Wiadomości - Przemysł chemiczny z kraju

Prezes Grupy Azoty: nie możemy dopuścić, by prawo kadmowe osłabiło naszą konkurencyjność

08.01.2018

Jak przekonuje Wojciech Wardacki, prezes Grupy Azoty, nic nie jest jeszcze postawione w sprawie nowego prawa nawozowego, które - gdyby zostało przyjęte w oparciu o istniejące projekty - byłoby niekorzystne dla Grupy Azoty. Sama spółka dokłada zaś wszelkich starań, by powstająca w Brukseli legislacja nie była względem niej dyskryminująca.

Od kilkunastu miesięcy trwają prace nad projektem rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady określającym zasady udostępniania na rynku produktów nawozowych z oznakowaniem CE i zmieniającego rozporządzenia (WE) nr 1069/2009 i (WE) nr 1107/2009 (COM(2016)157) w Parlamencie Europejskim i Radzie Unii Europejskiej. Dotychczas obowiązujące rozporządzenie nawozowe nie ustanawiało wartości granicznych dla kadmu. Teraz jednak wszystko zmierza ku temu, że nawozy fosforowe będą mogły zawierać maksymalnie 60 mg kadmu na kilogram. Po trzech latach norma zostanie obniżona do 40 mg, a po 12 latach do 20 mg. Celem forsowanej przez KE regulacji nawozowej jest otworzenie rynku nawozów w UE m.in. na nawozy organiczne, a także ograniczenie niektórych zanieczyszczeń w nawozach. Jeśli nowa regulacja wejdzie w życie, to poszkodowanym będzie m.in. Grupa Azoty. Sprowadza ona fosforyty z Afryki, w których zawartość kadmu jest większa niż dopuszczają ograniczenia. Nowe prawo będzie natomiast faworyzować producentów rosyjskich, którzy mają dostęp do złóż o niskiej zawartości kadmu. Nic zatem dziwnego, że sprawa wywołuje bardzo żywe zainteresowanie w Grupie Azoty. Na razie jej status prawny jest taki, że Parlament Europejski przegłosował postulat Komisji Europejskiej w sprawie wprowadzenia ograniczeń zawartości kadmu w nawozach. Oznacza to, że wykonany został kolejny krok na legislacyjnej drodze wiodącej do przyjęcia nowego rozporządzenia.

- Cały czas jesteśmy jeszcze w procesie decyzyjnym. Trwają ustalenia między trzema podmiotami: Parlamentem Europejskim, Komisją Europejską i Radą Unii Europejskiej. Jakie będą ostateczne rozstrzygnięcia tego nie wiemy. Muszę jednak powiedzieć, że w wyniku naszych działań, którymi się nie afiszowaliśmy, ale od dłuższego czasu prowadzimy je bardzo intensywnie na wielu płaszczyznach w Parlamencie Europejskim, doprowadziliśmy do sytuacji prawie stuprocentowego sukcesu. Proszę zerknąć na wyniki ostatniego głosowania w tej sprawie na forum Parlamentu Europejskiego: jeszcze kilka miesięcy temu zakładano, że zdecydowana większość europosłów przyjmie najbardziej rygorystyczne dla nas wielkości. Była mowa o 20 Mg kadmu wprowadzonych od razu. Do pełnego sukcesu zabrakło nam zaledwie dziewięciu głosów. Stoczyliśmy walkę o głosy i przy takiej strukturze PE, udało nam się przekonać do swoich racji szerokie grono europarlamentarzystów – powiedział Wojciech Wardacki, prezes Grupy Azoty.

Jak dodał, udało się stworzyć koalicję państw w postaci Portugalii, Hiszpanii, Bułgarii, Wielkiej Brytanii, które podzielają polskie stanowisko w omawianej sprawie.

- To co nam się również udało, to fakt, że praktycznie wszyscy polscy europarlamentarzyści nas wspierali, bez względu na przynależność partyjną. Żal mamy jedynie do posła Adama Szejnfelda, który był szefem komisji, która się tą kwestią zajmowała i kilka miesięcy temu zrezygnował z tej funkcji, a jego miejsce zajęła Węgierka, mająca bardzo rygorystyczne poglądy i opowiadająca się za daleko idącymi zmianami. Kwestia kadmu jest jednak świetnym przykładem wykorzystywania nowych metod walki konkurencyjnej. Chodzi o to, w jaki sposób angażując instytucje unijne i prawodawstwo europejskie różne podmioty, które chcą prowadzić negatywne działania w stosunku do choćby polskich firm i uzyskać w ten sposób przewagę konkurencyjną, mogą to robić. W tej chwili bowiem rywalizacja i walka ekonomiczna przechodzą na zupełnie inną płaszczyznę. Kilka lat temu mieliśmy próbę wrogiego przejęcia Grupy Azoty przez Rosjan i to udało się zablokować. Teraz jednak płaszczyzna walki znajduje się zupełnie gdzie indziej. Ekologia jest świetnym pretekstem i ją się podnosi. Różne grupy interesu, w tym głównie Rosjanie, posiadają w UE mnóstwo firm lobbingowych, a jednocześnie poprzez organizacje międzynarodowe wprowadzają rozmaite kwestie niewygodne m.in. dla Grupy Azoty, a korzystne dla własnych przedsiębiorstw. Kadm jest tego potwierdzeniem – ocenia prezes Grupy Azoty.

Podkreśla on przy tym, iż nie jest prawdą, że nawozy z wysoką zawartością kadmu są szkodliwe. Jak twierdzi, nie ma badań potwierdzających takie ryzyko.

- Chodzi tylko o to, aby przy użyciu prawodawstwa osłabić konkurencję, w tym przypadku m.in. Grupę Azoty. Jako Polacy musimy się jednak nauczyć jednej rzeczy i boleję, że to jeszcze nie nastąpiło. Na poziomie Grupy Azoty także musimy tę sprawę uporządkować. Otóż my zazwyczaj reagujemy obronie. Nasi konkurenci, wprowadzają do debaty kwestie dla nas niewygodne i w ten sposób chcą uzyskać rynkową przewagę. A my się tylko bronimy. Tymczasem również powinniśmy nauczyć się stosować compliance i używać tych samych metod. Jeśli konkurencja twierdzi, że określone nawozy mogą być niebezpieczne, to i my powinniśmy argumentować, że inne typy nawozów, których akurat my nie produkujemy, także mogą być szkodliwe i europejscy konsumenci nie zdają sobie z tego sprawy. Taką politykę sami powinniśmy prowadzić – podsumował Wojciech Wardacki, prezes Grupy Azoty.

Wojciech Wardacki był gościem telewizji wPolsce.pl.

Wyświetlono: 433

Przeczytaj również

Skomentuj

Kalendarium

więcej