Rozmowy z ...

Anna Królak:

REACH to inwestycja w przyszłość naszych dzieci i wnuków

09.03.2017
Anna Królak

W rozmowie z Anną Królak, starszym specjalistą ds. REACH i CLP w firmie THETA Doradztwo Techniczne podsumowujemy dekadę obowiązywania rozporządzenia REACH.

W grudniu 2016 r. minęło 10 lat od przyjęcia najważniejszego aktu prawnego z zakresu zarządzania chemikaliami w Europie, czyli rozporządzenia REACH. Czy po dekadzie obowiązywania spełniło ono swoje zadanie?

REACH to system o bardzo szerokim zakresie i moim zdaniem za wcześnie jeszcze mówić o sukcesach tego rozporządzenia.

Nie chciałabym w żaden sposób umniejszać jego znaczenia, bo z pewnością REACH miał, ma i będzie miał wielki wpływ na zarządzanie chemikaliami w firmach, samo zarządzanie tymi firmami oraz równocześnie nasze zdrowie i życie, ale zdecydowanie popieram słowa Michała Andrijewskiego, dyrektora departamentu ds. Oceny Ryzyka w Biurze do spraw Substancji Chemicznych, który stwierdził, iż skutki REACH tak naprawdę będą widoczne dopiero w przyszłych pokoleniach, gdy wprowadzone w wyniku funkcjonowania rozporządzenia zakazy obrotu pewnymi chemikaliami lub ograniczenia ich stosowania zaczną wydawać realne efekty. Możemy więc powiedzieć, że w tej chwili inwestujemy w przyszłość naszych dzieci, a raczej pewnie wnuków i prawnuków i to dopiero przyszłe pokolenia będą mogły ostatecznie zweryfikować, czy dzięki REACH świat faktycznie stał się choć trochę bezpieczniejszy.

Niemniej przez ostatnie 10 lat w kontekście realizacji rozporządzenia wykonana została pewna praca.

Z pewnością tak. Obecnie możemy mówić o wykonaniu bardzo dużej pracy przez przedsiębiorców związanej z przebadaniem i wstępną oceną chemikaliów. W ciągu 10 lat funkcjonowania REACH zarejestrowano prawie 10 tys. substancji, co wiąże się z ich przebadaniem pod względem fizykochemicznym, toksykologicznym oraz ekotoksykologicznym, a w przypadku większości z nich – tzn. tych, które były rejestrowane jako substancje w ilości powyżej 10 ton/rok – także oceną, czy stosowanie ich w konkretnych zidentyfikowanych zastosowaniach jest właściwie kontrolowane i bezpieczne dla użytkowników i konsumentów.

Niestety te liczne badania i dane jak dotąd w większości nie zostały zweryfikowane i w tej chwili Europejską Agencję Chemikaliów, państwa członkowskie UE i Komisję Europejską czeka olbrzymia praca związana z oceną otrzymanych z przemysłu danych.

Jakie zmiany zaistniały w firmach po wejściu w życie rozporządzenia REACH?

Na pewno zwiększyła się wiedza o chemikaliach i stosunek kadry zarządzającej do osób zajmujących się tematem. W dużych firmach działy związane z rejestracjami produktów i legislacją to już nie tylko osoby "generujące koszty", ale osoby umożliwiające legalne wprowadzenie produktu do obrotu i jego sprzedaż.

Czy wprowadzenie REACH było jednak potrzebne?

To trudne pytanie. Większość urzędników powie, że owszem było. Przemysł z pewnością stwierdzi, że nie było. THETA, jako firma konsultingowa, jest bezstronna, więc teoretycznie powinnam móc odpowiedzieć na to pytanie obiektywnie, ale powiem szczerze, że nie wiem. Rozporządzenie REACH wprowadziło duże, w wielu obszarach bardzo potrzebne, zmiany w gospodarowaniu chemikaliami, ale w niektórych wypadkach można byłoby dyskutować nad formą i zakresem pewnych obowiązków i zapisów.

Wiele osób zastanawia się głośno, czy jednak nie ograniczyliśmy sobie w jakiś sposób innowacyjności i konkurencyjności. Bezsprzecznym jest fakt, że obowiązki wynikające z rozporządzenia REACH wytworzyły dużą barierę wejścia na rynek z nowymi produktami. Firmy muszą uczynić bardzo wiele zanim wprowadzą nowe chemikalia do obrotu, a niestety nie wszyscy mają na to fundusze. Z drugiej strony zdecydowanie poprawiła się wiedza o chemikaliach wśród przedsiębiorców. Naprawdę w tej chwili rzadkością jest już w naszej firmie odebranie telefonu, gdzie klient mówi, że importuje „coś”. Przedsiębiorcy mają wiedzę o swoich produktach, stanach magazynowych, a także przepisach – to zdecydowanie poprawiło się w ostatniej dekadzie.

Więcej jest ostatecznie przewag czy mankamentów? Jakie są największe plusy, a jakie minusy związane z obowiązywaniem systemu REACH?

Do plusów, oprócz wspomnianych wcześniej z pewnością możemy zaliczyć także uporządkowanie przepisów i zebranie ich razem.

Przed wejściem REACH w życie o gospodarowaniu chemikaliami mówiły liczne dyrektywy unijne i lokalne rozporządzenia i niestety często przy wprowadzaniu swoich produktów na terenie innych krajów Unii Europejskiej przedsiębiorcy napotykali na dodatkowe, nieznane im i niezrozumiałe obostrzenia. REACH jest rozporządzeniem i w każdym kraju funkcjonuje dokładnie tak samo.

Minusy to przede wszystkim koszty, koszty i jeszcze raz koszty. Naprawdę istnieją na rynku firmy, które ze względu na wymagania REACH zmuszone zostały do zmiany swojego profilu lub planów rozwoju, bo zwyczajnie nie było ich stać na sprostanie wszystkim wymaganiom. I nie myślę tu tylko o kosztach rejestracji czy autoryzacji, które w niektórych przypadkach są naprawdę barierą. Częste zmiany załącznika II REACH, a także rozporządzenia CLP wymuszają ciągłe aktualizacje dokumentów niezbędnych do dystrybuowania produktów na rynku, co w przypadku firm, które posiadają duże liczby produktów jest problematyczne.

Dodatkowo mam wrażenie, że zwiększyła się też biurokracja w zarządzaniu chemikaliami. Mam na myśli to, iż firmy ciągle wystawiają zaświadczenia o statusie rejestracji, zawartości lub braku substancji SVHC, zgodności z REACH, zastosowaniach itp., co w przypadku wielu znanych mi spółek wymusiło utworzenie nowego stanowiska pracy, co generuje kolejne koszty.

W jakich obszarach rozporządzenie powinno być zatem poprawione?

Moim zdaniem jest kilka takich obszarów. Za jeden z najważniejszych uważam dopracowanie scenariuszy narażenia. Mimo, iż ECHA pracuje od jakiegoś czasu nad ulepszeniem tego narzędzia komunikacji, to niestety wciąż jest to dokument niezrozumiały dla użytkowników. Nie wyolbrzymię problemu, gdy powiem, że na rynku panuje wręcz strach związany z tym dokumentem, a jest on wywołany przede wszystkim małą wiedzą przedsiębiorstw na jego temat. Drugim obszarem do korekty są polimery i obowiązek ich rejestracji. Do dziś jest niezrozumiałe, dlaczego zamiast rejestrować polimer, który faktycznie jest importowany przez firmę ma ona obowiązek zarejestrować monomer, z którym ani pracownicy tej firmy, ani dalsi użytkownicy nie mają styczności. I jeszcze jeden obszar, który jest moim zdaniem do ewidentnej poprawki, choć zdaję sobie sprawę, że przedsiębiorcy nie będą tu zadowoleni.

Mam na myśli kontrole wypełniania wymagań rozporządzenia. REACH funkcjonuje już 10 lat, a kontrole są wciąż bardzo powierzchowne lub żadne. Nieprawdą jest, że w Polsce wszystkie firmy legalnie i zgodnie z wymaganiami wprowadzają swoje produkty. Niestety jest część przedsiębiorstw, która wiedząc, że nie jest w stanie sprostać wymaganiom lub zwyczajnie ich nie znając, wprowadza produkty bez rejestracji, bez odpowiednich zezwoleń, wbrew zakazom i ograniczeniom. I niestety nigdy jeszcze nie zostały te firmy skontrolowane.


CAŁY WYWIAD ZNAJDĄ PAŃSTWO W NR 1/2017 "CHEMII I BIZNESU". ZAPRASZAMY.


 

Wyświetlono: 914

Przeczytaj również

Skomentuj

Kalendarium

z kraju

ze świata

Grudzień 2017
123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031
więcej