Rozmowy z ...

Andrzej Szejna:

Branża chemiczna musi walczyć o swoje interesy w Unii Europejskiej

29.03.2018
Andrzej Szejna

Rozmawiamy z Andrzejem Szejną, radcą prawnym, wiceprzewodniczącym Komisji Stanowienia Prawa Parlamentu Europejskiego VI kadencji, obecnie pełniącym funkcję Senior Public Policy Advisor w Kancelarii Squire Patton Boggs.

Państwo, jako Squire Patton Boggs, powołaliście w ramach swej kancelarii Zespół ds. Sektora Chemicznego, który świadczy usługi prawne dla branży. Czy chemia pod tym względem jest sektorem bardziej wymagającym i skomplikowanym od innych gałęzi przemysłu?

Przemysł chemiczny, jako wysokoemisyjny, jest wyjątkowo wrażliwy na unijne obostrzenia polityki klimatycznej. Zmiany legislacyjne dotyczące ochrony zdrowia i środowiska, prowadzą do zwiększania obciążeń regulacyjnych i w konsekwencji do stałego wzrostu kosztów operacyjnych przedsiębiorstw.

Obecnie w obszarze legislacji UE jest wiele inicjatyw, które będą miały znaczenie dla polskiego sektora chemicznego. Najważniejsze wśród nich to: pakiet legislacyjny dotyczący gospodarki o obiegu zamkniętym; nowe rozporządzenie w sprawie nawozów; strategia dla tworzyw sztucznych; opracowanie analiz i zaproponowanie rozwiązania na styku prawodawstwa dotyczącego chemikaliów, produktów i odpadów; substancje chemiczne i REACH REFIT/Raport ogólny oraz unijna strategia dla środowiska wolnego od toksyn.

Dla ochrony naszego interesu konieczne jest aktywne uczestnictwo w prowadzonych w Brukseli pracach i skuteczne wpływanie na ich kierunek. To oczywiście wymaga wiedzy rynkowej i prawnej w wymiarze globalnym oraz doświadczenia w prowadzeniu dialogu z różnymi grupami interesu. Z tej perspektywy sektor chemiczny rzeczywiście wyróżnia się na tle innych gałęzi przemysłu.

W Brukseli toczą się negocjacje nad przyjęciem nowego rozporządzenia nawozowego, które zmniejszy limity kadmu w nawozach. Jest to kwestia, którą istotnie zainteresowany jest polski przemysł chemiczny. Jakiego rodzaju działalność powinna być podejmowana, by polskie interesy zabezpieczyć?

Przede wszystkim trzeba podkreślić, że przy proponowanych w rozporządzeniu limitach dopuszczalnej zawartości kadmu w nawozach i harmonogramie ich wprowadzenia, z rynku wykluczonych zostanie wiele nawozów sprzedawanych obecnie w Europie. Przyjęcie tych regulacji ułatwi natomiast wejście na rynek europejski firmom rosyjskim, które ze względu na dostęp do czystszych surowców od razu będą w stanie spełnić wymogi unijne.

Dziś w krajowej polityce gospodarczej ścierają się dwie idee: konieczność obrony rodzimego przemysłu oraz obrany przez Unię kurs polityki zrównoważonego rozwoju. W szczególności należy zwrócić uwagę na planowane działania związane z wdrożeniem koncepcji Gospodarki Zamkniętego Obiegu, z której wynikać będzie wiele obciążeń regulacyjnych, powodujących spadek konkurencyjności wielu przedsiębiorstw "nowej Unii". Chyba, że już na początkowym etapie prac legislacyjnych uda się je powstrzymać, złagodzić lub rozłożyć w czasie.

Prace nad wspomnianym rozporządzeniem nawozowym są już na ukończeniu. Na ile polskiej stronie uda się złagodzić negatywny wymiar tego aktu prawnego?

Na tym etapie wszystko zależy od negocjacji między Radą UE, Parlamentem, przy współudziale Komisji. W tym momencie, gdy rozmawiamy sytuacja przedstawia się następująco: w marcu 2016 r. Komisja zaproponowała limity kadmu w nawozach na poziomie 60 mg/kg od daty wejścia w życie przepisów; 40 mg/kg po upływie trzech lat i 20 mg/kg po 12 latach.

W listopadzie 2017 r. Parlament Europejski pozytywnie zaopiniował powyższe ograniczenia, proponując dłuższy czas na ich wdrożenie: 40 mg/kg po sześciu latach; 20 mg/kg po 16 latach. Nowe przepisy miałyby być wdrożone do systemów krajowych w ciągu dwóch lat od wejścia w życie.

W grudniu 2017 r. swoje stanowisko przedstawił Komitet Stałych Przedstawicieli (COREPER) – natychmiastowe wprowadzenie limitu 60 mg/kg, bez dalszego ograniczania.

Za przyjęciem tego rozwiązania opowiedziały się Francja, Finlandia, Szwecja, Węgry, Luksemburg, Słowacja, Niemcy, Litwa, Malta, Czechy, Estonia i Chorwacja.

Producenci nawozów, które nie spełniają limitów, mieliby pozostawioną możliwość wprowadzania ich na rynki krajowe, pod warunkiem rezygnacji z oznaczenia pochodzenia znakiem CE. Ich działalność nie wchodzi w zakres przyszłego rozporządzenia i miałaby być regulowana przepisami krajowymi. Produkty nawozowe nieoznaczone znakiem CE byłyby zatem dostępne tylko na rynkach krajowych, a także na rynkach państw członkowskich o podobnych lub mniej surowych wymaganiach.

Wszystko wskazuje na to, że finalnie przyjęte zostaną bardziej restrykcyjne limity. W ramach negocjacji w tym roku rozstrzygnięte mają zostać jedynie takie kwestie, jak to, czy przyjęte ograniczenia będą jeszcze zaostrzane w przyszłości oraz jak dużo czasu dostaniemy na implementację do polskiego systemu prawnego i na ile możliwe będzie odsunięcie negatywnych skutków tych przepisów w czasie. Jednak Polsce trudno będzie bezpośrednio wpłynąć na wynik negocjacji na tak późnym etapie.

Kluczowe znaczenie w tym momencie mogą mieć szczegóły techniczne opracowane przez Komisję Europejską, które również będą przedmiotem regulacji. Biznes powinien przygotować strategię wpływania na kształt przepisów wykonawczych. Parlament UE zaproponował przegląd nowego rozporządzenia po pięciu i pół latach od daty jego wejścia w życie. W tym czasie polski przemysł chemiczny może dobrze przygotować argumenty i skutecznie przedstawić je na forum UE.

Na przykładzie projektowanego rozporządzenia nawozowego widać pewną prawidłowość. Otóż polska branża chemiczna reaguje na ogół defensywnie. Powstał projekt nowego prawa – faworyzującego podmioty rosyjskie – i my teraz zabiegamy, by się przed tym prawem obronić. Nie uważa Pan, że potrzeba nam strategii ofensywnych? Czyli własnego dążenia do tworzenia legislacji, która będzie przychylna dla polskich przedsiębiorstw i będzie budować ich pozycję konkurencyjną.

Zgadzam się: tak, potrzeba nam strategii, ale przede wszystkim strategii długoterminowych. I nie dotyczy to tylko branży chemicznej, ale wszystkich innych, w tym zwłaszcza energii odnawialnej. Takie strategie powinny być przygotowywane z wyprzedzeniem, aby można było je realizować już w pierwszym etapie, kiedy w Unii przyjmowane są koncepcje i ustalane założenia nowych regulacji.

Ustalenia te toczą się na kilku poziomach. Na poziomie Rady, gdzie polski rząd może i powinien budować koalicje większościowe lub blokujące. Na forum Parlamentu, który zwykle proponuje daleko idące rozwiązania z zakresu ochrony zdrowia, środowiska i energii odnawialnej i jest skłonny do nakładania na przedsiębiorców wielu dodatkowych obowiązków, które mogą mocno obciążać przemysł chemiczny. Ostatni etap legislacyjny jest etapem najbardziej upolitycznionym, a odwrót od założeń politycznych jest żmudnym lub czasem wręcz niemożliwym procesem, stąd konieczność koncentrowania swoich wysiłków na wcześniejszych etapach.

W nawiązaniu do poruszonej kwestii dokonajmy pewnego podsumowania tego, w jaki sposób prawo wpływa na konkurencyjność w przemyśle. Moja teza jest taka: w wielu przypadkach prawo nas nie faworyzuje. Jako przykład niech posłuży polityka klimatyczna. Powstała ona w kształcie, który jest oceniany raczej negatywnie. Dlaczego więc przegrywamy batalię o kształt prawa wspólnotowego?

Po pierwsze, pomimo, że jesteśmy w Unii Europejskiej od 1 maja 2004 roku, to udział urzędników polskiego pochodzenia w najróżniejszych unijnych instytucjach jest wciąż bardzo mały. Wiemy natomiast, że o interesy krajowe trzeba zabiegać na każdym szczeblu legislacyjnym, zarówno w komisjach, jak i w Radzie oraz Parlamencie.

Niemniej ważne jest korzystanie z profesjonalnych doradców znających nie tylko sposób funkcjonowania, ale również kuluary w instytucjach UE, którzy potrafią profesjonalnie poprowadzić klienta. Słowo lobbing europejski wciąż budzi mieszane uczucia.

Można używać innego określenia: doradztwo w zakresie europejskiej polityki publicznej. Ale oba sformułowania oznaczają to samo, czyli umiejętność przedstawiania argumentów i przekonywania do własnych racji. W tych działaniach liczy się skuteczność i długofalowe planowanie.

16 stycznia 2018 r. Komisja Europejska przyjęła i opublikowała długo oczekiwaną nową Strategię dla tworzyw sztucznych wraz z wieloma innymi dokumentami pod wspólnym tytułem: „Pakiet dotyczący gospodarki o obiegu zamkniętym na rok 2018". Ambicje UE: Europa jako lider globalnych rozwiązań w procesie transformacji sektora tworzyw sztucznych.

Wprowadzona przez Komisję Strategia dla tworzyw sztucznych to pierwsza w historii ogólnoeuropejska strategia w tej dziedzinie. Strategia ma na celu „ochronę naszej planety, obronę obywateli UE i wzmocnienie pozycji przemysłu UE”. Stanowi też bardzo ważną część procesu przechodzenia na gospodarkę o bardziej zamkniętym obiegu. Gospodarka o obiegu zamkniętym to model opierający się na założeniu, że surowce są ponownie używane lub poddane technologii recyklingu, a nie wyrzucane.

Według Karmenu Velli, Komisarza ds. Środowiska, Strategia ta jako „klejnot w koronie gospodarki o obiegu zamkniętym” ma na celu stworzenie podstaw dla nowej gospodarki tworzyw sztucznych, w której sposób, w jaki materiały i produkty z tworzyw sztucznych są projektowane, produkowane, wykorzystywane i poddawane recyklingowi, ulega zasadniczej transformacji. Europa może przemienić wyzwania w szanse i dać przykład zdecydowanych działań na poziomie globalnym.

Znajdujemy wśród nich propozycje, które w przyszłości zmienią sytuację polskich producentów. Przykładowo dyskutowana jest obecnie propozycja oznaczania opon samochodowych z uwagi na zawartość mikrodrobin z plastiku, które w trakcie zużycia powodują zanieczyszczenia, zwłaszcza wód. Inny przykład to pomysł wprowadzenia opłat z tytułu rozszerzonej odpowiedzialności producenta, które nakładają na przedsiębiorstwa odpowiedzialność finansową za wpływ wytwarzanych przez te przedsiębiorstwa produktów na środowisko naturalne również po ich sprzedaży.

Branża chemiczna musi stawić czoła nowej rzeczywistości, w której, zgodnie z koncepcją gospodarki obiegu zamkniętego, najważniejsze jest jak najdłuższe utrzymywanie surowców i produktów w obiegu, a w konsekwencji ograniczanie ilości generowanych odpadów. To skomplikowany proces, w którym trzeba planować życie produktu od początku do końca, świadomie dostosowując się do wymogów prawa europejskiego. W przeciwnym wypadku przedsiębiorstwa będą ponosić dodatkowe koszty. W tym zakresie normy UE będą coraz ostrzejsze.

Poprzednie pytanie dotyczyło kwestii, jaką jest profesjonalny lobbing. Oczywistym jest, że przedsiębiorcy powinni skutecznie zadbać o udział w procesie tworzenia nowych regulacji w Unii Europejskiej. Najlepiej jak najwcześniej, już na etapie kształtowania się nowych strategii lub ich implementacji. Świadomość tego, że tak trzeba robić, po kilkunastu latach doświadczeń, jest już obecnie w naszym kraju powszechna?

Świadomość jest coraz większa. W Squire Patton Boggs organizujemy we współpracy z Polską Izbą Przemysłu Chemicznego spotkania poświęcone europejskiej polityce publicznej. Uczestniczą w nich przedsiębiorcy zainteresowani przebiegiem prac legislacyjnych i ochroną własnych interesów na forum UE. Na jednym z nich rozmawiałem z przedstawicielami branży, w tym zarządu Grupy Azoty, którzy potwierdzają potrzebę podjęcia profesjonalnych, usystematyzowanych, konsekwentnych i długofalowych działań w tej dziedzinie.

Rośnie świadomość, jak silna jest konkurencja w Unii Europejskiej. Z naszej perspektywy wydaje się, że mamy rację broniąc naszych interesów. Ale w Unii rację ma ten, kto potrafi zjednać do swojej koncepcji większość.

Ten, kto jest w stanie już na wczesnym etapie tworzenia regulacji dotrzeć do urzędników pierwszego szczebla, czyli ekspertów w danej dziedzinie, po to, by wpływać na kształt ich rekomendacji opartych na analizach i badaniach.

To ważne, bowiem politycy wyższego szczebla – dyrektorzy i komisarze unijni podejmują już decyzje polityczne. Na tym etapie argumenty merytoryczne mają mniejszą siłę. Dlatego tak ważne jest, by korzystając ze wsparcia wyspecjalizowanych zespołów doradczych, które łączą wysokiej klasy specjalistyczną wiedzę z zakresu danego sektora gospodarki, prawa i polityki publicznej i są w stanie ocenić zagrożenia, jakie stwarza model biznesowy klienta w związku z planowaną strategią UE, podjąć odpowiednie działania.

Tak zresztą pracuje Squire Patton Boggs. Oferuje wsparcie od początku do końca. Celowo podjęliśmy współpracę z Polską Izbą Przemysłu Chemicznego, aby być bliżej branży i na bieżąco dostarczać informacji o tym, co dzieje się w unijnej legislacji. Szczególną uwagę zwracamy dziś na przyjętą 16 stycznia 2018 r. przez Komisję Strategię dla tworzyw sztucznych. Zawiera ona wiele niewinnie brzmiących z pozoru sformułowań, które wkrótce staną się przedmiotem uregulowań brzemiennych w skutki dla branży. Wtedy już żadne działania podejmowane na wyższym, rządowym szczeblu nie będą skuteczne.

Istotne jest, aby przedsiębiorcy współdziałali ze sobą w stowarzyszeniach krajowych i międzynarodowych, umiejętnie definiując swoje interesy i umieli współpracować z zespołami doradczymi, posiadającymi doświadczenie w polityce stanowienia unijnego prawa. Prawo europejskie ma wartość nadrzędną nad prawem krajowym państw członkowskich. Udział w jego tworzeniu wymaga długofalowego planowania, zwłaszcza w strategicznych obszarach, jak przemysł chemiczny, polityka bezpieczeństwa energetycznego, tworząca się wspólna polityka obronna.


CAŁY WYWIAD ZNAJDĄ PAŃSTWO W NR 1/2018 "CHEMII I BIZNESU". ZAPRASZAMY.


 

Wyświetlono: 1097

Przeczytaj również

Skomentuj

Kalendarium

z kraju

ze świata

Sierpień 2018
12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031
więcej