Artykuły - Tworzywa sztuczne

Kaprolaktam: centrum branży jest Azja

04.01.2018
Autor: Oktawian Milewski
Kaprolaktam: centrum branży jest Azja

Wszystko to, co najistotniejsze w odniesieniu do światowego rynku produkcji kaprolaktamu od kilku już lat ma miejsce w Azji, a w szczególności w Chinach.

Azja i Chiny liderami rynku

Kontynent azjatycki zdominował w ostatnich latach globalny przemysł kaprolaktamu, czyli półproduktu stosowanego przede wszystkim do produkcji tworzyw poliamidowych oraz tekstyliów. Wpływ tego kontynentu widać również w odniesieniu do polskiej branży chemicznej. Grupa Azoty, która jest rodzimym producentem związku, podjęła w minionych kilkunastu miesiącach szereg decyzji biznesowych dotyczących kaprolaktamu właśnie w oparciu o tendencje mające swój początek w Chinach. To nie dziwi. Na koniec 2016 r. w tym państwie zainstalowana była niemalże połowa wszystkich światowych mocy wytwórczych dla kaprolaktamu.

W Europie Zachodniej było to mniej niż 20% mocy wytwórczych. Tymczasem jeszcze w 2010 r. na Chiny przypadało ledwie 11% nominalnych zdolności wytwórczych, natomiast na całą Europę ponad 33%. Produkcja podąża jednak za odbiorcami. To w Chinach zużycie kaprolaktamu jest najwyższe i sięga aktualnie ok. 40% wielkości światowych. W przyszłości będzie jeszcze rosnąć z uwagi na znaczący boom w tamtejszym przemyśle motoryzacyjnym. Dla porównania dla Europy Zachodniej jest to dzisiaj ok. 16%.

Konkurencja zbyt duża, by przetrwać

Najbardziej symbolicznym obrazem pokazującym, że rozwój branży w głównej mierze toczy się na kontynencie azjatyckim był ubiegłoroczny przypadek koncernu Fibrant, czyli największego światowego producenta kaprolaktamu. Fibrant to przedsiębiorstwo istniejące pod tą nazwą od 2015 r., ale tak naprawdę posiadające znacznie dłuższą historię. To wydzielona część holenderskiej firmy DSM, która to dwa lata temu odsprzedała na rzecz funduszu inwestycyjnego CVC 65% udziałów w biznesie odpowiedzialnym za produkcję kaprolaktamu. Był to jedyny podmiot na świecie, który dysponował obiektami do produkcji ulokowanymi na trzech kontynentach: w Europie w Holandii (od 1952 r.), w Ameryce Płn. w Stanach Zjednoczonych (od 1966 r.) i w Azji w Chinach (od 2002 r). Dawało mu to zdolności produkcyjne na poziomie 900 tys. t/r.

Latem 2016 r. Fibrant zdecydował się na zamknięcie swojego amerykańskiego kompleksu, tłumacząc to niemożliwością sprostania konkurencji pochodzącej z Chin.

– Cena rynkowa naszego produktu spadła znacznie poniżej kosztów jego produkcji, a perspektywy odwrócenia tego trendu są słabe. Jedynym realnym kierunkiem działania jest zatem przerwanie działalności – stwierdził w sierpniu 2016 r. Pol DeTurck, dyrektor generalny spółki Fibrant.

Krok taki oznacza także bardzo duże przesunięcia w handlu międzynarodowym. Od 2012 r. Stany Zjednoczone były znaczącym eksporterem netto kaprolaktamu, sprzedając rocznie nawet 200 tys. ton tego surowca. Po zamknięciu fabryki w stanie Georgia ulegnie to zmianie.

W ślad za decyzją firmy Fibrant poszła także decyzja koncernu BASF. We wrześniu 2016 r. poinformował on, że w ciągu 18 miesięcy zmniejszy o 100 tys. ton – do poziomu 400 tys. ton rocznie – swoją europejską produkcję kaprolaktamu. Tym samym ograniczy moce wytwórcze w czterech zakładach w Niemczech. Powód ten sam, co w przypadku Fibranta.

Inwestycje w moce wytwórcze

To jak bardzo Chiny zainwestowały w rozwój mocy wytwórczych dla kaprolaktamu widać choćby po spadku jego importu do tego kraju. Jeszcze w 2012 r. Państwo Środka sprowadzało rocznie z zagranicy ponad 700 tys. ton produktu, podczas gdy obecnie jest to już tylko ok. 200 tys. ton. W konsekwencji tego stanu rzeczy wycofywanie się przez Pekin z zakupów u zagranicznych dostawców kaprolaktamu zaburza światowy bilans podażowo-popytowy w łańcuchu produktowym kaprolaktam – poliamid oraz siarczanu amonu, który jest produktem ubocznym powstającym przy produkcji kaprolaktamu.

Na przestrzeni 2016 r. i 2017 r. pojawiły się w Chinach obiekty o pojemności 100 tys. ton rocznie należące do takich podmiotów, jak Risun, Lubao, Sanding, Luxi Petrochemicals, Shenma oraz Zhonghua. Instalację o mocach 200 tys. t/r. wybudowało przedsiębiorstwo Henjia Hexian. I chociaż nazwy tych koncernów niewiele mówią europejskiej branży, to jednak silnie na nią oddziałują. Tak samo zresztą jak na azjatycką konkurencję, co pokazuje, że nie tylko Europa zmaga się z presją Chin. Nie wytrzymał jej choćby znany japoński koncern chemiczny Sumitomo Chemical, który z początkiem 2016 r. zmuszony był zmniejszyć swoje moce produkcyjne dla kaprolaktamu ze 180 tys. ton do 85 tys. ton rocznie. Jeszcze wcześniej z produkcji zrezygnowała inna japońska spółka Ube Industries.

Wojnę cenową wygrają Chiny

Jednocześnie gwałtowny przyrost mocy produkcyjnych w Chinach spowodował bardzo mocne różnice w cenach między Państwem Środka a resztą kontynentu. Przez cały 2017 r. notowania w Chinach pozostawały na dużo niższym poziomie niż na innych rynkach północno-wschodniej Azji, głównie Japonii, Korei Południowej i Tajwanu. Większość sprzedawców nie chciało bowiem dostosować poziomów cen do notowań chińskich. Zjawisko to powinno być kontynuowane także w 2018 r. Jednocześnie jednak międzynarodowi analitycy wskazują, że w tym starciu cenowym zwyciężą Chiny. Ich przewagę dodatkowo pogłębi oddanie do użytku kolejnych instalacji, które obecnie są jeszcze w fazie budowy.

Sytuacja jest o tyle napięta, że kolejne inwestycje w Chinach wyrównują wprawdzie bilans popytowo-podażowy w tym państwie, ale jednocześnie w ujęciu globalnym budują coraz większą nadpodaż kaprolaktamu. I sytuacja ta będzie trwać w kolejnych latach, choć światowy popyt na CPL rośnie o kilka procent rocznie.

Najwięksi światowi producenci kaprolaktamu to: Fibrant, BASF, Sinopec, Ube, CPDC, AdvanSix, Lanxess, Hengyi, Domo Chemicals, Shandong Haili Chemical, Hongye Group, Sumitomo Chemical, KuibyshevAzot, Fujian Tianchen, Luxi Chemical, Grodno Khimvolokno, Grupa Azoty.


CAŁY ARTYKUŁ ZNAJDĄ PAŃSTWO W NR 6/2017 DWUMIESIĘCZNIKA "CHEMIA I BIZNES". ZAPRASZAMY.


 

Wyświetlono: 881

Przeczytaj również

Skomentuj

Kalendarium

więcej