W dalszym ciągu będziemy mocno inwestować w rozwój oferty marek prywatnych

O debiucie na giełdzie, rynku marki prywatnej i wyzwaniach stojących przed branżą kosmetyczną i środków czystości rozmawiamy z Ewą Wójcikowską, prezes zarządu Global Cosmed.

10 lipca br. spółka zadebiutowała na GPW. Pieniądze pozyskane z emisji mają być przeznaczone na zwiększenie mocy produkcyjnych. O jakich inwestycjach mówimy?
Dzięki środkom pozyskanym z emisji rozbudujemy nasze zaplecze produkcyjno-magazynowe. Wybudujemy nową halę składającą się z pięciu modułów – dwa z nich przeznaczone zostaną na magazyn, natomiast pozostałe trzy stanowić będą pomieszczenie automatycznej mieszalni wyro¬bów płynnych wraz ze zbiornikami magazynowymi surowców płynnych i wyrobów gotowych.
Produkujemy coraz więcej i dlatego inwestycje te są konieczne, aby móc w dalszym ciągu dynamicznie się rozwijać, wykorzystując potencjał rynku marek prywatnych, zarówno w Polsce, jak i poza granicami naszego kraju. Obecnie nasze moce produkcyjne bywają wykorzystywane na niektórych etapach procesu już niemal w 100%.
Jednak na giełdę wchodziliśmy nie tylko po to, by pozyskać finansowanie. Równie istotne jest dla nas podniesienie prestiżu spółki. Nasi klienci – duże, międzynarodowe sieci handlowe – wysoko cenią wiarygodność i transparentność partnerów, z którymi zawierają umowy. Status spółki giełdowej, którym możemy się już pochwalić, na pewno pomoże nam w pozyskiwaniu nowych kontraktów, zwłaszcza na rynkach zagranicznych.

Jakie będą ekonomiczne i ekologiczne efekty tych inwestycji?
Po zakończeniu inwestycji, zdolności produkcyjne Global Cosmed na pierwszym etapie procesu technologicznego zwiększą się dwukrotnie. Dodatkowo, automatyzacja jednego z najbardziej istotnych etapów procesu technologicznego, jakim jest mieszanie, pozwoli zmniejszyć jednostkowe koszty wytworzenia o ok. 5-10% – zależnie od receptury produktu. Rozbudowa zaplecza magazynowego pozwoli też na dalszą optymalizację procesów produkcyjnych – w jednej szarży produkcyjnej będziemy mogli wytworzyć więcej produktów, co ograniczy konieczność przezbrajania linii produkcyjnych, a tym samym wyeliminuje znaczną część kosztów związanych z myciem i dezynfekcją linii konieczną przy zmianie asortymentu.
Nie zapominamy też o ekologii. W planach mamy bowiem budowę nowej oczyszczalni ścieków, która spełniać będzie wszystkie, nawet najbardziej restrykcyjne normy.

Spółka działa aktywnie na rynku marki prywatnej. Jeszcze trzy lata temu udział marek prywatnych w polskim rynku artykułów chemicznych wynosił 12,4%. W 2013 r. ma to być już co najmniej 15%. Perspektywy rozwoju segmentu są więc bardzo dobre. Czy w związku z tym istnieją plany jeszcze mocniejszego inwestowania w ten sektor?
Oczywiście. Wciąż daleko nam jeszcze do niektórych krajów Europy Zachodniej, gdzie udział private labels w segmentach kosmetycznym i chemii gospodarczej wynosi ok. 25%. Jestem pewna, że rynek ten będzie w naszym kraju rozwijał się jeszcze przez długi czas – choć sprzedaż produktów private label nadal wzrasta w większości państw na świecie, to będziemy je w najbliższych latach doganiać.
W dalszym ciągu będziemy mocno inwestować w rozwój oferty marek prywatnych, również dlatego, że oprócz rynku polskiego ogromny potencjał widzimy również w eksporcie do krajów Europy Zachodniej i Południowej – jesteśmy w stanie wyprodukować wyroby o takiej samej, a często nawet wyższej jakości niż zagraniczni producenci przy niższych kosztach. To sprawia, że z roku na rok eksport produktów Global Cosmed wzrasta bardzo wyraźnie i tak powinno być także w przyszłości, w czym pomoże nam dodatkowo wspomniany prestiż związany ze statusem spółki giełdowej.

Skąd wynikają różnice popularności produktów private labels w Polsce i na zachodzie Europy?
W Polsce „moda” na kupowanie produktów pod marką prywatną zaczęła się o wiele później. Wynika to moim zdaniem głównie ze zmiany polityki jakościowej hipermarketów i dyskontów w ciągu ostatnich kilku – kilkunastu lat.
W przypadku dyskontów, ale też niektórych hipermarketów, na samym początku wprowadzania przez nie marek własnych, jedyną ich zaletą była niska cena, a jakość zdecydowanie odbiegała od produktów markowych. Jednak polski konsument zmienia się, a wraz z nimi i sieci handlowe, co doskonale wszyscy obserwujemy w ofercie sklepów i w ich reklamach. Aktualnie marki prywatne oferowane w dyskontach mają już bardzo wysoką jakość. Sieci dyskontowe prowadzą aktywną politykę wizerunkową, stawiając na jakość za przystępną cenę. Dzięki temu zdobywają nowych klientów.
Ponadto marki prywatne są tym segmentem rynku, który najmocniej zyskuje na spowolnieniu gospodarczym. Dzięki bardzo dobrej relacji jakości do ceny cieszą się zainteresowaniem konsumentów, którzy pozostają przy nich, nawet gdy ogólna sytuacja gospodarcza się poprawia – wiedzą bowiem, że wybierając tego typu produkty, otrzymują wysoką jakość za dobrą cenę. Zresztą – co warto podkreślić – rodzimi konsumenci są też coraz bardziej świadomi. Wielu dostrzega, że to na ich portfelach odbija się koszt otaczających nas kampanii reklamowych znanych marek. Marki prywatne reklamowane tak nie są, co pozwala obniżyć cenę produktów nawet o 20-30%, przy tym samym składzie chemicznym i opakowaniu. To jeden z powodów, dla których rynek się polaryzuje. Marki prywatne wypierają produkty ze średniej półki. A z drugiej strony umacniają się marki z segmentu premium, których nabywcy chcą się wyróżnić.


CAŁY WYWIAD ZNAJDĄ PAŃSTWO W NR 3/2013 KWARTALNIKA "CHEMIA I BIZNES. RYNEK KOSMETYCZNY I CHEMII GOSPODARCZEJ". ZAPRASZAMY.

Jeśli chcą Państwo bezpłatnie otrzymywać kwartalnik w 2013 roku, prosimy o kontakt z redakcją: redakcja@chemiaibiznes.com.pl



Adres do tego materiału: http://www.chemiaibiznes.com.pl/artykuly/pokaz/219.html