratoriów dla dzieci i młodzieży – wyjaśnia Dirk Elvermann, dyrektor zarządzający BASF Polska. – W 2010 r. nawiązaliśmy współpracę z Centrum Nauki Kopernik w Warszawie. Owocem tej współpracy jest nasze wspólne laboratorium chemiczne. Dzięki profesjonalnemu wyposażeniu w specjalistyczny sprzęt odwiedzający je mogą wykonywać ciekawe doświadczenia. Co roku, dzięki zajęciom w laboratorium, ok. 10 tys. młodych ludzi ma szansę odkrywać fascynujący świat chemii. Wspólnie organizujemy również imprezy popularyzujące chemię. Podobną współpracę planujemy rozpocząć w bieżącym roku z Centrum Nauki Humanitarium we Wrocławiu – dodaje Dirk Elvermann.


CAŁY ARTYKUŁ ZNAJDĄ PAŃSTWO W NR 1/2015 "CHEMII I BIZNESU". ZAPRASZAMY


Wyświetlono: 3940

Przeczytaj również

Skomentuj

Kalendarium

więcej