Rozmowy z ...

Martin Kaczmarczyk:

Przemysł chemiczny znalazł się pod wpływem Brexitu

27.07.2017
Martin Kaczmarczyk

Wyjście z Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię wpłynie także na kształt europejskiego przemysłu chemicznego. Z Martinem Kaczmarczykiem, który mieszka w Wielkiej Brytanii i pracuje jako business development manager w dystrybucyjnej spółce Whyte Chemicals Limited z siedzibą w Londynie, rozmawiamy o znaczeniu Brexitu w kontekście relacji handlowych z brytyjskimi firmami.

Brexit z punktu widzenia mieszkańców Wielkiej Brytanii to porażka, czy raczej szansa na coś lepszego dla ich państwa? Jak podchodzą do tego Brytyjczycy, których osobiście Pan zna?

Wynik głosowania z 23 czerwca ubiegłego roku podzielił na pół brytyjskie społeczeństwo. 51,9% głosujących opowiedziało się za opuszczeniem UE. Dlatego też opinie, które się w tej sprawie spotyka są bardzo zróżnicowane. Zwolennicy Brexitu mają szereg argumentów oraz nadziei przemawiających za tym krokiem – jednocześnie często są świadomi konsekwencji, jakie będzie to niosło dla ich domowego budżetu. Z kolei przeciwnicy Brexitu widzą sporo – także słusznych – zagrożeń.

Bez wątpienia, odkąd Wielka Brytania stała się członkiem UE w 1973 r., bardzo wiele regulacji oraz zasad funkcjonowania pomiędzy krajami oraz przedsiębiorstwami w Europie zostało ze sobą ściśle połączonych. Dlatego też, bez względu na to, czy ktoś jest przeciwnikiem czy też zwolennikiem Unii Europejskiej, to Brexit będzie dla niego odczuwalny. Dla przemysłu chemicznego także będzie. Mieszkam w Londynie od blisko sześciu lat i u wszystkich Brytyjczyków, których znam prywatnie lub zawodowo temat ten budzi niepokój. Nikt tak naprawdę nie wie, jak dokładnie przebiegał będzie rozwód z UE oraz jakie będą tego najważniejsze konsekwencje.

Wszystko zależy od tego, jak będzie wyglądać końcowe porozumienie między Wielką Brytanią a UE. Na ten moment zanosi się, że będziemy mieć do czynienia z twardym Brexitem, czyli Wielka Brytania będzie musiała opuścić wspólny rynek europejski zamieszkiwany przez 500 mln obywateli. Potencjalnymi konsekwencjami takiego kroku może być wzrost cen produktów importowanych i eksportowanych, spadek wartości waluty, wzrost kosztów utrzymania, ograniczenie swobodnego przepływu ludzi z Wysp i na Wyspy

Czy temat Brexitu, zarówno przed referendum, jak i teraz już po referendum jest szeroko komentowany w brytyjskim przemyśle chemicznym? Jakie opinie dominują – nie tyle w wielkich mediach – co w zwyczajnych, codziennych rozmowach z Państwa klientami, odbiorcami, partnerami biznesowymi.

Tak, dla branży chemicznej jest to ważny temat, który był i jest bardzo szeroko komentowany. Po 44 latach obecności w UE, nadchodzący rozwód niesie ze sobą bardzo wiele zmian dla funkcjonowania brytyjskiego sektora chemicznego: zarówno produkcyjnego, jak również handlowego. Powszechnie wiadomo, że Wielka Brytania od dziesiątek lat specjalizuje się w handlu i wiedzie prym wśród wszystkich narodów handlowych świata. Temat opuszczenia UE jest więc codziennością w branży.

Zarówno ja, jak i moi koledzy otrzymujemy dziesiątki telefonów oraz maili z zapytaniem, co będzie dalej; jak będzie wyglądał biznes w nowych warunkach; od kiedy wchodzą w życie zmiany; czy zmiany wygenerują dłuższy proces realizacji zamówień; jaka będzie przyszłość systemu REACH na Wyspach; czy nadal będziemy silnie skoncentrowani na rozwoju biznesu na rynku europejskim; czy w firmie zajdą jakieś zmiany personalne? Na te wszystkie pytania szukamy odpowiedzi.

Wszyscy nasi partnerzy biznesowi z krajów UE wyrażają swoje obawy ze względu na niepewność przyszłych regulacji, a konkretnie ceł, które mogą być na poziomie 6%. Na szczęście zmiany nie nadejdą tak szybko i jeśli tylko uda się wynegocjować jakieś porozumienie, to zacznie ono obowiązywać od 29 marca 2019 r. Może nawet ten termin zostanie jeszcze przesunięty. Do tego czasu biznes będzie wyglądał tak jak dotychczas.

W przypadku naszej firmy możliwe bolesne zmiany pozwoli z pewnością zmniejszyć fakt, iż posiadamy biura we Francji oraz w Holandii i to właśnie poprzez tamtejsze oddziały będziemy obsługiwać naszych partnerów biznesowych w UE. Pozwoli nam to obejść wzrost cen wynikający z wprowadzenia ceł. Jednak takie rozwiązanie będzie możliwe tylko na terenie UE, w samej Wielkiej Brytanii trzeba będzie się zderzyć z ciężką nadchodzącą rzeczywistością.

Inaczej będą także zapewne budowane relacje z państwami pozaunijnymi?

Faktycznie będzie inaczej w przypadku naszych partnerów biznesowych spoza UE, m.in Chin, Japonii, Tajwanu oraz byłych brytyjskich kolonii, które należą do Brytyjskiej Wspólnoty Narodów, a przede wszystkim Australii, Nowej Zelandii oraz Indii, które to państwa upatrują wielkich nadziei w dziedzinie nowych regulacji handlowych z Wielką Brytanią po opuszczeniu przez nią UE. Nie można również zapomnieć o Stanach Zjednoczonych pod wodzą Donalda Trumpa, który jasno opowiedział się za bliską handlową współpracą pomiędzy obydwoma państwami po marcu 2019 r.

Jeśli przyjąć, że środowiska przemysłowe nie głosowały w większości za wyjściem Wielkiej Brytanii z UE, to gdy referendum zostało przez zwolenników takiej postawy przegrane, to są oni teraz w stanie wyciągnąć z tej nowej sytuacji jakieś pozytywne wnioski? Słowem, czy Brexit może mieć także dla brytyjskiej chemii dobre strony?

To dość trudne pytanie. Tym bardziej, że wciąż jest bardzo wiele niewiadomych. Środowiska przemysłowe rzeczywiście były za pozostaniem w UE.

Jeśli szukamy pozytywów, to z całą pewnością spadek wartości funta przyczynia się do większej konkurencyjności, a co za tym idzie sprzyja eksportowi. Dodatkowo rozluźnienie w prawie handlowym oraz rozporządzenie REACH, być może po opuszczeniu UE, otworzą nowe rynki na eksport dla brytyjskich towarów oraz umożliwią produkcję, która dotychczas była zakazana w Unii Europejskiej. Także taryfy na import spoza UE mogą zostać zmniejszone.

W przypadku zmiany regulacji REACH transport materiałów pośrednich nie będzie już tak kosztowny i nie trzeba będzie tak wiele środków wydawać na instalowanie zamkniętych systemów. Zamiast tego podwyższone zostaną koszty, jeśli chodzi o sprzęt ochrony osobistej, tak jak to miało miejsce na Wyspach przed wprowadzeniem regulacji REACH. Jednym słowem koszty produkcji mogą być niższe.

Od referendum minęło już kilkanaście miesięcy. Są jakieś pierwsze zmiany odnoszące się choćby do działalności firmy, w której Pan pracuje, będące następstwem wyników głosowania?

Na ten moment nie zmieniło się jeszcze wiele w codziennym funkcjonowaniu firmy. Jedyne co wszyscy odnotowaliśmy, to z uwagi na to, iż rynki UE są dla nas bardzo ważne i posiadamy na nich wysokie udziały, przychodzi do nas ogromna liczba pytań od klientów oraz dostawców na temat przyszłości. Jednak już teraz przygotowujemy wszystkich partnerów biznesowych z UE na przeniesienie naszego systemu operacyjnego z Wielkiej Brytanii do Francji lub Holandii. Wszelkie zmiany nadejdą zatem wraz z formalnym wyjściem Londynu z UE.

Zarówno ja, jak i moi współpracownicy w Whyte Chemicals chcielibyśmy oczywiście, aby nowe relacje po Brexicie były jak najbardziej bliskie tym obecnym, a nasz biznes mógł być prowadzony tak jak dotychczas. Rynek europejski jest dla nas kluczowy, a nasza działalność trwa na nim już od 40 lat, dlatego zależy nam na jej kontynuowaniu.

Wierzymy, że organizacje branży chemicznej, reprezentujące nas przed brytyjskim parlamentem, będą w stanie wywrzeć jak największy nacisk, który pozwoli nam funkcjonować tak jak przez ostatnie lata.

Brytyjska organizacja branżowa Chemical Industries Association, skupiająca przedsiębiorstwa chemiczne, opowiadała się przed referendum przeciwko Brexitowi. Dlaczego w Pana opinii brytyjskiemu przemysłowi chemicznemu Brexit miał się nie opłacać?

Brexit miał się nie opłacać z uwagi na to, iż pod względem eksportu sektor chemiczny i farmaceutyczny plasują się na pierwszym miejscu wśród brytyjskich segmentów przemysłowych. Obroty tej branży osiągają roczną wartość rzędu 50 bln funtów, tj. ok. 4% udziałów w globalnym rynku chemikaliów i farmaceutyków. 60% produkcji jest eksportowane do UE. Wielka Brytania więcej eksportuje do państw UE niż stamtąd importuje. Całkowity import z UE wynosi dla tego sektora 75% wartości eksportu i dotyczy wielu kluczowych połfabrykatów.

Sektor chemiczny na Wyspach bezpośrednio zatrudnia ok. 94 tys. pracowników, pośrednio zaś ok. 500 tys. osób. Cała chemiczna i farmaceutyczna branża w Wielkiej Brytanii rocznie wnosi do tutejszej gospodarki 15 bln funtów. Koszty inwestycji w badania i rozwój to 5 bln funtów rocznie oraz praca dla ok. 30 tys. ludzi. Jest to jednocześnie 23% łącznych nakładów na innowacje ponoszonych w kraju ze stolicą w Londynie.

Mówiąc o konsekwencjach, nie można również pominąć kwestii pracowniczych. W Wielkiej Brytanii żyje i pracuje 3,2 mln obywateli z UE, a w UE 1,2 mln Brytyjczyków. Dobrym przykładem tego stanu rzeczy jest to, iż 25% pracowników Europejskiej Agencji Chemikaliów z siedzibą w Helsinkach to Brytyjczycy.

W przypadku, gdyby brytyjskie firmy nadal chciały eksportować swoje produkty do UE, to będą musiały przestrzegać unijnego prawa, co może być dla nich trudniejsze i bardziej kosztowne. Jednym z głównych wymogów REACH jest, iż zarejestrowana w tym systemie firma musi być zlokalizowana na terenie UE. Jeśli znajduje się poza nią, wówczas musi wyznaczyć swojego wyłącznego przedstawiciela („Only Representative”) w UE, który to wykona dla niej i w jej imieniu rejestrację. Takie rozwiązanie niesie jednak za sobą ogromne nakłady finansowe.

Na podstawie powyższych faktów jasno można stwierdzić, że Brexit niesie za sobą wiele niewiadomych, a co za tym idzie dodatkowych kosztów.


CAŁY WYWIAD ZNAJDĄ PAŃSTWO W NR 3/2017 "CHEMII I BIZNESU". ZAPRASZAMY.


 

Wyświetlono: 449

Przeczytaj również

Skomentuj

Kalendarium

z kraju

ze świata

Grudzień 2017
123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031
więcej