Artykuły - Przemysł chemiczny

Tak budował się polski przemysł chemiczny

30.01.2017
Autor: Dominik Wójcicki
Tak budował się polski przemysł chemiczny

Przedstawiamy opowieść o czasie – latach tuż powojennych oraz dekadach lat 60. i 70. – który wykrystalizował obraz rodzimej chemii aż do dzisiaj.

Jesteśmy w okresie okrągłych rocznic w polskim przemyśle chemicznym. Największe przedsiębiorstwa w 2015 r. i 2016 r. świętowały rocznice swojego powstania. To dobry moment, by spróbować przybliżyć okoliczności, które doprowadziły do powstania fabryk określających obecny kształt branży chemicznej w naszym kraju.

Jubileusze w branży

W 2016 r. Zakłady Azotowe Puławy cieszyły się z jubileuszu 50 lat swego istnienia. Minęło również dokładnie pół wieku od momentu, gdy podjęto decyzję o budowie Zakładów Azotowych Włocławek, czyli dzisiejszego ANWIL-u. Zakończony niedawno rok to także 70 rocznica uruchomienia pierwszej instalacji produkcyjnej w Brzegu Dolnym w zakładach Rokita. Z kolei w 2015 r. wypadło 85 lat od czasu uruchomienia produkcji w Tarnowie-Mościcach. Także w 2015 r. świętowano ponadto 70 lat istnienia firmy CIECH oraz dzisiejszego Synthosu, który powstał jako Fabryka Paliw Syntetycznych w Dworach. Dodatkowo w 2015 r. mijało 40 lat od chwili, gdy w gdańskiej rafinerii należącej do Grupy Lotos doszło do przyjęcia do zbiorników rafineryjnych pierwszej partii ropy naftowej i nastąpił rozruch tamtejszego bloku paliwowego.

Za wyjątkiem powstania Zakładów Azotowych w Tarnowie-Mościcach uruchomienie większości fabryk chemicznych związane było z odbudową kraju po II Wojnie Światowej lub koniecznością dostarczenia surowca rozwijającej się gospodarce w pierwszych dwóch dekadach od zakończenia działań wojennych. Tylko decyzja o budowie rafinerii w Gdańsku wpisuje się w Gierkowski plan uprzemysłowienia kraju, stanowiąc tym samym kolejny rozdział historii rozwoju przemysłu chemicznego w komunistycznej Polsce.

Przedstawiamy opowieść o czasie – latach tuż powojennych oraz dekadach lat 60. i 70. – który wykrystalizował obraz rodzimej chemii aż do dzisiaj.

Trudne początki budowy przemysłu chemicznego w Polsce

Czymś innym jest rzecz jasna rozwój przemysłu chemicznego w Polsce, a czymś innym jego rozwój na ziemiach polskich. Gdy w XIX w. cała Europa Zachodnia przeżywała rewolucję przemysłową, której elementem było także powstawanie nowoczesnego sektora chemicznego (mnóstwo największych globalnych koncernów ma swój początek właśnie w XIX stuleciu), to nasze państwo nie istniało, a polskie ziemie były zupełną prowincją, jeśli chodzi o ich znaczenie dla gospodarki zaborców. I chociaż znaleźć można przykłady firm, które założone zostały jeszcze przed odrodzeniem państwa polskiego (m.in. należące dzisiaj do Grupy Azoty Puławy Zakłady Azotowe w Chorzowie istniejące od 1916 r.), to jednak brak własnego państwa w XIX w. determinuje pewne długofalowe zapóźnienia w krajowej chemii.

Krótki okres dwudziestolecia międzywojennego przyniósł wprawdzie projekt w postaci budowy zakładów chemicznych w Mościcach (wtedy jeszcze będących samodzielną gromadą, a nie dzielnicą Tarnowa), czy też zakładów w Alwerni, ale wybuch II Wojny Światowej przekreślił jakikolwiek dorobek wypracowany w tym okresie. Warto jednak w tym miejscu poświęcić nieco uwagi zakładom w Mościcach, bo dla ówczesnej mapy przemysłowej Polski były one absolutną perłą w koronie.

Oficjalne otwarcie Państwowej Fabryki Związków Azotowych odbyło się w 1930 r. Trzy lata później fabrykę połączono z zakładami w Chorzowie, tworząc Zjednoczone Fabryki Związków Azotowych w Mościcach i Chorzowie, których dyrektorem został Eugeniusz Kwiatkowski, budowniczy Gdyni i późniejszy wicepremier oraz minister skarbu. Fabryka zatrudniała ponad 3 tys. pracowników i jako pierwsza w kraju wprowadziła badania profilaktyczne dla załogi. Produkowała m.in. siarczan amonu, azotniak, supertomasynę, kwas azotowy, kwas solny, saletrę amonową. Wyroby eksportowano do ponad 60 krajów. W skład kompleksu wchodziły 53 budynki fabryczne. Ciekawostką jest fakt, że zakłady prowadziły własne gospodarstwo rolne. Do Mościc przyjeżdżały grupy rolników celem zapoznania się z nowoczesnymi metodami produkcji z wykorzystaniem nawozów azotowych.

Powojenna odbudowa

Podnoszenie branży z wojennego upadku było procesem skomplikowanym. Straty wojenne - choć to stwierdzenie banalne – były potężne. Przykładowo przemysł chlorowy po wojnie prawie już nie istniał. Przed 1939 r. instalacje elektrolizy znajdowały się w Ząbkowicach, Jaworznie i Mościcach. Sześć lat później udało się uruchomić tylko tę w Jaworznie, jednak odbywająca się tam produkcja odpowiadała jedynie ok. 20% stanu sprzed wojny i wynosiła 1 tys. t/r., co było wynikiem śladowym. Właściwy rozwój produkcji chloru w Polsce nastąpił w 1957 r., gdy w Brzegu Dolnym otworzono wytwórnię o mocach 12 tys. ton rocznie, a na dobrą sprawę, gdy funkcjonować zaczęły Zakłady Azotowe we Włocławku, czyli już w latach 70.

Także utrata na rzecz Związku Sowieckiego Kresów Wschodnich sprawiła, że pozbawiono nas szeregu rafinerii naftowych, w oparciu o które można było budować w przyszłości petrochemię. Ubytku tego nie zrekompensowała poniemiecka infrastruktura przemysłowa na ziemiach odzyskanych. W chemii bilans również nie wychodził na zero.

Działało co prawda wiele fabryk chemicznych, ale o profilu produkcji ściśle związanym z potrzebami wojskowymi III Rzeszy, m.in. w Kędzierzynie powstawał metanol, będący składnikiem paliwa lotniczego, a w Brzegu Dolnym gazy trujące. Dodatkowo wszystkie te zakłady zostały natychmiast po „wyzwoleniu” poddane rabunkowi ze strony Sowietów, dla których zabór mienia na terenach przyznanych Polsce stanowił formę rekompensaty wojennej ściąganej od pobitych Niemiec.

Z Oświęcimia zachowała się relacja, w jaki sposób Rosjanie obchodzili się z fabryką prowadzoną w czasie wojny przez potężny IG Farben. Gdy nie można było bezpiecznie zdemontować i wynieść części jakiejś instalacji, którą postanowili wywieźć do ZSRR, wówczas wysadzano całą ścianę lub część budynku, by dotrzeć do danego wyposażenia.

Wyświetlono: 2854

Przeczytaj również

Skomentuj

Kalendarium

więcej